Aleteia

Zmarł „astronom Jana Pawła II”. Wybitny naukowiec, astrofizyk i kapłan

GEORGE COYNE SJ
Udostępnij

Czy słyszałeś o duchownym katolickim, który przeszedł pełny trening w Programie Apollo, przygotowującym loty na Księżyc? O jezuicie, na którego cześć nazwano jedną z asteroid? O. George V. Coyne SJ, nazywany przez dekady „astronomem papieża”, zmarł przed kilkoma dniami w wieku 87 lat.

Człowiek renesansu

W dzisiejszych czasach, w których zarówno w świecie nauki, jak i w środowiskach różnego rodzaju profesjonalistów dominują wąskie specjalizacje, postać amerykańskiego jezuity wydaje się bliższa wielkim mędrcom z dawnych wieków. Był po prostu człowiekiem renesansu.

Doskonale łączył działalność naukową w kilku dziedzinach, powołanie kapłańskie oraz zdolności organizacyjne w zarządzaniu jedną z najbardziej prestiżowych placówek badawczych na świecie – Watykańskim Obserwatorium Astronomicznym.

Powstała w czasach pontyfikatu papieża Grzegorza XIII (XVI w.) papieska instytucja naukowa położyła olbrzymie zasługi dla nauk przyrodniczych, przyczyniając się m. in. do reformy kalendarza w 1582 roku.

Od 1933 roku Obserwatorium działa w rezydencji w Castel Gandolfo. O. Coyne SJ został jego dyrektorem w sierpniu 1978 roku i była to jedna z niewielu decyzji personalnych, które podjął papież Jan Paweł I podczas swojego bardzo krótkiego 33-dniowego pontyfikatu. Jezuita pełnił tę funkcję przez 28 lat, ale nawet po odejściu na emeryturę nie rozstał się w pełni z największymi swoimi pasjami życiowymi.

 

Szukał Boga w świetle i planetach

O powołaniu do bycia duchownym myślał najwyraźniej od najmłodszych lat. Do nowicjatu jezuitów wstąpił od razu po maturze. Jednocześnie, studiował matematykę i filozofię na Uniwersytecie Fordham. Wtedy też zainteresował się astronomią, z której obronił po kilku latach doktorat na jezuickim uniwersytecie Georgetown.

Jak wspomniał, od dziecka interesowało go zjawisko powstawania światła oraz fascynował się Księżycem. W obydwu zjawiskach widział dotknięcie niezmierzonej, Bożej siły.

Stąd, już jako kleryk wziął udział w pełnym treningu Programu Apollo, przygotowującego astronautów do lotu na Srebrny Glob. I pomimo tego, że ostatecznie nie odbył podróży kosmicznej, to w doktoracie zajął się badaniem pomiarów odbicia światła na powierzchni najbliższej nam planety.

Równocześnie, ukończył teologię na Woodstock College i w 1965 roku przyjął święcenia kapłańskie. Był członkiem niezliczonych grup badawczych i astronomicznych na całym globie.

Przez lata badał odbicia światła nie tylko na powierzchni Księżyca, ale również gwiazd i planet, w tym Merkurego i Galaktyki Seyferta (galaktyki z bardzo małymi i jasnymi gwiazdami).

 

Asteroida Coyne

Stał się specjalistą od polarymetrii – pomiarów substancji czynnych optycznie na powierzchni ciał niebieskich. W grudniu 1991 roku, gdy astronomowie odkryli nową planetoidę w pasie asteroid okrążających Słońce, nadano jej nazwę (14429) Coyne, na cześć jezuickiego astronoma.

To dzięki o. Coyne SJ papieskie Obserwatorium rozpoczęło we współpracy z Uniwersytetem w Arizonie ambitny projekt Watykańskiego Zaawansowanego Teleskopu Technologicznego (VATT). Umieszczone na jednym z liczących ponad 3 tys. metrów nad poziomem morza szczytów w Arizonie – Mount Graham urządzenie wyposażono w unikalny i niezwykle precyzyjny system luster powiększających.

Dyrektor Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego otrzymał liczne nagrody, wyróżnienia i doktoraty honoris causa, w tym Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie (obecnie Uniwersytet Jana Pawła II) oraz Uniwersytetu w Padwie.

 

Wiara i wiedza – nierozerwalny związek

Amerykański jezuita był zwolennikiem poglądu, że wiara w żaden sposób nie jest przeciwstawna wiedzy i nowoczesnym odkryciom naukowym. Zagłębiając się w bezkres kosmosu, galaktyk i ciał niebieskich człowiek może odnaleźć stworzoną przez Boga harmonię świata i ślady wieczności.

Co więcej, o. Coyne SJ twierdził, że zdecydowaną większość nowożytnych teorii naukowych – od Wielkiego Wybuchu, poprzez ewolucję, koncepcję wieloświata i symbiogenezę, aż po neurobiologiczne studia nad ludzką świadomością nie neguje istnienia Boga i jego nadprzyrodzonej łaski, która nieustannie działa w świecie.

Jednocześnie, polemizował z popularnymi w USA teoriami fundamentalistycznymi, domagającymi się literalnego rozumienia Pisma Świętego i postulującymi ścisły kreacjonizm, wykluczający możliwość istnienia ewolucji gatunków.

Jezuita podkreślał, że Biblia pokazuje historię zbawienia, ale nie można traktować jej jako wykładu nauk przyrodniczych. Pismo Święte ma pokazywać nam odwieczny plan Boga wobec świata i człowieka, ale nie powstało po to, aby podważać dokonania stworzonego przez Boga ludzkiego rozumu i zaprzeczać rozwojowi nauki i kultury, który dokonał się przez wieki.

 

Rehabilitacja Galileusza

Dyrektor Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego był jednym z najbardziej zaufanych naukowców Jana Pawła II. Dlatego też papież mianował go na początku lat osiemdziesiątych szefem specjalnej komisji teologiczno-naukowej, która zajmowała się rehabilitacją Galileusza, który promował i rozwijał teorię heliocentryczną i został w XVII wieku oskarżony przez Święte Oficjum o głoszenie herezji.

Po ponad 10 latach prac, komisja ogłosiła w 1992 roku całkowitą rehabilitację naukowca w 350-rocznicę jego śmierci, twierdząc iż oskarżenia wobec wybitnego naukowca wynikały z niewłaściwego zrozumienia jego poglądów i literalnego odczytywania zapisów biblijnych na temat przyrody i kosmosu.

Trudno też zliczyć wszystkie publikacje, seminaria i konferencje naukowe, które udało się o. Coyne SJ zorganizować na przestrzeni lat pracy w Watykanie. Wszystkie one zmierzały do jednego celu. Pokazywały, że możliwe i konieczne jest pogodzenie świata nauki z wiarą i zaszczepienie wśród chrześcijan przekonania, że badając świat i przyrodę możemy również poznawać i doświadczać samego Boga i Jego wszechmoc.

Na podstawie: avvenire.it, radiovaticana.org