Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Prowadzi imprezy jednym palcem. Maluje obrazy ustami. Gra na scenie o kulach. Niepełnosprawni artyści z DPS-u brata Alberta

ARTYŚCI W DOMU POMOCY SPOŁECZNEJ
fot. Małgorzata Cichoń
Udostępnij

Didżej Wojtek jeździ na wózku i porusza tylko jednym palcem u ręki. Krysia, mimo niedowładu nóg, wkrótce zadebiutuje jako aktorka na profesjonalnej scenie. A Jurek, sparaliżowany czterokończynowo artysta malarz, z powodzeniem radzi sobie, trzymając pędzel w… ustach.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Łączy ich jeden adres: Dom Pomocy Społecznej im. św. Brata Alberta w Krakowie. Wiadomo, że patron placówki był artystą – może to on inspiruje ich do dzielenia się talentami, jak codziennym chlebem?

 

Imprezę rozkręca palcem

Z wszystkich dziesięciu palców u rąk może poruszać tylko jednym: wskazującym lewej dłoni. Jeden palec, sprawna głowa i elektryczny wózek inwalidzki wystarczają Wojciechowi Landowi, by być DJ-em. I to jakim? – Bez Wojtka nie byłoby zabawy! – mówią uczestnicy jego imprez.

Jednym palcem potrafi obsługiwać laptop, mikser, dwie kolumny, mikrofon i dymiarkę (sprzęt zakupił za własne pieniądze). Wcześniej pieczołowicie pracuje nad doborem piosenek, przy których bawią się wszyscy. Sam raczej nie tańczy, lubi za to patrzeć na pląsy uczestników swoich zabaw.

– Co ci daje ta didżejska pasja? – pytam Wojtka. – Pasje nadają życiu koloryt, zwłaszcza gdy na co dzień jest ono ciężkie i monotonne. Dzięki swojej pasji otwieram się na ludzi uczestniczących w zabawach tanecznych, które organizuję. Podziwiam, jak wspaniale się bawią, zwłaszcza osoby poruszające się na wózkach.

– W codziennej egzystencji korzystasz z pomocy pracowników DPS-u. A na imprezach to ty jesteś tym, który „rządzi”? – dociekam. – Nie jestem typem autokraty i u mnie można zamawiać piosenki, które się podobają. Staram się o to, by dobrać nagrania pod każde gusta, więc nie tylko ode mnie zależy, co będzie grane – uśmiecha się mój rozmówca.

Opowiada, że ostatnio prowadził imprezę sylwestrową organizowaną przez Katolickie Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Ich Przyjaciół „Klika”. W miejscowości Lubień pod wodzą didżeja Wojtka bawiła się ponad setka sylwestrowiczów.

– Z kolei na wakacjach, które w zeszłym roku „Klika” spędzała na Mazurach, w miejscowej knajpie zapytałem o możliwość poprowadzenia imprezy tanecznej otwartej dla wszystkich. Nawet zagraniczni goście chwalili, że było „very good” – relacjonuje „skromnie” didżej.

Ale to nie koniec jego inicjatyw. Gdy kiedyś uczestniczył w koncercie zespołu Kraków Street Band, zapytał muzyków, czy nie zagraliby w jego DPS-ie podczas odbywającego się tam corocznie „Dnia Mieszkańca”. Muzycy przyjęli zaproszenie, dając się poznać osobom, które rzadko opuszczają placówkę.

Zobaczcie zdjęcia bohaterów tego artykułu:

 

Złote myśli w szary dzień

Niedowład nóg nie przeszkadza Krystynie Tanistrze w byciu aktorką amatorką. Już w lutym premiera sztuki z jej udziałem, i to nie byle gdzie, bo na deskach Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie.

Krysia pisze własne wiersze i opowiadania, notuje „złote myśli”. Twórczość publikuje m.in. w „Zielniku” – pisemku mieszkańców DPS-u, w którym sama mieszka od 6 lat. Jest niezwykle wrażliwa i nie oszczędzana przez życie.

Od 11 lat z trudem porusza się za pomocą dwóch kul. Wszystko z powodu obrażeń odniesionych w czasie wypadku: przechodziła na przejściu dla pieszych na zielonym świetle, gdy potrącił ją samochód. Niepełnosprawna poetka często zastanawia się nad sensem trudnych wydarzeń, które ją spotkały.

– Pisanie daje mi możliwość wyrażania uczuć i spostrzeżeń na temat codzienności. Poprzez poezję odkrywam przyjaźń łączącą mnie z Bogiem. Z moimi utworami chciałabym dotrzeć do wszystkich mieszkańców Domu Pomocy Społecznej, aby im dać odrobinę radości. W takim miejscu jak to, człowiek uczy się być wrażliwym, tolerancyjnym i pomocnym. Czynić tak, jak chciałby św. brat Albert – zamyśla się moja rozmówczyni.

Chociaż życie jest trudne, zwróć się do Pana Boga. On cię obejmie swoim płaszczem nadziei” – Krysia przytacza z pamięci jedną z ostatnio napisanych fraz. Przyznaje, że swoje pasje może rozwijać dzięki pracownikom domu, ich cennym wskazówkom, by korzystać z terapii zajęciowej czy rehabilitacji.

– Potrafimy też odnaleźć swoją potrzebę bycia w kontakcie z innymi ludźmi. Na przykład Bogusia, moja koleżanka z pokoju, która porusza się na wózku inwalidzkim, niedawno wróciła z pielgrzymki do Ziemi Świętej. Co roku pielgrzymuje na Jasną Górę, bierze udział w imprezach sportowych, uwielbia taniec i śpiew. By „biegać” czy pielgrzymować, potrzebuje pomocy znajomych spoza DPS-u, którzy popchają jej wózek i pomogą w codziennych czynnościach – opowiada poetka.

Docenia również drugą współlokatorkę, Urszulę: – Choć słabo mówi i widzi, jest cierpliwa. Nie poddaje się przeszkodom i wytrwale się rehabilituje, czym bardzo mi imponuje!

 

Zamiast papierosa – pędzel

Nie jest tajemnicą, że brat Albert palił papierosy. I w domu prowadzonym pod jego patronatem są tacy, którzy lubią sobie zapalić. Ale nie Jerzy Galos. On woli wziąć do ust pędzel. Ma w DPS-ie swoją pracownię, jeździ na plenery, warsztaty, wystawy. Były górnik jest stypendystą Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami.

Dzięki swej pasji spotyka ciekawych ludzi, znanych innym tylko z telewizji, i jest aktywnym uczestnikiem życia kulturalnego. Opowiada, że w ubiegłym roku w czasie swojego wernisażu poznał wokalistkę Halinę Młynkovą.

Niepełnosprawny malarz chętnie prowadzi prelekcje w szkołach. Dzieli się swoją obecną działalnością, ale i historią życia. Przestrzega przed brawurą, która jego samego kosztowała zdrowie. Błąd młodości – skok na główkę do wody – skończył się paraliżem i brakiem czucia od barków w dół.

– Jak się rozwija twoja kariera? – pytam Jurka, który uśmiecha się, słysząc to ostatnie słowo. – W poprzednim roku udało mi się zorganizować wystawę w Domu Kultury w Trzebini, a także wystawę w Bochni. W tym roku obchodzę 20 lat swojej artystycznej pracy – wylicza. Dopowiada, że w DPS-ie mieszka od 18 lat.

Pokój dzieli z niepełnosprawnym umysłowo Dominikiem. Jurek stara się zrozumieć jego potrzeby (mimo że współlokator nie mówi nic oprócz „mama”), odczytuje je i prosi kogoś z pracowników DPS-u, by podał to, co Dominik akurat chce – banana, ciastko, pić…

W ten sposób niepełnosprawny malarz znów może zrobić dobry użytek ze swej wrażliwości oraz ust.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail