Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Gdzie wyjechać? Dokąd pielgrzymować? Oni mają odpowiedź! Poznaj Wędrowne Motyle

fot. archiwum prywatne
Udostępnij

Turystyka 3S (sun, sea, sand – słońce, morze, piasek) zmieniła się na turystykę 3E (emotion, experience, education – emocje, doświadczenie, edukacja). Będziemy realizować turystykę, która nas będzie cieszyć – mówią blogerzy z Gdziewyjechac.pl.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Kamil Szumotalski: Nawiązując do waszej strony internetowej – często dostajecie pytanie „Gdzie Wyjechać”?

Ania: Nasi widzowie często o to pytają. Pytają może nawet nie o to „gdzie”, ale o to, co warto zobaczyć w miejscach, w których już byliśmy.

Marcin: Mocniejszym członem tego pytania jest samo „gdzie”. Jest w pewien sposób symbolem nas i naszej działalności, która w całości – czy to na YouTube, Instagramie czy innej działalności – odpowiada właśnie „gdzie”.

Na waszej liście jest 50 krajów, 50 miast. Większość ludzi nawet tylu krajów nie zna!

M: Ostatnio przestaliśmy już prowadzić te statystki, bo nie one są najważniejsze. Na samym początku, kiedy jeszcze spełnialiśmy nasze największe marzenia, te liczby robiły po prostu na nas samych wrażenie. Dzisiaj wracamy do tych samych miejsc, odwiedzamy mało spektakularne regiony, które bardzo odpowiadają naszym pasjom. Taka była nasza podróż do Anglii śladami Tolkiena i Jane Austen. Nasza lista marzeń została już praktycznie odhaczona, więc teraz musimy zrobić nową. Może to już nie będą miejsca, ale momenty?

 

Gdziewyjechac.pl – kanał podróżniczy, który tłumaczy świat

Piszecie też, że jesteście kanałem podróżniczym, który tłumaczy świat. Żeby choć trochę zrozumieć świat, trzeba zadać pytania o rzeczy „wyższe”, egzystencjalne. Na te pytania też chcecie odpowiadać?

A: Chcemy, żeby nasze podróże były mocno przemyślane i świadome. To też element tłumaczenia tego, jak człowiek powinien podróżować i przemieszczać się po świecie. Uważam, że do podróży trzeba się raczej przygotować niż podchodzić spontanicznie.

M: Słowo „tłumaczymy” jest trochę słabsze niż „uczymy”. Próbę tłumaczenia może podjąć każdy, w zależności od tego ile wie albo jaką wiedzą chce się podzielić. Słowo „uczymy” zarezerwowane jest dla kogoś, kto ma już pełną wiedzę. Dlatego nasze tłumaczenie ma pomagać zrozumieć skąd się coś wzięło, do czego służy, dlaczego działa w ten, a nie inny sposób. To wiedza, którą możemy zdobyć podczas podróży i nią się podzielić. Zgłębianie się w sprawy etnograficzne, kulturowe nie jest już raczej zadaniem vlogerów. Staramy się przemycać treści edukacyjne i kiedy otrzymujemy od widzów feedback, widzimy, że wracają do nas, bo widzą, że u nas otrzymują dużo obiektywnej, przydatnej wiedzy.

Jak się przygotowujecie do podróży? Skąd czerpiecie informacje? Zaglądacie do internetu, przewodników?

M: Korzystamy z wielu różnych źródeł, w tym oczywiście internetowych, ale filmy na YouTube proponujemy dopiero później. Podobnie Instagram. To źródła, z których dowiemy się przede wszystkim o subiektywnych przeżyciach podróżników. Mogą nas one nastawić w konkretny sposób na odbiór danego miejsca, które może wyglądać w rzeczywistości całkowicie inaczej niż piękne zdjęcie.

Tak jest na przykład w przypadku Taj Mahal?

M: Tak! Agra jest pokryta przez dużą część roku smogiem – zimowym lub letnim. Można być tym mocno zaskoczonym. Jest też kanion na Islandii, który został wypromowany przez wpis na Instagramie. Ktoś zrobił fajne zdjęcie, ludzie zaczęli je powtarzać. Doszło do takiej sytuacji, że ścieżka do punktu widokowego została strasznie wydeptana. Pojawiła się erozja, która zaczęła niszczyć roślinność. W związku z tym władze zamknęły cały kanion.

A: A przecież trzy metry dalej kanion wyglądał dokładnie tak samo. Jednak nie – to musiało być to samo zdjęcie, w tym samym miejscu, z tym samym widokiem.

A: Skąd tak naprawdę wzięła się popularność tego miejsca? Kilka ujęć do swojego teledysku nakręcił tu Justin Bieber. Dlatego potocznie nazywa się to miejsce „kanionem Justina Biebera”.

M: Takich przykładów jest mnóstwo, dlatego Instagram odstawiamy na ostatnie miejsce źródeł, z których możemy przygotowywać się do podróży. Wcześniej polecamy przewodniki, które w dobry sposób pomogą nam zrobić listę rzeczy najciekawszych do zobaczenia. Warto wziąć pod uwagę to, że przewodniki mogą wprowadzać w błąd. Wiedzę z nich czerpaną trzeba weryfikować. Najlepszym źródłem są książki o historii, geografii, przyrodzie regionów, do których się wybieramy.

 

Pielgrzymowanie i podróżowanie? Czemu nie!

W filmie promującym waszą książkę mówicie, że „podróże to nie odległości, to wrażliwość na miejsca, umiejętność oderwania od codziennej rzeczywistości bez jej całkowitego porzucenia”. Jak łączyć te rzeczywistości – podróżowania i codzienności?

A: Przez wiele lat udało nam się łączyć etaty z częstymi i długimi podróżami. Mimo wszystko zawsze lubiliśmy wracać do naszego małego mieszkania, do naszej codzienności. Uważamy, że nie trzeba rzucać jednego kosztem drugiego. Wręcz przeciwnie. Fajnie jest łączyć te dwa elementy i jest to możliwe, jeśli odpowiednio rozplanuje się urlop.

M: Nasza najdłuższa podróż trwała miesiąc i była mocno zdywersyfikowana. To był Hong-Kong, północny Wietnam i północna Tajlandia. Po miesiącu zaczęliśmy straszliwie tęsknić za Polską. Ten miesiąc był fantastyczny, tym bardziej, że był to okres przedświąteczny. Mamy taki specyficzny moment w czasie podróży, w którym zobaczyliśmy już tyle interesujących miejsc i mamy już zrobione sporo filmów i zdjęć, że chcielibyśmy jak najszybciej podzielić się nimi z naszymi czytelnikami.

A: Często zaczynamy to robić już w trakcie podróży. Bardzo lubimy też jeździć z naszymi rodzinami, z siostrą, z bratem, z rodzicami. Pokazywać im te kawałki świata, które albo pierwszy raz widzimy, albo już wcześniej widzieliśmy. To też jest element codzienności – podróżowanie z najbliższymi.

Wrócę na chwilę do pytania o tłumaczenie świata. Coraz częściej parafie organizują pielgrzymki do największych sanktuariów. Jak patrzycie na taką formę podróżowania? Czy nie jest to pozbawienie siebie możliwości poznania lepiej jakiegoś kraju przez ograniczenie się tylko do religijnych miejsc?

M: Nasz proboszcz jest jednocześnie podróżnikiem i podróżuje nie tylko do miejsc pielgrzymkowych. Często organizuje pielgrzymki z naszej parafii, jednak robi to tak, żeby pielgrzymka była połączona ze zwiedzaniem klasycznym. Nam się ten model bardzo podoba. Tak jak kiedyś były popularne w biurach podróży oferty wyjazdów 7+7 (tydzień zwiedzania, tydzień odpoczynku), to teraz jest dużo takich wyjazdów, w których jest tydzień dla ducha i tydzień dla ciała. I nie mam tu na myśli plaży. Chociaż Izrael idealnie by się do tego nadawał, to jednak tam najczęściej pielgrzymki są związane z religią. Byliśmy w podróży, w której częściowo jeździliśmy śladami św. Pawła, a potem śladami Gry o Tron. Nie widzę w tym nic złego. Przykładem jest także Fatima, która jest tak położona, że można zobaczyć zarówno część północnej Portugalii, jak i środkowej i aż się prosi o to, żeby obejrzeć trochę kraju. Rzeczywiście może być tak, że jeśli ktoś się mocno skoncentruje na pielgrzymce w celach religijnych to z wiadomych powodów nie obejrzy innych części kraju, ale być może nie potrzebuje tego.

 

Blogerzy z Gdziewyjechac.pl: Skupiamy się na podróżach emocjonalnych

Na waszej liście marzeń jest przejście któregoś szlaku Camino de Santiago. Idąc drogą francuską, stwierdziłem, że pod względem turystycznym jest on bardzo monotonny. Jednak na pierwszy plan wychodzi inny motyw drogi do Santiago – duchowy.

A: Każdy kto przeszedł tę drogę mówi, że ten element jest tutaj najważniejszy. Ja też bym chciała tego doświadczyć. Powiem szczerze, że ta monotonia, ciągnące się pola, też mnie nie pociągają. Mimo wszystko, może właśnie dlatego chciałabym tego skosztować.

Czy mieliście jakąś podróż, po której zmieniliście wasze życie, sposób myślenia? Czy było jakieś miejsce lub wydarzenie, które było dla was takim doświadczeniem, po którym nie byliście już tymi samymi ludźmi?

M: Myślę, że nasza ostatnia podróż do Anglii może nie tyle zmieniła nas, co raczej utwierdziła, że może jesteśmy trochę inni niż współczesny świat, ale nie czujemy się z tego powodu gorzej. To jest fantastyczne umieć tak docenić przeszłość, to co dawne (niektórzy powiedzą, że skostniałe, jakieś takie zaprzeszłe). Uświadomiliśmy sobie, że powinniśmy w tym zostać. Uważam, że wiele jest mądrości w dawnych historiach. Będziemy bardziej skupiać się na podróżach emocjonalnych.

Turystyka 3S (sun, sea, sand – słońce, morze, piasek) zmieniła się na turystykę 3E (emotion, experience, education – emocje, doświadczenie, edukacja). Będziemy realizować turystykę, która nas będzie cieszyć. Nie mówię, że kiedyś nas te rzeczy nie cieszyły. Czymś innym jest chęć zobaczenia czegoś dla zaspokojenia swojego głodu poznawczego, a czymś innym jest chęć pobawienia się tą podróżą, chwilą, kontekstem sytuacyjnym. Wejście w historię Tolkiena jest mało interesujące wizualnie, natomiast bardzo fajne emocjonalnie. Wizualnie to są zwykłe zielone pola, ale chodzi o kontekst, który bardziej cieszy i daje satysfakcję. Uważamy, że to jest ważne i to co robimy jest cenne. Niedawno zrealizowaliśmy materiał o takiej historii Warszawy, którą mijamy na ulicach. Uważamy, że jeśli dobrze nam ten materiał wyjdzie, to też będzie procentowało.

WĘDROWNY MOTYL, GDZIEWYJECHAĆ.PL
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail