Aleteia

Czy warto być szczerym w relacjach?

RELACJA
eldar nurkovic | Shutterstock
Udostępnij

Mam nadzieję, że moje doświadczenie nie jest odosobnione, kiedy z poruszeniem patrzę na to, w jaki sposób ludzie w internecie zwracają się do siebie. Nie mam tutaj na myśli zjawiska hejtu (to temat na inny tekst), ale bycia „autentycznym i szczerym”. Co ta autentyczność oznacza i dlaczego moje psychoterapeutyczne „ja” nie ma na nią do końca zgody?

„Wolę być szczera niż miła”

Rozumiem intencje, jakie stoją za tym zdaniem. Niewątpliwie szczerość jest wartością. Dodałabym: skoncentrowaną na sobie. Tego w niej właśnie nie lubię. Chcę być szczera po to, aby ten drugi poznał to, co JA na jakiś temat myślę, co JA uważam, co DLA MNIE ważne. W szczerości tak pojmowanej (jako przeciwstawnej do bycia miłym) nie ma miejsca na przyjęcie inności, wycofanie się ze swojego „ja wiem lepiej”.

 

Szczerość to niekoniecznie prawda

Bardzo często spotykam się z takim twierdzeniem: „ja po prostu mówię prawdę”, „teraz powiem ci, co naprawdę o tobie myślę”. Chyba muszę zawieść wszystkich tych, którzy od czasu do czasu posługują się takimi stwierdzeniami.

Otóż fakt, że ty coś myślisz na temat drugiej osoby, nie musi być prawdą o niej. Mam wrażenie, że właśnie z powodu „mówienia prawdy” niektórzy usprawiedliwiają swój zimny, obojętny, a czasami wręcz bardzo niemiły ton wypowiedzi.

 

Brakujące ogniwo szczerości

Zachęcam cię do jednej prostej rzeczy: zanim powiesz komuś coś szczerego, zadaj sobie tylko jedno pytanie „jak to wyrazić, aby drugiej osobie nie zrobiło się przykro?”. Podejrzewam, że możesz mieć całkiem sensowny kontrargument: „ale dlaczego mam przyjmować na siebie odpowiedzialność za uczucia innych ludzi? Otrzymują komunikat, są dorośli, niech sobie z tym poradzą”. Przyznaję: myślałam tak samo przez długi czas i niestety poprzez moją „szczerość” nigdy nie osiągałam tego, o co mi chodziło, a najczęściej chodziło po prostu o to, aby zaznaczyć moją obecność.

Zaczęłam zauważać, że jeśli więcej myślę o tej drugiej osobie i staram się ująć problem z jej perspektywy, znajduję dużo lepsze słowa, które zarówno oddają moje myśli, jak i są przyjaźniejsze w odbiorze. Czasami zdarza się tak, że mimo najszlachetniejszych intencji, druga osoba i tak poczuje się urażona. Wtedy trzeba zadecydować, co bardziej służy relacji?

Zatem tym brakującym ogniwem szczerości jest zwyczajna empatia.

 

Co buduje dobre relacje?

Myślę, że tutaj wystarczy, gdy poproszę cię, abyś przypomniał sobie osoby, jakie lubisz i sytuacje, w których czujesz się w pełni komfortowo. Większość z nas lubi osoby, które są miłe, sympatyczne i dobrze czuje się w sytuacjach, które są przyjazne. To nic odkrywczego. Dlaczego zatem tak uparcie postulujemy o szczerość? Ten postulat co do zasady nie jest niedobry, ale brakuje w nim bardzo ważnego elementu, bez którego – w moim przekonaniu – szczerość jest krzywdząca, mianowicie: empatii, o czym wspominałam już powyżej.

Szczerość wraz z empatią dają dokładnie to, o co chodzi w relacjach. Szczery komunikat może być jednocześnie empatyczny. Może wyrażać to, co myślisz o jakiejś sytuacji, a jednocześnie przysłużyć się drugiej osobie w dobry sposób.

Empatyczna szczerość (to chyba przyjazne określenie) nie jest sztuczna. Otrzymałeś kiedyś słowa krytyki czy komentarz odnoszący się do twojej pracy, który zawierał informacje o twoich błędach, a ty mimo to nie poczułeś się źle? To jest dokładnie to! Empatycznej szczerości można się nauczyć. Powodzenia!