Aleteia

Kubacki i Zmarzlik – bohaterowie minionego weekendu, którzy postawili Pana Boga na pierwszym miejscu

DAWID KUBACKI, BARTOSZ ZMARZLIK
Łukasz Szeląg/REPORTER | Piotr Jedzura/REPORTER
Udostępnij

„Pan Bóg jest wsparciem w dobrych i złych chwilach. To człowieka umacnia i napędza w dążeniu do dobrych rzeczy, nie tylko w życiu sportowym, ale takiej normalnej, szarej codzienności”.

Mijający weekend obfitował w sportowe emocje. W sobotę i w świąteczny poniedziałek odbywały się dwa ostatnie konkursy Turnieju Czterech Skoczni, a w niedzielę uroczysty Bal Mistrzów Sportu Przeglądu Sportowego.

Z tych dwóch wydarzeń zapamiętamy dobrze dwie postacie: Dawida Kubackiego, który wygrał cały Turniej Czterech Skoczni i Bartosza Zmarzlika, młodego żużlowca, mistrza świata z 2019 roku, który dostał tytuł sportowca roku.

Okazuje się, że tych dwóch panów łączą nie tylko sportowe sukcesy, ale również głębokie religijne zaangażowanie.

 

Dawid Kubacki – skoczek, co żegna się przed skokiem

Dawid Kubacki, zanim wygrał Turniej Czterech Skoczni, rozpoznawalny był głównie dlatego, że przed każdym swoim skokiem czynił znak krzyża. Okazało się, że jego postawa nie wszystkim się podoba. Niespełna dwa lata temu jeden z dziennikarzy Gazety Wyborczej zarzucił skoczkowi, że żegnanie się przed skokiem obraża jego uczucia religijne. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź sportowca na tę religijną zaczepkę:

Wydaje mi się, że ten znak krzyża pomaga mi być lepszym zawodnikiem. Dzięki temu czuję, że mam na skoczni dodatkowe wsparcie. Tak, jakbym miał przy sobie psychologa. Dzięki temu ze spokojem podchodzę do pewnych rzeczy, mając świadomość, że ma się wsparcie z góry. Dlatego jest to może trochę taki środek psychologiczny. U mnie to się sprawdza. Identyfikuję się z tym i nie jest to dla mnie wstydliwy temat. Nie uważam, żebym musiał się ograniczać albo tłumaczyć, dlaczego to robię – skomentował sportowiec.

Dawid Kubacki jest trzecim polskim skoczkiem, po Adamie Małyszu i Kamilu Stochu, który triumfował w prestiżowym konkursie Czterech Skoczni.

 

Bartosz Zmarzlik: „Dzięki Bogu czuję się bezpieczniej na torze”

Okazuje się, że Bartosz Zmarzlik, czyli mistrz świata w żużlu w 2019 roku i sportowiec minionego roku, wielokrotnie dawał świadectwo swojej relacji z Panem Bogiem. Kiedy dwa lata temu dołączał do inicjatywy „Nie wstydzę się Jezusa”, powiedział:

Pan Bóg jest wsparciem w dobrych i złych chwilach. To człowieka umacnia i napędza w dążeniu do dobrych rzeczy, nie tylko w życiu sportowym, ale takiej normalnej, szarej codzienności.

Żużlowiec przyznał również, że wiary uczył się od swojego taty i dziadka, a teraz jest ona czymś naturalnym. „Pan Bóg był i zawsze będzie dla mnie kimś wyjątkowym” – podsumował. Młody sportowiec wyznał również, że w tym niebezpiecznym sporcie, który uprawia, to właśnie dzięki Panu Bogu czuje się bezpiecznie na torze.

Po zdobyciu tytułu sportowca roku skromny Zmarzlik dodał, że wygrana plebiscytu była dla niego sporym zaskoczeniem:

zakładałem, że miejsce w trójce byłoby wielkim osiągnięciem, ale nigdy nie liczyłem na zwycięstwo. Jadąc do Warszawy, było dla mnie jasne, że znacznie wyższą pozycję w Polsce ma Robert Lewandowski i to raczej on wygra ten prestiżowy tytuł…

Naszym sportowym mistrzom życzymy silnej wiary w Pana Boga i w kolejne sportowe sukcesy!

Źródło: Onet, KAI