Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Spanie z dzieckiem – co w tym dobrego?

SPANIE Z DZIECKIEM
Olena Yakobchuk | Shutterstock
Udostępnij

Bliskość z dzieckiem możemy budować na różne sposoby. Jednym z nich jest wspólne spanie. Ma ono swoich zwolenników i przeciwników. Dzisiaj poszukajmy w tym korzyści.

Nie za blisko?

Jak zauważyli Searsowie, autorzy „Księgi Rodzicielstwa Bliskości”, spanie przy dziecku jest najbardziej kontrowersyjnym filarem tego stylu rodzicielstwa. Nie znajduje ono bowiem zazwyczaj społecznej aprobaty, a sami rodzice niechętnie dzielą się tym zwyczajem z otoczeniem. Dlaczego?

Przecież przez setki lat rodzice dzielili łóżko z dziećmi i było to coś zupełnie naturalnego. Tymczasem dzisiaj młodzi rodzice silnie odczuwają wywieranie na sobie presji, by jak najszybciej dziecko od siebie odłączyć, zdystansować i usamodzielnić. Według Searsów problem polega jednak na tym, że to właśnie bliskość pomaga dziecku w stawaniu się niezależnym.

Jeśli więc ktoś kolejny raz zarzuci ci, że śpiąc z dzieckiem, rozpieszczasz je i za bardzo „przyzwyczajasz do ciepła”, możesz śmiało powiedzieć, że troszczysz się w ten sposób o jego rozwój – to udowodnione naukowo. Co jeszcze dobrego daje spanie z dzieckiem?

 

Poczucie bezpieczeństwa

Widziałam kiedyś taki obrazek, że życie małego dziecka musi być przerażające – zasypia w ramionach mamy, a budzi się w wózku przy sklepowej półce. I choć napisane w formie żartu, ma on dużo wspólnego z prawdą.

Nieznana dziecku przestrzeń, szczególnie w nocy, kiedy nie ma obok bliskiej osoby, może naprawdę przestraszyć niemowlę, dla którego rodzice są pierwszym punktem odniesienia, jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa. Gdy zaś maluch przebudza się w nocy i czuje obok śpiącą mamę – nie wybudza się z gwałtownym płaczem i zwykle bardzo szybko ukojone zasypia ponownie.

 

Budowanie więzi

Wspólne spanie szczególnie pomaga nadrobić czas nieobecności rodziców w ciągu dnia. To lekarstwo na styl życia znacznej części współczesnych matek i ojców, którzy spędzają długie godziny poza domem.

U moich jednych znajomych to mama pracuje, a tata zajmuje się dwójką maluchów w domu. Tata tych dzieci opowiada, że kiedy tylko żona wraca z pracy, dzieci dosłownie rzucają się na nią. Nie ma opcji, żeby zasnęły same – potrzebują choćby najmniejszego dotyku mamy – trzymania za rękę, głaskania, poczucia, że jest blisko. Wtedy dwójka rozrabiaków zamienia się w anioły.

 

Sprzyjanie karmieniu piersią

Znaczna większość matek śpiących przy dzieciach to matki karmiące piersią. Bywa tak, że dzieci karmione mlekiem mamy, częściej budzą się w nocy. Zgodnie z filozofią Rodzicielstwa Bliskości nie jest to nawyk, a „dodatkowe karmienia, dodatkowe mleko i dodatkowy kontakt fizyczny pomagają dziecku lepiej rosnąć”.

Dużo łatwiej karmić dziecko piersią, kiedy mamy je blisko. Wstawanie i odkładanie dziecka ma także wpływ na wybudzenie nie tylko dziecka, lecz także matki. Nierzadko próby ponownego ułożenia dziecka w łóżeczku kończą błogą ciągłość bycia w sennej atmosferze i frustrują matkę, a nocne wyrwy w spaniu z pewnością będą odczuwalne za dnia.

 

Tworzenie wspomnień

Kiedy byłam mała, moi rodzice często wyjeżdżali do pracy i zdarzało się, że przez kilka dni jednego z nich nie było w domu. Za każdym razem bardzo tęskniłam i próbowałam tę rozłąkę ukoić, śpiąc z tym rodzicem, który w domu został. Do dzisiaj pamiętam dłoń taty, bez której nie mogłam zasnąć, i wspólne kotłowanie się w łóżku rodziców z samego rana, kiedy w nocy któreś z nich wróciło do domu.

Miałam wtedy kilka lat, a są to jedne z najpiękniejszych wspomnień mojego dzieciństwa. Do dziś czuję, jakie to było dla mnie ważne. Dlatego teraz, kiedy słyszę tupot małych stóp zmierzających nad ranem do naszego łóżka, robię im miejsce. Wiem, że czas ten minie bardzo szybko i jeszcze nieraz zatęsknimy za widokiem spokojnie śpiącego malucha wtulonego w nasze poduszki.

 

Niech noc będzie przyjemnością

Nie chcę przez tu krytykować rodziców, którzy ze swoimi dziećmi nie śpią. Bliskość możemy przecież budować na różne sposoby. Jedno jest pewne – dopóki jakiś sposób spania odpowiada wszystkim członkom rodziny, warto go podtrzymywać.

Również z biegiem czasu i rozwoju dziecka nasza koncepcja spania może się zmieniać. Nic na siłę. Zaufajcie swojej intuicji – ona ma w tym temacie do powiedzenia więcej niż różni doradcy. Dobrych snów.

W artykule wykorzystałam fragmenty „Księgi Rodzicielstwa Bliskości” Williama i Marthy Searsów.  

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail