Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Agnieszka Chylińska: Każdy z nas ma swoją godność i swój mały krzyż

AGNIESZKA CHYLIŃSKA
VIPHOTO/East News
Udostępnij

„Postanowiłam pisać książki takie bardzo wprost, bo chyba taka jestem – WPROST, za co podobno jestem lubiana, ale też nielubiana” – wyznała Agnieszka Chylińska. Niedawno ukazała się jej najnowsza książka „Giler, trampolina i reszta świata”.

Pasja do muzyki zaprowadziła Agnieszkę Chylińską na scenę. Pierwszy raz wystąpiła na niej, kiedy miała szesnaście lat. „To było coś jak miniplayback show. W małym gdańskim klubie naśladowało się artystę pod playback. Przyszła cała moja klasa, ojciec też. Naśladowałam Freddiego Marcury’ego, miałam banany na głowie. Po raz pierwszy stałam na scenie, a ludzie się na mnie patrzyli… Ja z moją nieśmiałością i zakompleksieniem” – mówiła przed laty w rozmowie z Piotrem Najsztubem na łamach „Vivy”.

Stwierdziła wtedy, że potrafi napisać coś tylko, kiedy jest jej źle. Kiedy cierpi: „Tylko wtedy mnie kręci. Starałam się pisać w innych momentach swojego życia, ale wtedy wychodzą letnie bzdury. I od razu miałam odzew od fanów, że tutaj, kurcze, chyba nie byłaś przejęta”. Zapytana przez Najsztuba o marzenia, nie mówiła o pieniądzach, sławie i oklaskach, ale o pachnącym cieście, domku na wsi, o rodzinności:

Są takie dni, kiedy marzy mi się, że nie jestem już żadną tam Chylińską. Mam domek na wsi (…) kupę wnucząt, które przyjeżdżają na chatę. Robię najlepsze powidła, makowiec babci Chylińskiej jest mistrzowski. Wszystkie dzieciaki mnie oblegają, a ja tak sobie z nimi siedzę i jestem dla nich równiachą.

Artystka ma na swoim koncie nie tylko hity muzyczne, ale również książkowe. Książki, które pisze – dla dzieci, ale z pięknym, mocnym przesłaniem również dla dorosłych – cieszą się zainteresowaniem. Właśnie ukazała się najnowsza, szósta już – „Giler, trampolina i reszta świata”. Kim jest bohater? „Giler czasem nie jest pewny, czy istnieje, nie lubi hałasu, niespodzianek i ziemniaków. Giler to niezwykły chłopiec. Ma klucz do duszy każdego człowieka i z każdego wydobywa dobro”.

 

Chylińska: Chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz Mu o swoich planach

Jurorka „Mam talent”, a prywatnie mama trójki dzieci: Ryszarda (l. 13), Estery (l. 9) i Krysi (l. 6), podkreśla, że książka, którą napisała, ma charakter bardzo osobisty.

Postanowiłam pisać książki takie bardzo wprost… bo chyba taka jestem – WPROST, za co podobno jestem lubiana, ale też nielubiana (…) Z jednej strony „Giler…” był dla mnie książką z tej całej serii najtrudniejszą do napisania, a z drugiej chyba taką, na którą najbardziej czekałam – powiedziała w Radiu Zet.

Zapytana przez Beatę Tadlę, czy jej najnowsza książka jest też o tym, że tak naprawdę nie warto planować, że „reżyseria życia się nie opłaca”, odpowiedziała: „Myślę, że tak. Jest takie fajne powiedzenie: chcesz rozśmieszyć Pana Boga, to opowiedz Mu o swoich planach”.

Z kolei w rozmowie z Marcinem Prokopem wyznała: „Zawsze miałam taką zasadę, żeby mówić o sobie: pisać o sobie, drzeć się o sobie. (…) Myślę, że to jest trudne. Z jednej strony to jest taka głupia odwaga, z drugiej strony – ja nie umiem inaczej. (…) temat książki jest dla mnie o tyle trudny, że nie o wszystkim chcę mówić tutaj, ale pisanie jej to była dla mnie ogromna ulga. I bardzo potrzebowałam tego, bo z czasem, z każdą książką, chciałam przygotować czytelnika, który już zapoznał się z rodziną [Zezików], na to, że ja chcę powiedzieć trochę więcej”.

 

Agnieszka Chylińska: Każdy z nas ma swoją godność i swój mały krzyż

O pragnieniu powiedzenia „więcej”, o tym, że towarzyszyło jej ono już od jakiegoś czasu, artystka napisała również w poruszającym liście do fanów, który zamieściła w mediach społecznościowych. Przyznała w nim, że temat okazał się dla niej zbyt trudny:

Poprosiłam o pomoc i wsparcie Marcina Prokopa. To miał być kolejny nasz wywiad… Ale nie wyszło… Temat mnie przerósł. Myślałam, że dam radę, że przecież po to napisałam tę książkę, by powiedzieć Wam więcej… Również o sobie i o moim byciu mamą wyjątkowo „wyjątkowego” dziecka. Długo trzymane w sobie słowa i emocje ‘nie na sprzedaż’ wyleciały ze mnie… Rozpłakałam się. Nie umiałam „profesjonalnie”. Podarowuję Wam tę rozmowę w formie, która mnie aż tak bardzo nie obnaża.

Poruszający list Chylińska zakończyła słowami: „każdy z nas ma swoją godność i swój mały krzyż”.

W rozmowie z Tadlą wokalistka powiedziała, że niebawem skończy 44 lata, że stała się bardziej refleksyjna, dokonuje pewnych życiowych podsumowań. W tym roku obchodzi też 25-lecie działalności na scenie. Jubileuszową trasę zatytułowała „Warto było szaleć tak”.

*Źródła: Radio Zet, Onet, Viva/2001, materiały prasowe wyd. Pascal

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail