Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Tu kobiety są diakonami. Jakie argumenty za tym stoją? Rozmowa z ewangelicką teolog i biblistką

BIBLIA
Priscilla Du Preez/Unsplash | CC0
Udostępnij

„W luteranizmie diakon jest samodzielnym duchownym”. O tym, że w pewnym sensie teściowa św. Piotra i Marta z Betanii były diakonami, a św. Paweł sam siebie niekiedy nazywał diakonem – rozmawiamy z prof. Kaliną Wojciechowską, ewangelicką teolog i biblistką.

W ramach trwającego właśnie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan rozmawiamy z prof. Kaliną Wojciechowską, wykładowczynią w Katedrze Wiedzy Nowotestamentowej i Języka Greckiego Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie, członkinią Komitetu Nauk Teologicznych PAN i Zespołu Języka Religijnego Rady Języka Polskiego przy prezydium PAN.

 

Małgorzata Bilska: Kościół ewangelicko-augsburski bywa przez niektórych stawiany za wzór dla Kościoła rzymskokatolickiego, bo dopuszcza ordynację kobiet. Mało kto zwraca uwagę na to, że ordynacja ma u was inny sens.

Prof. Kalina Wojciechowska: Rzeczywiście, w latach 90. wprowadzono u nas ordynację diakonacką. Ordynacja nie oznacza święceń kapłańskich, nie jest sakramentem. Jest to wprowadzenie w urząd nauczania kościelnego i udzielania sakramentów.

Ile sakramentów uznajecie?

Dwa – chrzest i Wieczerzę Pańską.

Jak rozumiecie kapłaństwo?

Jako kapłaństwo powszechne. Każdy ochrzczony, niezależnie od płci, pochodzenia, statusu społecznego itd., jest kapłanem, co wynika z tekstów Nowego Testamentu. Każdy jest też powołany do głoszenia Ewangelii.

Nie oznacza to, że każdy jest duchownym. Do tego konieczne jest wprowadzenie w urząd, które warunkuje publiczną służbę duchownego jako „ministra Verbi Divini”, czyli sługi Słowa Bożego. Musi on jednak spełnić kilka warunków: posiadać odpowiednie wykształcenie teologiczne, odbyć praktyki, zdać egzamin kościelny.

Sama ordynacja odbywa się w kościele, ma uroczysty charakter, następuje poprzez modlitwę i nałożenie rąk przez biskupa i asystujących mu duchownych.

W nauczaniu Kościoła katolickiego po Soborze Watykańskim II akcentuje się wykonywanie kapłaństwa powszechnego na mocy chrztu. Ordynacja nie jest tu potrzebna, najważniejszy jest pierwszy sakrament. Sfera decyzyjna nadal należy do kapłaństwa urzędowego.

Widać zbieżności w rozumieniu powszechnego kapłaństwa w Kościele katolickim i luterańskim. Rozbieżności dotyczą rozumienia urzędu duchownego. U nas w służbie duchownego chodzi przede wszystkim o głoszenie Słowa Bożego i udzielanie sakramentów.

Jak wspomniałam, aby publicznie nauczać Ewangelii i należycie udzielać sakramentów, potrzebne jest odpowiednie przygotowanie. Do XX wieku urząd duchownego sprawowali głównie mężczyźni. Wynikało to z uwarunkowań kulturowo-społecznych. Przez całe wieki tylko mężczyźni mogli studiować, byli wykształceni i przygotowani do pracy.

Są czynniki zmienne i te stałe, jak wola Boga. Powołanie od Niego. Kto je u was rozeznaje?

Zainteresowany. Idzie na studia teologiczne z zamiarem służenia Kościołowi. Często ma za sobą już jakieś formy zaangażowania kościelnego. Jest to podkreślane w rekomendacji od duchownego, najczęściej proboszcza, którą składa się wraz z dokumentami na studia. Czasami w trakcie studiów następuje weryfikacja tego powołania.

W Kościołach protestanckich zlikwidowano zakony. To też ma wkład w pewne różnice w rozumieniu powołania.

Likwidacja zakonów wiąże się z likwidacją średniowiecznego podziału na świeckich oraz kler. Właściwie używane do dziś pojęcie „duchowny” należy traktować raczej jako termin techniczny.

Klerykalizm wam nie grozi…

Grozi (śmiech). Teologicznie wszyscy są kapłanami, ale ordynowani duchowni często postrzegani są jako ci, którzy są nimi „bardziej”. Zwłaszcza udzielanie sakramentów czyni ich „wyjątkowymi”, są tu niezastąpieni.

Urząd duchownego wiąże się z podwójnym powołaniem – przez Boga do służby i przez Kościół na urząd, ale nie znaczy to, że powołanie duchownego jest jakościowo lepsze od powołania do innych zawodów, np. lekarza, nauczyciela.

Luter w tym kontekście używał dwuznacznego terminu Beruf, który oznacza zarówno powołanie, jak i zawód.

Pastor to po prostu prestiżowy zawód?

Tak, zwłaszcza jeśli spojrzymy na to z perspektywy społecznej. Prestiż wynika z tego, że pastor występuje publicznie, reprezentuje wspólnotę, może być więc czasem postrzegany jako lokalny celebryta.

Luteranie w Polsce zezwolili na diakonat kobiet, ale nie na prezbiterat. Dlaczego?

Trzeba powiedzieć, że diakonat i prezbiterat to dwie odsłony – u nas mówi się posługi – jednego urzędu. W dyskusji nad dopuszczeniem lub niedopuszczeniem kobiet do urzędu duchownego podnoszone są argumenty natury społecznej, ekonomicznej, historycznej, wreszcie teologicznej.

Część społeczeństwa jest konserwatywna, nie lubi zmian. Pojawienie się kobiety sprawującej Sakrament Ołtarza, czyli Eucharystię, burzy wewnętrzny spokój. Bo kobieta odprawiająca nabożeństwo niekomunijne należy już właściwie do powszechnego obrazu.

W dyskusji teologicznej przytaczane są argumenty biblijne, zarówno takie, które potwierdzają prawo kobiet do ordynacji, jak i takie, które wydają się odmawiać im tego prawa.

Na przykład?

Przede wszystkim „za” przemawiają teksty o powszechnym kapłaństwie wynikającym z chrztu. Przytacza się też Ga 3,26-28, w którym Paweł mówi: „jesteście dziećmi Bożymi przez wiarę w Jezusie Chrystusie”, potem wyjaśnia w odniesieniu do chrztu: „w Chrystusa zostaliście zanurzeni, przyodzialiście się w Chrystusa”. A to oznacza, że „w Chrystusie nie ma już ani Żyda, ani Greka, ani niewolnika ani wolnego, ani męskiego, ani żeńskiego”, więc powoływanie się na płeć, gdy chodzi o służbę Ewangelii, jest nieuprawnione.

A nie: „mężczyzny i kobiety”…?

W oryginale jest „męskie i żeńskie”. To nawiązanie do starego stworzenia, do greckiej wersji Księgi Rodzaju 1,27. Bóg stworzył „męskie i żeńskie” choć w tłumaczeniach jest „mężczyznę i kobietę”. Występuje tu ta sama formuła, którą stosuje Paweł w odniesieniu do nowego stworzenia w Chrystusie: „arsen (męskie) kai (i) thely (żeńskie)”.

Tylko co jest „męskie i żeńskie”? Ciała?

W Ga 3,28 użyty jest rodzaj nijaki, który pewną sugeruje ogólność – są to po prostu rzeczy męskie i żeńskie. Na czym polega męskość i żeńskość, zależy już od interpretacji, która jest zmienna i zawsze uwikłana w konteksty historyczne, kulturowe, społeczne.

Naukowo zajmujesz się Biblią. Czego się z niej dowiemy na temat diakonatu kobiet?

Nie jest jasno sprecyzowane, na czym on polegał. W świecie hellenistycznym „diakonos” oznaczał sługę, który posługiwał wewnątrz domu, głównie przy stole. W takim znaczeniu diakonem była teściowa Piotra. W Ewangelii czytamy, że kiedy Jezus ją uzdrowił, wstała i usługiwała im – wyrażono to czasownikiem diakoneo.

Marta z Betanii była… diakonem?

Tak. Jej posługa opisana jest jako diakonia. Ale diakonami byli też aniołowie. Po kuszeniu Jezusa na pustyni przyszli i usługiwali Mu. Możemy to interpretować jako zapowiedź uczty mesjańskiej.

Skoro diakonat to posługa w sferze prywatnej, nie wiem na czym ma polegać awans społeczny. Prawo do służenia to akurat mamy.

Służba diakona nie wiązała się z zaszczytami. Nawet gdy przestała oznaczać tylko usługiwanie przy stole i stała się synonimem służby w ogóle. Można jednak zaobserwować rozwój tego pojęcia i związanych z nim funkcji w Kościele.

Diakonem – w rodzaju męskim – nazwana jest Feba. Mało prawdopodobne, aby Paweł chciał powiedzieć, że Feba usługiwała przy stole. Raczej – jak Paweł, który sam niekiedy też nazywa siebie diakonem – głosiła Ewangelię. Być może, też jak Paweł, udzielała chrztów.

Teksty wczesnochrześcijańskie potwierdzają głoszenie przez diakonisy (w II/III w. pojawia się rodzaj żeński) słowa Bożego, ale ograniczają to do nauczania kobiet. Mówią o asystowaniu diakonis przy chrzcie kobiet, o zanoszeniu komunii kobietom i o posłudze wśród chorych pań.

Jak widać, diakonisom przybywało zadań z dala od stołu. Zwłaszcza że z czasem usługiwanie diakona przy stole nabrało charakteru pomocy przy stole ołtarzowym w czasie Eucharystii. Dziś w katolicyzmie posługa diakona jest wstępem do prezbiteratu,

To się już szybko zmienia, przybywa diakonów stałych. Mogą tę funkcję pełnić tylko mężczyźni, ale zwykle są żonaci. Bardziej „świeccy”.

W luteranizmie diakon jest samodzielnym duchownym. W 2017 r. synod naszego Kościoła zrównał prawa diakonów i prezbiterów w zakresie sprawowania Sakramentu Ołtarza. Wcześniej diakoni potrzebowali do tego pozwolenia biskupa.

W tej chwili różnice między diakonem a prezbiterem dotyczą przede wszystkim kwestii administracyjnych. To zresztą zmusza nas do podjęcia refleksji nad reinterpretacją posługi diakonatu także w Kościele luterańskim.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail