Aleteia

7 małych ekopostanowień na nowy rok

BUTELKA Z WODĄ
Ikhsan Sugiarto/Unsplash | CC0
Udostępnij

Jeśli ja mogę zmieniać swoje postawy pod wpływem innych, to inni mogą zmieniać swoje pod moim wpływem. To oznacza, że mają sens moje małe ekopostanowienia.

Jadę pociągiem. Rozdają wodę – w cenie biletu kolejowego. To trochę tak, jakbym za nią już zapłacił… No to brać czy nie? Moja jedna decyzja świata od plastiku nie uratuje, ale gdyby tak wszyscy pasażerowie odmówili? To już byłoby coś! Spróbuję do tego doprowadzić…

Czy wziąłem tę wodę? Nie, bo miałem ze sobą pełną butelkę wielorazową (podobno drugiej najlepszej na świecie) krakowskiej kranówki. I może bym uważał, że moja jedna wielorazówka nic nie zmienia, gdym nie wiedział, dlaczego sam zacząłem jej używać. Dlaczego? Bo podpatrzyłem to u innych.

Jeśli ja mogę zmieniać swoje postawy pod wpływem innych, to inni mogą zmieniać swoje pod moim wpływem. To oznacza, że mają sens moje małe ekopostanowienia. Chcę nimi choć trochę ulżyć ledwo zipiącemu środowisku. Mam ich teraz siedem. Może też chcesz je podjąć?

 

1
Mniej windy

To mój mały powód do dumy. Od pół roku nie wsiadam do winy, którą niemal codziennie mógłbym wjechać na 2 piętro. Dlaczego? Dla zdrowia, bo i tak za dużo siedzę, a za mało chodzę. A także dla świata.

Winda zasilana jest prądem, a ten prąd nie powstałby bez spalania węgla. Z tego samego powodu jeszcze bardziej ograniczyłem prasowanie – choć i tak nie przyjaźnię się z żelazkiem zbyt mocno. Również z tego powodu staram się bardziej pilnować odłączania od prądu ładowarek i innych sprzętów pobierający prąd.

 

2
Mniej herbaty

Właściwie nie chodzi o herbatę, ale o wodę. Której odparowałem niemałą ilość, wiele razy ją gotując, ale ostatecznie herbaty nie robiąc. Teraz używam czajnika gazowego – gwizdek zmusza mnie do większej kontroli częstotliwości gotowania wody, a gaz jest tańszy i z dwojga złego bardziej ekologiczny niż prąd z węgla.

Staram się też w innych sytuacjach oszczędzać wodę nie tylko ilościowo, ale też jakościowo. Np. przez nastawianie możliwie krótszego prania, w możliwie zimniejszej wodzie, bo w ten sposób do mniejszej ilości wody uwalnia się mniej mikrowłókien. Mikrowłókna i mikroplastki w sposób niekontrolowany zanieczyszczają dziś światowe zasoby wody.

 

3
Mniej (nie)zależności

Auto daje mi niezależność, ale kiedy z niego korzystam, często orientuję się, jak bardzo jest ona złudna. Godziny stania w korkach, bezowocne szukanie drogich miejsc parkingowych. Wynik? Masa spalin idzie w powietrze, którym potem oddycham. Moje postanowienie to w chwili wyboru raczej zdecydować się na „zbior-kom” niż na samochód.

Na rzecz czystego powietrza świetnie też działa… sweter. Zamiast podkręcać kaloryfery (a razem z nimi piece), można założyć dodatkowy sweter. Zresztą zbyt wysoka temperatura w pomieszczeniach nie służy zdrowiu. A zatem najpierw sweter, potem piec.

 

4
Mniej brać

Woda w butelkach w pociągu, torebki plastikowe w sklepach, baloniki na festynach. Ciągle gdzieś coś dostajemy. Czy naprawdę jest nam to potrzebne? Uwielbiam w czasie zakupów bić swoje własne rekordy zabrania do domu jak najmniejszej ilości plastiku. Nie tylko w postaci torebek, ale też opakowań. Po prostu staram się wybierać to, co jest zapakowane w papier i szkło.

Zresztą z plastikowymi torebkami sprawa jest prosta. Mamy ich w domu tak dużo, że zabieramy je na zakupy wielokrotnie, razem z innymi torbami wielorazowymi. Może jak się nam już zużyją, to uszyjemy sobie (coraz popularniejsze) torby na warzywa i owoce ze starych firanek.

 

5
Mniej mięsa

Kilka miesięcy temu byłem w hotelu, w którym na piątkowy obiad były do wyboru trzy dania – każde było z mięsem. Na moje pytanie o danie bezmięsne obsługa zrobiła wielkie oczy i z odmętów zamrażarki wyjęła mi jakiś kawałek… ryby. Jemy na świecie coraz więcej mięsa (którego cena i jakość spadają), a to nie służy ani zdrowiu, ani środowisku.

Zamiast dawniejszego zwyczaju, żeby raz w tygodniu, w piątek nie jeść mięsa, w naszym domu wybieramy raczej, żeby je jeść właśnie raz w tygodniu. A to, które jemy, żeby było z pewniejszego i bardziej ekologicznego źródła.

 

6
Mniej oleju palmowego

Chyba się nie da zupełnie go uniknąć, bo olej palmowy jest jednym z najpopularniejszych składników produktów spożywczych. Jego pozyskanie wiąże się jednak z wycinką lasów tropikalnych na ogromną skalę. Te ostatnie to nie tylko dom wielu gatunków zwierząt, ale również źródło niezbędnego do życia tlenu.

W naszym domu już dawno zrezygnowaliśmy ze słodkich orzechowo-czekoladowych kremów na kanapki właśnie dlatego, że zawierają dużo oleju palmowego. Przy zakupach staram się sprawdzać skład i wybierać te produkty, które mają go mniej lub wcale. Osób, które robią podobnie musi być sporo, bo niektórzy producenci przestają stosować olej palmowy.

 

7
Mniej nowego

Jakiś czas temu kupiłem mały zestaw wierteł. Tylko kilka złotych, a przecież były mi potrzebne. Niedługo później robiłem porządek w narzędziach i odkryłem, że mam już trzy inne podobne zestawy… A przecież i dla mnie, i dla świata zamiast kupować nowe, lepiej na nowo użyć to, co już jest. Może odmalować, może naprawić, ale nie zużywać zasobów własnych i planety, tylko dlatego, że mogę.

Zresztą to chyba jest sedno całego tego tekstu. Rzecz nie w tym, że „mnie stać”, albo że dają „za darmo”. Ale w tym, żeby z własnej woli zdecydować się chociaż trochę odciążyć i tak już zmęczoną planetę. A jest ona zmęczona głównie przez tych, którzy bez żadnych wyrzeczeń mogą sobie kupić czwarty zestaw wierteł.

Pociąg jedzie dalej. W bezprzedziałowym wagonie jestem chyba jedyną osobą, która nie wzięła nic do picia w ramach poczęstunku od przewoźnika. Nagle nie z gruszki, ni z pietruszki przypomniało mi się zdanie z parafialnej skarbony dla ubogich: „Dla biedniejszego ode mnie”. I nie przestając wierzyć, że mój mały wybór (niewzięcia plastikowej butelki z wodą) ma i sens i wpływ na innych, ułożyło mi się zdanie. Takie trochę motto małych ekopostanowień: „Mniej używać tego, czego mam więcej niż ludzie mający ode mnie wiele mniej”.