Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Święty Tomasz z Akwinu: niemy wół?

OX
Shutterstock | humphery
Udostępnij

Ta anegdota rzuca nowe światło na historię jednego z największych doktorów Kościoła.

Niewielu miało przywilej poznać jednego z najwybitniejszych filozofów w dziejach świata, świętego Tomasza z Akwinu. Jednym z tych szczęśliwców był Guglielmo di Tocco, postulator procesu beatyfikacyjnego Tomasza i autor pierwszej biografii świętego opublikowanej w 1323 roku. Dzięki niemu znamy kulisy odkrycia fenomenu Akwinaty w zakonie dominikanów.

Dwudziestoletni Tomasz trafia na Uniwersytet w Paryżu wysłany przez zakon kaznodziejów. Cel: wyspecjalizować się w teologii pod kierunkiem Alberta Wielkiego, pierwszego dominikanina niemieckiego pochodzenia, który został wykładowcą teologii na słynnym uniwersytecie. Wkrótce francuska Alma Mater stała się również miejscem narodzin innego wielkiego umysłu.

Guglielmo di Tocco tak opowiada o początkach Akwinaty na paryskiej uczelni: „Tomasz z radością odkrył, że w błyskotliwych naukach Alberta Wielkiego może zaspokoić swój nieokiełznany głód wiedzy”. Intrygował fakt, iż zainspirowany geniuszem profesora Tomasz „zaczął być cichszy niż kiedykolwiek, wytrwały w nauce i oddany modlitwie”.

Towarzysze, widząc go tak konsekwentnego w milczeniu i nauce, wzięli go za głupca i dziwaka. Szybko przylgnął do niego pseudonim „bovem mutum”, czyli niemy wół. Przyszły doktor Kościoła odznaczał się bowiem nie tylko nieco aspołecznym usposobieniem, ale też okazałym wzrostem i tuszą.

Pewnego dnia jeden ze studentów przeczytał notatki Tomasza i zaciekawiony podał je Albertowi Wielkiemu. Profesor, zdumiony bystrością niepozornego ucznia powiedział: „Nazywacie go niemym wołem, ale kiedyś ten wół zaryczy tak głośno, iż rykiem wypełni cały świat”.

Od tego momentu młody Tomasz został słynnym adwersarzem i osobistym asystentem przyszłego świętego, Alberta Wielkiego. Przepowiednia o niemym wole rewolucjonizującym ówczesną rzeczywistość zaczęła się spełniać.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail