Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 28/01/2021 |
home iconStyl życia
line break icon

Jaka lekcja płynie z górskich wypadków?

LAWINA W TATRACH

Marcin Józefowicz/REPORTER

Dawid Feliszek - 07.02.20

Czy da się jasno stwierdzić, kiedy turystyka przestaje być odpowiedzialna i staje się zwykłą brawurą?

Mijające w styczniu rocznice – pamiętnej lawiny w Tatrach, która w 2003 r. zabrała życie 8 młodym ludziom oraz śmierci Tomasza Mackiewicza wśród śniegów na Nanga Parbat w 2018 r. – jak również szereg ostatnich wypadków w Tatrach skłaniają do refleksji nad sensem chodzenia po górach i lekcji, która płynie z górskich wypadków.

Wypadki w górach

Każdy „Tatromaniak” dobrze wie, że niemal nie ma tygodnia, by tematyczne portale nie informowały o większych lub mniejszych wypadkach w Tatrach. W niektórych okresach informacje o takich zdarzeniach pojawiają się codziennie lub nawet kilka razy w ciągu dnia. A to tylko te, o których warto (lub trzeba) napisać. Pozostaje przecież cała rzesza wypadków, o których się nie mówi.

Czasami ich rozmiar wprowadza je na czołówki mediów w całej Polsce lub nawet jeszcze dalej. Tak było choćby z lawiną, która w 2003 r. pogrzebała część wycieczki licealistów z Tychów. Choć miało to miejsce końcem stycznia, to ciała ostatnich ofiar odnaleziono dopiero w czerwcu, wyławiając je z Czarnego Stawu. Ruszyły następnie sądowe procesy celem wyegzekwowania odpowiedzialności od organizatorów i stwierdzając nieumyślną winę nauczyciela.

W sierpniu 2019 r. przez Tatry przetoczyła się burza, której owocem było 5 ofiar śmiertelnych i 157 osób rannych. Procesów sądowych na ten moment nie ma, ale były pomysły związane z wyegzekwowaniem odpowiedzialności od krzyża na Giewoncie. W tym drugim wypadku przez Polskę przetoczyła się debata dotycząca zachowania turystów, czy aby na pewno wiedzieli wcześniej o burzy i czy zachowali się nieodpowiedzialnie.

Złoty środek

Podobna debata przewinęła się w Polsce w styczniu 2018 r., kiedy wszyscy żyli akcją ratunkową na Nanga Parbat, która ostatecznie się niestety nie powiodła i nie dotarła do uwięzionego na górze Tomka Mackiewicza.

Jak Polska długa i szeroka, tak niemal każdy miał swoje zdanie na ten temat, poczynając od tych, którzy doceniali Mackiewicza za odwagę i niezłomność w zdobywaniu szczytów, a kończąc na tych, którzy uważali, że wszystko to jest bezmyślną brawurą, a góry to powinno się podziwiać z dolin (a najlepiej to z ekranu telewizora – a jakże).

Nie ma sensu naiwne łudzenie się, że ci, którzy zostają na dole, zrozumieją odczucia tych, którzy chodzą po górach. Tak samo jak to, że ci, którzy są gotowi ruszyć w byle adidasach na oblodzone szczyty, zrozumieją o co chodzi w turystyce odpowiedzialnej. Niemniej, warto mówić i uświadamiać, bo może akurat ktoś pojmie ten sens złotego środka między skrajnościami.

Oczywiście, kluczem do bezpiecznego poruszania się po terenach górskich opiera się na właściwym przygotowaniu pod kątem sprzętowym, umiejętnościowym i wytrzymałościowym. Uchybienie któremuś z nich zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia wypadku wprost proporcjonalnie do osiąganej wysokości. Zdecydowana większość tatrzańskich wypadków wynika właśnie z nieprzygotowania.

W górach liczy się pokora

Szczęśliwie jeszcze, gdy delikwent takowy ma w sobie ciut pokory i przyznaje, że rzucił się z motyką na słońce. Prawdziwą zmorą są przecież agenci, którzy do końca mają pewność własnej słuszności (dobrze, że anielska cierpliwość ratowników z TOPR nie ulega żadnej wątpliwości). Dla tych pierwszych i – przede wszystkim – tych drugich, takie wypadki to lekcja z zadaniem domowym, aby przed powrotem na szlak zadbali o odpowiedni sprzęt i kondycję oraz nabrali niezbędnych umiejętności. To wciąż jednak tylko wdrapywanie się po umiarkowanie stromym podejściu.

Naprawdę trudna wspinaczka pojawia się w drodze do pojęcia lekcji wynikającej z wypadków, które nie wynikają z ludzkiej brawury. Zdarza się przecież, że doświadczeni turyści górscy, taternicy, alpiniści, himalaiści, którym nie brak ani specjalistycznego sprzętu, ani doskonałej wytrzymałości i doświadczenia, ani umiejętności radzenia sobie w górskim terenie – giną.

Czasami wystarcza chwila nieuwagi, zawahania, niepewny krok i koniec. Taki ludzki błąd, który przecież mógłby zostać wybaczony. A czasami wypadki pojawiają się zupełnie w sposób niezawiniony, nawet takim błahym ludzkim błędem. Ot, gwałtowana i niespodziewana zmiana pogody i ktoś umiera. Czy z tego też płynie jakaś lekcja?

Góry uczą

Każdy ma jakąś swoją naukę, którą czerpie z gór. Przełamywanie własnych słabości i lęków, podejmowanie nowych wyzwań, ucieczkę w świat mistycznej górskiej przyrody, natchnienie i ogromną energię płynącą ze spoglądania ze szczytów.

Na pewno jednak uczą też tego, że tam wciąż jesteśmy mali i choć dysponujemy coraz lepszymi technologiami, różnym sprzętem i systemami to w górach ciągle jesteśmy daleko w tyle za ich nieposkromionym majestatem.

I to chyba najbardziej kluczowa lekcja płynąca z wypadków – że jesteśmy mali. Nie mnie oceniać, dlaczego ktoś zginął w górach. Wyznaję zasadę, że każdemu potrzebującemu na szlaku należy się pomoc – czy to doświadczonemu turyście, którego spotkało niespodziewane wydarzenie, czy to delikwentowi, który w nieskażony myśleniem sposób pchałby się w sandałach na oblodzony Kościelec. I oby taka pomoc zawsze była skuteczna i ratująca życie poszkodowanych. Niemniej, cieszę się, że współczesnemu człowiekowi, przekonanemu o własnej wielkości, góry przypominają o małości. Niby mało, a jednak tak wiele.


ELISABEH REVOL

Czytaj także:
Ostatnie chwile Tomka Mackiewicza. Revol rozlicza się z Nanga Parbat


HANNA SYROKOMSKA

Czytaj także:
Halina – żona, matka, himalaistka. To od niej zaczął się polski alpinizm kobiecy!

Tags:
górywypadek
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Top 10
1
Fabio Marchese Ragona
O tym, jak sutanna Jana Pawła II zrobiła się całkiem czarna. Opow...
2
KOLĘDA
Jarosław Kumor
Szczęść Boże, czy mogę zapalić? Kolęda z humorem: 8 zabawnych syt...
3
Oleada Joven
Ojciec Pio radzi, jak obchodzić się z aniołem stróżem
4
KARDYNAŁ ROBERT SARAH
Katolicka Agencja Informacyjna
Kard. Sarah: po sposobie sprawowania mszy świ...
5
PASTOR PIERWSZY RAZ NA MSZY ŚWIĘTEJ
Redakcja
Pastor biblista pierwszy raz poszedł na katolicką mszę. „Co tu si...
6
WOMAN PRAYING
Edifa
Cztery pułapki, jakie zastawia na nas diabeł, kiedy się modlimy
7
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [24 stycznia]
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail