Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Nowy papież” to nie kino religijne, ale…? „Skłania do refleksji nad stanem Kościoła”

NOWY PAPIEŻ
AP/Associated Press/East News
Udostępnij

Oba sezony serialu Paola Sorrentina o Piusie XIII, Franciszku II i Janie Pawle III cieszą się wielkim zainteresowaniem. Losy serialowych papieży śledzą z uwagą nie tylko katolicy, ale wierni innych Kościołów, a nawet ludzie dalecy od religii. Próbujemy odpowiedzieć na pytanie, co przyciąga widzów i czy można zaliczyć je do kinematografii chrześcijańskiej.

„Nowy papież” (HBO GO) bije rekordy. Podobnie było z pierwszym sezonem pt. „Młody papież”. Zainteresowanie serialem można zestawić z wejściem na ekrany „Dwóch papieży” Fernando Meirellesa (w Polsce tuż przed Bożym Narodzeniem). Popyt widzów na produkcje wskazuje, że w nowoczesnej popkulturze filmowej postać papieża wciąż budzi ciekawość i kontrowersje. Mimo zmieniających się okoliczności społecznych i cywilizacyjnych, papiestwo pozostaje ważnym elementem życia duchowego i społecznego. Dzieje się tak pomimo namacalnych procesów laicyzacji oraz widocznej zmiany w postrzeganiu roli i posługi papieskiej. Ma ona miejsce nie tylko w świecie zewnętrznym, ale i samym Kościele katolickim. Ostatnia taka istotna zmiana, pokazująca, iż posługa papieska nie musi mieć charakteru dożywotniego, nastąpiła wraz z abdykacją Benedykta XVI w 2013 r.

Opinię publiczną, nie tylko wiernych Kościoła katolickiego, interesują losy instytucji, która nie poddaje się tak łatwo zmiennym okolicznościom życia. Papiestwo przyciąga uwagę nie tylko formą, ale również uniwersalną treścią. Nawet przeciętnego widza zajmują takie kwestie jak stosunek Kościoła do wyzwań rzeczywistości oraz jego relacje ze współczesną cywilizacją: mediami, popkulturą, polityką i problemami społecznymi. Nie wspominając już o tym, że Kościół, jako globalna instytucja zaufania społecznego i autorytet moralny, znajduje się pod szczególną obserwacją. Jest ona słusznie wyczulona na wszelkie przypadki braku kompatybilności pomiędzy nauczaniem hierarchów Kościoła a ich czynami.

 

„Nowy papież”: Odejście od hagiografii

Wszystkie wyżej wymienione kwestie i wyzwania niewątpliwie znajdują odzwierciedlenie w serialach Paola Sorrentina. Powstaje w związku z tym pytanie, czy „Młodego papieża” i „Nowego papieża” można uznać za kino katolickie lub szerzej, chrześcijańskie lub też religijne. Odpowiedź na nie, podobnie jak same filmy, będzie złożona i niejednoznaczna.

Znaczna część obrazów z ostatnich dekad, w których centralną postacią jest papież, jak „Dobry papież” Rickiego Tognazziego z 2003 r. o Janie  XXIII, „Paweł VI – papież burzliwych czasów” Fabrizio Costy z 2008 lub też filmów prezentujących Jana Pawła II („Karol. Człowiek, który został papieżem” i „Karol. Papież, który pozostał człowiekiem” Giacoma Battiato), miała charakter mniej lub bardziej hagiograficzny. Jasna i prosta fabuła stanowiła próbę syntetycznego streszczenia ważnej roli historycznej, którą odegrali poszczególni papieże. Wyraźnie wpisywała się w nurt filmowej ewangelizacji. Oglądając wymienione produkcje, nie mieliśmy w zasadzie wątpliwości co do heroizmu i wiary głównych bohaterów, a także co do naszkicowanych prostą kreską czarnych charakterów. Widz przyzwyczajony do tego rodzaju hagiograficznego ujęcia może mieć problem z odbiorem seriali Sorrentino.

Są one dalekie od klasycznych hagiografii i znanych do tej pory ujęć papieży. Kard. Lenny Belardo (Jude Law) stający się Piusem XIII, Tommaso Viglietti (Marcello Romolo) (krótkotrwały papież Franciszek II) oraz sir John Brannox (Jan Paweł III, John Malkovich) to postacie złożone, tajemnicze i dalekie od jednoznaczności. Obserwując ich filmowe losy, mamy niekiedy wątpliwości nie tylko co do ich wiary, ale nawet intencji. Czy są oni rzeczywiście pasterzami prowadzącymi Kościół i wiernych ku zbawieniu i zjednoczeniu z Chrystusem? Czy może zagubionymi, wybranymi niekiedy w przypadkowy sposób dostojnikami? Ludźmi, nie mogącymi poradzić sobie z ciężarem objętej funkcji, własnymi słabościami, grzechami i ciężkim bagażem doświadczeń z przeszłości? A może to potężni świadkowie wiary, zachęcający w sposób daleki od stereotypów do świętości i życia chrześcijańskiego w świecie, który w większości przestał już być chrześcijański i rozumie duchowość w zróżnicowany sposób?

 

Filmy Sorentina: Spotkanie dobra ze złem, świętości i upadku, szczerości i kłamstwa

Papieże Sorrentina nie mogą też pochwalić się dzieciństwem Karola Wojtyły, Angelo Roncalliego lub Giovanniego Montiniego. Filmowy Pius XIII i Jan Paweł III przeżywają trudne relacje z rodzicami, pełne odrzucenia i samotności. Relacje, które w dorosłym życiu wciąż pozostawiają silny ślad i wciąż skutkują nieprzepracowanymi traumami.

Podobnie trudne do jednoznacznego sklasyfikowania jako postacie dobre lub złe są inni bohaterowie „Młodego…” i „Nowego papieża”. W każdej z nich możemy dostrzec cechy chwalebne, ale również ciemną stronę. Makiaweliczny kard. Angelo Voiello (Silvio Orlando), długoletni sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej wydaje się cynicznym graczem i skorumpowanym politykiem, skoncentrowanym na zachowaniu spoistości instytucjonalnej Kościoła. Jednocześnie opiekuje się od lat niepełnosprawnym i sparaliżowanym człowiekiem. Zmagający się ze swoim homoseksualizmem kard. Bernardo Gutiérrez (Javier Cámara) wydaje się wprost zdradzać powołanie kapłańskie i być hipokrytą. Ale percepcja tej postaci może ulec zmianie po scenie jego spowiedzi u Jana Pawła III, gdy szczerze wyznaje, że uwikłanie w grzech i zachowanie celibatu przerastają jego duchowe siły. W postaci Sofii Dubois (Cécile de France) możemy widzieć sprawną specjalistkę od komunikacji i PR, która osiągnęła wyżyny sukcesu zawodowego, ale również zagubioną żonę, zdradzaną przez męża, szefa Banku Watykańskiego podczas orgii z młodymi prostytutkami, skorumpowanymi kardynałami i włoskimi politykami. W końcu, równie tajemnicza i wieloznaczna jest postać Esther Aubry (Ludivine Sagnier), byłej żony oficera Gwardii Szwajcarskiej. Balansuje między świętością i grzechem. W „Młodym papieżu”, po usilnej modlitwie Piusa XIII zachodzi ona w długo oczekiwaną ciążę, co uznaje za cud. W „Nowym papieżu” jako samotną matkę żyjącą ze stopniowo wysychającego źródła honorariów za opowiadanie w mediach o „cudzie Piusa XIII”, trudne okoliczności życiowe zmuszają ją do prostytucji.

Do takiej narracji w filmowych opowieściach o papieżach wielu widzom oczekującym produkcji hagiograficznych będzie trudno się przyzwyczaić lub nawet zaakceptować. Z drugiej strony, można powiedzieć, że Sorrentino pokazuje świat w całej złożoności. Jako nieustanne spotkanie dobra ze złem, świętości i upadku, szczerości i kłamstwa, wierności zasadom i jej braku. Niekiedy to ukazanie ciemnej strony życia jest w serialach zaprezentowane w sposób dosłowny.

 

Kino religijne? Refleksja nad stanem Kościoła katolickiego

Sorrentino nie odpowiada na pytanie, czy jego seriale to kino chrześcijańskie. Unika jasnych deklaracji światopoglądowych. W wywiadzie dla „The Guardian” podkreślił, że o ile rzeczywiście postacie filmów papieskich odnoszą się do rzeczywistych problemów współczesnego Kościoła katolickiego, to jednak głównym obszarem jego zainteresowania jest wewnętrzna walka, którą bohaterowie toczą ze sobą:

Nie zamierzam poszukiwać inspiracji dla moich bohaterów w źródłach znajdujących się na zewnątrz. We wszystkich historiach, które opowiadam, zmagania moich bohaterów są również moimi zmaganiami, które toczą się w moim wnętrzu.

Reżyser podkreśla, że nie ma „kanonicznej” interpretacji przesłania serialu. Filmy można oglądać jako uniwersalną opowieść o złożonych i niejednoznacznych ludzkich losach, ale również jako refleksję nad współczesnym stanem Kościoła katolickiego. W ścisłym sensie, nie jest to kino chrześcijańskie ani katolickie, przynajmniej w takim kontekście, w którym kojarzymy wiele filmów o Janie Pawle II, Pawle VI lub Janie XXIII.

Seriale Sorrentina można jednak zakwalifikować jako kino religijne lub duchowe. Reżyser nie boi się stawiać rzadkich we współczesnej popkulturze pytań o obecność Boga w świecie i o znaki Jego obecności w codzienności. Zachęcać do poszukiwania autentyczności w wierze, do cierpliwego oczekiwania na objawienie się nadprzyrodzonej łaski w naszym życiu. Ale również, pokazuje jak cienka bywa granica pomiędzy wiarą i wątpliwościami, świętością i upadkiem, wzniosłymi deklaracjami, a czynami. Jednym słowem, przypomina, że granica pomiędzy dobrem i złem nie leży w arbitralnym podziale tworzonym przez ludzi, ale przebiega we wnętrzu każdego człowieka. Czyni to czasem w sposób wybitnie nieortodoksyjny, balansując na cienkiej linie pomiędzy kontrowersyjnością, prowokacją i elementami, które można postrzegać jako noszące znamiona obrazoburstwa.

 

„Nowy papież” Sorrentina. Fabuła, nie dokument

Papieskie seriale Sorrentina nie są dokumentami, nie portretują prawdziwych wydarzeń. Wyciąganie z nich wniosków o rzeczywistym stanie Kościoła katolickiego byłoby błędne. Równocześnie warto oddać reżyserowi i pozostałym autorom scenariusza pozytywną ocenę za syntetycznie przedstawienie realnych problemów i dyskusji mających miejsce w Kościele.

Oba sezony solidnie i wiarygodnie przedstawiają toczącą się w Kościele od wielu lat dyskusję na temat stosunku do świata i zachowania tożsamości. W postawach Piusa XIII, Franciszka II i Jana Pawła III widzimy jak w lustrze, podobnie jak realnych pontyfikatach Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka dylematy, przed którymi staje Kościół. W jakim stopniu pozostać wiernym tradycji, zwłaszcza w dziedzinie kultu i liturgii? W jakim stopniu otwierać się na świat i współczesną kulturę? Czy koncentrować na ostrzeżeniach i wezwaniach do czujności przed rozwodnieniem tożsamości i doktryny, czy może wzywać do chrześcijańskiego optymizmu i poszukiwania dobra oraz miłosierdzia? Na ile otwierać się na inne kultury, a nawet religie? W tych wątkach, pokazujących różnorodność chrześcijaństwa i koloryt Kościoła katolickiego, twórcy filmu trafnie rozpoznają najważniejsze problemy obecności chrześcijan w świecie współczesnym.

Twórcy odnoszą się do obecnych w życiu Kościoła nieprawidłowości i bolesnych grzechów w postaci afer pedofilskich lub finansowych. Trudno obrażać się na ten rys filmu, zwłaszcza, że pomimo typowych uproszczeń, obydwu sezonom trudno zarzucić jednostronną złośliwość lub typowe, antyklerykalne paszkwilanctwo.

Czy „Młody papież” i „Nowy papież” są serialami dla każdego? Można odnieść wrażenie, że w ich narracji bardziej odnajdą się widzowie z jednej strony zaznajomieni z głównymi wyzwaniami intelektualnymi i społecznymi chrześcijaństwa w naszej epoce, z drugiej, odbiorcy przyzwyczajeni do nieoczywistej kinematografii kultury ponowoczesnej. Kultury, która częściej stawia pytania i prowokuje (także do refleksji) niż daje gotowe, jednoznaczne odpowiedzi.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail