Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Co mi, jako księdzu, pomaga dobrze przeżyć mszę świętą?

MSZA ŚWIĘTA
Z I/Unsplash | CC0
Udostępnij

Liturgia jest formą grzeczności wobec Pana Boga. Mnie jako księdzu, pamięć o tej prostej prawdzie bardzo pomaga w przeżywaniu mszy. O Niego tu chodzi, nie o mnie. Wszystko, co robię w trakcie mszy, robię dla Pana Boga i z Nim.

Grzeczność wobec Pan Boga

Zacznę od nieco dłuższego cytatu pochodzącego z książki jednego z moich ulubionych autorów:

„Święty Benedykt i jego uczniowie zawsze utrzymywali, iż służba w świątyni jest o wiele ważniejsza niż obowiązki światowe, i że wobec wieczności rzeczą bardziej godną i sprawiedliwą jest zachowanie okazałości i przepychu dla Boga Wszechmogącego aniżeli dla małych książątek i księżniczek, które puszą się w czasie swego krótkiego życia, a ulegają zapomnieniu pierwej jeszcze, zanim stuk ich obcasów zdąży przebrzmieć na deskach owej niezbyt regularnej platformy, nazwanej przez Shakespeare’a sceną. Ojciec Malachiasz Murdoch, jako benedyktyn, był przekonany, słusznie czy niesłusznie, że benedyktyni mają rację, i pragnąc, aby zacni katolicy Edynburga lubili chwalić Boga przynajmniej w tym samym stopniu w jakim lubią teatr czy dansing, był uszczęśliwiony, kiedy ojciec przeor po mszy konwentualnej wziął go na bok i powiedział: «Drogi ojcze, wiem, że wyglądasz jak małpa i że na pierwsze wejrzenie twoja godność wewnętrzna wcale nie daje się zauważyć. Lecz wiem także, że jest ojciec najlepszym znawcą ceremonii kościelnych, jakiego Szkocja wydała od czasów ohydnego grzechu noszącego nazwę reformacji. W związku z tym chciałbym, żeby ojciec spakował swoje szaty liturgiczne i pojechał do Edynburga, gdzie pewien kapłan, wielebny ksiądz kanonik Shamus Collins, usiłuje nauczyć dwóch wyświęconych żółtodziobów, swoich wikarych, że nie należy w ten sam sposób wchodzić do świętych przybytków, jak na trybuny boiska piłki nożnej.» (Bruce Marshall, „Cud ojca Malachiasza”, Warszawa 1999, s.8-9).

Liturgia jest formą grzeczności wobec Pana Boga. Mnie jako księdzu, pamięć o tej prostej prawdzie bardzo pomaga w przeżywaniu mszy świętej. Jestem tu dla Niego. O Niego tu chodzi. On jest w centrum. Wszystko, co robię w trakcie mszy robię dla Pana Boga i z Nim. Nie animuję wydarzenia towarzyskiego, nie odgrywam religijnego monodramu, nie występuję przed nikim. Liturgia, którą sprawuję jest sposobem oddawania czci Bogu Ojcu przez Chrystusa w Duchu Świętym. Jest spotkaniem, w którym On zaprasza mnie (i każde z nas) do niesamowitej bliskości – do wejścia w Tajemnicę Trójcy, do tego, by usiąść przy Jej stole. Świadomość tego ma dla mnie pierwszorzędne znaczenie w przeżywaniu mszy świętej w dobry, pełen skupienia i owocny sposób.

 

Przygotowanie

Ważną rolę spełnia też przygotowanie się do mszy świętej. Łatwiej mi wejść w święte obrzędy skupionym i otwartym na działanie łaski, kiedy wcześniej znajdę chwilę na modlitwę, przeczytam sobie na spokojnie przypadające na dany dzień czytania i teksty liturgiczne. Dobrze jest też przyjść do zakrystii kilka minut wcześniej, a nie na ostatnią chwilę (choć nie zawsze się to udaje). Ubierając się w szaty liturgiczne odmawiam krótkie modlitwy przypisane do każdej części kapłańskiego stroju. Dziś nie jest to obowiązkowe, ale mnie bardzo pomaga w bezpośrednim przygotowaniu do wyjścia do ołtarza. Zwłaszcza modlitwa przy wkładaniu ornatu, w której proszę: „Spraw, abym tak go nosił, by wysłużyć sobie Twoją łaskę”.

 

Otoczenie i „sprzęty” liturgiczne

Być może nie dla wszystkich jest to tak samo istotne, ale dla mnie owszem. Bardzo pomaga (lub przeszkadza) mi przeżywaniu mszy otoczenie w jakim ją sprawuję. Piękno lub brzydota miejsca, a także paramenta (czyli sprzęty) liturgiczne, których mam używać. Czasem można zaobserwować nieznośną tendencję do korzystania z szat i naczyń lichej jakości, a wszystko ze względu na źle pojmowaną skromność. Zawsze poruszał mnie fragment listu świętego Franciszka z Asyżu do braci przełożonych klasztorów, w którym pisze: „Proszę was bardziej, niż gdyby chodziło o mnie samego (…), błagajcie pokornie duchownych, aby ponad wszystko czcili Najświętsze Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz święte imiona i słowa Jego napisane, które konsekrują Ciało. Kielichy, korporały, ozdoby ołtarza i wszystko, co służy do Ofiary, niech będą kosztowne”. I to pisze Franciszek, który w swoim testamencie pisze o sobie i swoich pierwszych naśladowcach: „zadowalali się jedną tuniką połataną od spodu i z wierzchu, sznurem i spodniami. I nie chcieliśmy mieć więcej”. Ksiądz, który (z wyboru, nie z powodu braku środków) używa szat i sprzętów marnych i brzydkich, czy „przerabia” teksty liturgiczne, aby brzmiały (w jego mniemaniu) „prościej” lub „mniej klerykalnie” po prostu nie zrozumiał o co (a właściwie o Kogo) w liturgii chodzi.

 

Śpiew i muzyka

Dla wielu osób mają one ogromne znaczenie. Niektóre części mszy powinny być zawsze śpiewane (i tak sam staram się robić), dlatego, że śpiew jest szczególną formą modlitwy. Dobra schola, chór czy organista także mogą bardzo pomóc. Dobrze, kiedy pamiętają, że ich posługa pełni rolę pomocniczą wobec zgromadzonej wspólnoty i pełnią ją w taki sposób, który innym pozwala się włączyć. A przede wszystkim, kiedy mają świadomość, że liturgia jest wydarzeniem, któremu służą, a nie ich prywatnym „koncertem”. Znam siostrę zakonną, która jako organistka zawsze z największą pieczołowitością dobiera pieśni nie tylko do okresu liturgicznego, czy nawet dnia, ale też na ofiarowanie darów stara się zagrać pieśń nawiązującą do treści kazania. To się nazywa wyczucie liturgiczne!

 

Wspólnota

Na końcu, ale wcale nie najmniej ważna. Mnie, księdzu, wielokrotnie bardzo pomaga przeżywać mszę świętą to, w jaki sposób przeżywają ją obecni na niej ludzie świeccy. Ich pobożność, skupienie, zaangażowanie „motywuje” mnie (co jest w pewnym sensie naturalne i oczywiste), ale i częstokroć wręcz zawstydza, każąc mi zastanowić się, czy aby na pewno pamiętam komu przyszedłem tu służyć.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail