Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Po co nam małżeńskie randki?

MAŁŻEŃSTWO
Rido | Shutterstock
Udostępnij

Znam wiele małżeństw, które praktykują małżeńskie randki, znam też dużą liczbę takich, które nigdy nie mają na to czasu… Z moich obserwacji wynika, że te, które dbają o wspólny czas razem, troszczą się o swoją relację, znacznie łatwiej wychodzą z kryzysów i znacznie trudniej w nie wpadają. Rachunek jest prosty, ale czy tak łatwo wybrać się na randkę?

W zasadzie po co?

Pułapką często okazuje się myślenie, że przecież spędzamy razem dużo czasu – w domu, w weekendy… Po co jeszcze organizować dodatkowe aktywności. Przecież wychodzimy razem z całą rodziną (włączając dzieci), spędzamy aktywnie czas.

Te wszystkie rzeczy, wspólna codzienność, relacja z dziećmi, relacja rodzinna – to wszystko jest bardzo istotne, ale nie należy zapominać o indywidualnej relacji małżeńskiej.

 

Co daje randkowanie?

1
Dystansuje

W codzienności, szczególnie przy małych dzieciach, często rozmowy sprowadzają się do tematów organizacyjno – logistycznych. Planujemy zakupy, wyjście do szkoły, przedszkola, ogarniamy dom, posiłki, dzieci, spędzamy z nimi czas… I rzeczywistość jest taka, że wieczorami padamy na twarz. W dłuższej perspektywie do takiego trybu życia zakrada się zmęczenie, frustracja, wzajemne oczekiwania i kłótnie.

W dzisiejszych czasach, gdy żyjemy szybko, do tego dochodzą stresy związane z pracą, zdrowiem itp., potrzeba nam spędzić czas z bliską osobą sam na sam, pogadać o czymś innym niż o domu, pośmiać się, złapać za ręce, przytulić, wystroić, wyjść razem! Nagle okazuje się, że inaczej patrzymy na świat, mamy więcej optymizmu, pogody ducha, sił i dystansu do trudności dnia codziennego!

 

2
Poprawia atmosferę w domu

Kiedy mamy zaspokojoną potrzebę bliskości, spędzamy czas z ukochaną osobą i tym samym dbamy o naszą więź, automatycznie wzrost oksytocyny powoduje uśmiech na twarzy i chcemy być milsi dla naszych bliskich. Nasza małżeńska relacja, którą pielęgnujemy, spędzając razem czas, najzwyczajniej w świecie rozkwita, wówczas korzysta na tym cała rodzina. My jesteśmy zadowoleni, więc okazujemy to sobie nawzajem, a nasze dzieci patrząc na to, otrzymują w pakiecie poczucie bezpieczeństwa i radość.

 

3
Nasza relacja się pogłębia

Od tego chyba powinnam zacząć. Bo to jest kluczowe w rozwoju małżeństwa. Trudno mówić o głębi, nie wiedząc, co druga osoba aktualnie przeżywa, czym żyje, co ją bawi, a co smuci… Na skutek doświadczeń, pojawienia się dzieci… i wielu innych przyczyn – zmieniamy się. Choć zauważamy to u swojego współmałżonka, trudno to czasem zaakceptować czy zrozumieć. Dlatego potrzebna jest wspólna przestrzeń na dialog, żeby móc podążać za tym, co dzieje się z ukochaną osobą.
Oczywiście najlepiej by było gdzieś wyjść, ale nie zawsze jest to możliwe. Czasem wystarczy coś dobrego do jedzenia, świeca i nas dwoje. Może to być w domowym zaciszu, kiedy dzieci pójdą już spać.

 

4
Zmniejsza ryzyko zdrady

Oczywiście, nie zakładamy nigdy, że współmałżonek może zrobić coś takiego, przecież mamy swoje wartości, to niemożliwe. Czyżby?

Podzielę się z wami jedną z historii, która dotyczy bliskiej mi osoby. Mam upoważnienie od niej do dzielenia się ich doświadczeniem. Aczkolwiek bez podawania danych, więc na potrzeby artykułu nazwijmy ich Andżelika i Rafał. Tych dwoje było razem od wielu lat. Z biegiem czasu zaczęli się od siebie oddalać, przestali dbać o relację, randkować… Były wypady ze znajomymi, wspólny czas, a to, że od zawsze i na zawsze są razem było więcej niż pewne, zarówno dla nich, jak i dla całego otoczenia.

Andżelika coraz częściej jeździła w delegacje ze swoim kierownikiem, wspólne projekty, dużo rozmów, zrozumienie, on jej słuchał, a ona jego. On miał żonę i dziecko, ale nie układało mu się z żoną (akurat teraz)… Natomiast Andżelika to świetny słuchacz. Na skutek spędzania czasu sam na sam, poświęcania sobie uwagi, dużej liczby rozmów zrobiło się niebezpiecznie. Zauroczyli się sobą.

Andżelika wiedziała, że nie może posunąć się dalej, czuła, że to jest sprzeczne z nią, z jej wartościami… Trudno jej było powstrzymać tę relację, pojawiły się jakieś wyznania, bliskość emocjonalna.
I nagle (dzięki Bogu!) przyszło otrzeźwienie i Andżelika zrobiła tzw. „ostre cięcie”, zwolniła się z pracy, zmieniła adres e-mail, zablokowała kontakt, wyjaśniając Rafałowi, o co chodzi.

Oboje – Andżelika i jej kierownik potrzebowali kogoś, kto ich zrozumie i wysłucha i choć nie planowali szukać drugiego męża czy żony, to w związku z tym, że ich relacje małżeńskie były zaniedbane, pojawiło się zauroczenie inną osobą, która wysłucha, poświęci uwagę, zrozumie…

Oczywiście nie tylko na randkach mamy dbać o relacje małżeńskie, to by było spłycenie tematu. Aczkolwiek na pewno powinniśmy o nich pamiętać, żeby podtrzymywać ogień naszego małżeństwa i nie pozwolić mu zgasnąć. Dbajmy o wspólną, małżeńską przestrzeń!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail