Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

J23, czyli Stanisław Mikulski: każdy ma swoją ciemną dolinę, przez którą musi przejść

STANISŁAW MIKULSKI
Andrzej Hulimka/REPORTER
Udostępnij

Kiedy zapytałam kilku moich znajomych w różnym wieku, kto dla nich jest „polskim Jamesem Bondem”, usłyszałam tylko jedną odpowiedź, że przecież to jasne – J 23, czyli Stanisław Mikulski.

Polski James Bond

Aktor był pierwszym polskim celebrytą – gdziekolwiek się nie pojawiał, wzbudzał ogromne zainteresowanie swoich wielbicieli. „Dowody sympatii i docenienia mojej filmowej postaci, agenta J23, były dla mnie zawsze miłe, ale nigdy nie udało mi się spokojnie przejść przez ulicę Chmielną niezauważonym. Tak więc moja popularność miała swoje plusy i minusy, a już na pewno nie byłem anonimowym przechodniem. Do tego stopnia, że nawet kiedy byłem w Mongolii, rozpoznawano mnie na chodniku i proszono o autograf” – żartobliwie komentował i wspominał Mikulski.

Aktor został odkryty przez szeroką publiczność dzięki roli Smukłego w znakomitym i poruszającym filmie Andrzeja Wajdy „Kanał” o Powstaniu Warszawskim. Obraz został nagrodzony Srebrną Palmą w Cannes w 1957. Dla młodzieży lat 70. „polski James Bond” dał się poznać również jako jeden z głównych bohaterów niezapomnianego i ulubionego przez wielu filmu „Samochodzik i templariusze”. Aktor wcielił się w postać pana Tomasza, z wykształcenia historyka, a z zamiłowania detektywa, który postanawia rozwikłać zagadkę i odnaleźć skarb templariuszy. W filmie rewelacyjnie zagrał także Henryk Gołębiewski.

Ciekawostka: Pierwsze odcinki „Stawki większej niż życie” były grane na żywo w Teatrze Telewizji. Dopiero później, w latach 1968-69, w odpowiedzi na wielki oddźwięk wśród widzów zaczęto realizować wersję filmową.

Fabuła niecodzienna: aktor wcielił się w postać oficera polskiego wywiadu, który zostaje przyjęty do Abwery i pracuje jako oficer SS Hans Kloss. Każdy z odcinków zaskakiwał ciekawą i niespodziewaną puentą. Scenariusz do 18-odcinkowego serialu szpiegowskiego napisał Zbigniew Sajfan i Andrzej Zbych.

Pierwsze odcinki kultowego serialu pod okiem reżysera Janusza Morgensterna i Jerzego Konica kręcono w Łodzi, w Wytwórni Filmów Fabularnych, we Wrocławiu oraz w Gdańsku na starówce, przy Motławie, a także na słynnym Dworcu PKP, który w prawie nie zmienionym kształcie istnieje do dzisiaj. Również w Sopocie i Gdyni. Kolejne odcinki realizowano także w m.in. w Krakowie.

 

Niechętnie o mnie

Mało kto wie, ale bożyszcze kobiet, jak przystało na „polskiego Bonda”, przeżył ciężką, rodzinną tragedię. Jego życie osobiste było owiane różnymi domysłami i przypuszczeniami. W 2012 roku w swojej autobiograficznej książce Mikulski napisał o wieloletniej chorobie swojej żony Jadwigi, a także o tym, że stracili dziecko kilka godzin po jego narodzinach.

Przerywam milczenie, aby odciążyć ich i moją pamięć. Moja żona, Jadwiga, zaczęła chorować w połowie lat siedemdziesiątych. Nie mogła urodzić zdrowych dzieci. O samej chorobie dowiedzieliśmy się później, łącząc ją z wydarzeniami z porodówki. Nazywała się ziarnica. To prawda, że każdy człowiek ma swoją ciemną dolinę, przez która musi przejść” – wyznał aktor na jednym z spotkań autorskich promujących swoją książkę.

Po śmierci żony aktor wyjechał na placówkę dyplomatyczną, gdzie kilka lat później poznał nauczycielkę muzyki, Małgorzatę. „Jest to dla mnie nagroda za wszystko, co mnie złego w życiu spotkało” – zwierzał się artysta, mówiąc o swojej drugiej żonie, z którą przeżył 25 lat.

 

Nieśmiertelny Janek Kloss

„Chyba już na zawsze zostanę J 23″ – miał powiedzieć do swoich kolegów aktorów Mikulski. Często wspominał, również w swojej autobiografii, że czasami łatka agenta dawała się mu w znaki. „Czy pamiętacie państwo Hansa Klossa? Bywały takie momenty, że ja pragnąłem o nim za wszelką cenę zapomnieć. Kończyło się to jednak tym, czym zawsze kończy się walka z wiatrakami: świat mi na to nie pozwalał”.

Artysta dodawał jednak, że rola agenta J23 uczyniła go „nieśmiertelnym” i na pewno wielu jego kolegów aktorów też marzyłoby i doceniało udział w serialu „Stawka większa niż życie”. A o swojej jesieni życia aktor tak napisał: „To, że mnie pobolewa, to grzechy młodości. Zawsze byłem bardzo czynny. Rozumiałem, że trzeba pracować po to, aby być w dobrej kondycji”.

Dlatego też miłośnicy opowieści o niezwykłym agencie J23 ze wzruszeniem przyjęli premierę filmu o losach Hansa Klossa wiele lat później, opowiedzianej w historii „Hans Kloss: stawka większa niż śmierć” z 2012 roku. Wspólnie na planie filmowym spotkali się po 40 latach Stanisław Mikulski i Emil Karewicz, czyli filmowy Kloss i Bruner, którzy stoczyli swój ostatni pojedynek.

„Nieśmiertelnym” okazał się też motyw muzyczny napisany przez Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza, znanego kompozytora (jest również autorem muzyki do serialu „Wojna domowa”), muzyka jazzowego i saksofonisty, który stał się tak samo kultowy jak i serial „Stawka większa niż życie”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail