Aleteia

Byli na dnie, ale Jezus ich uratował. Dziś „nawijają” o Bogu, idą na ulice i podwórka

YouTube
Udostępnij

W jego rodzinnych Pabianicach około 30 młodych osób odbiera sobie życie. Chodzi po ulicach, podwórkach, miejscach, gdzie wie, że są ludzie potrzebujący pomocy. Czy raperzy mogą być głosem Boga, a hip-hop sposobem na głoszenie Dobrej Nowiny?

Jak twierdzi Ania Szmidt, założycielka działającej na warszawskiej Pradze grupy Hope 4 Street, Pan Jezus na pewno też by rapował, bo rap u swych korzeni jest buntowniczy… i buntuje się przeciwko złu.

W ostatnim czasie na chrześcijańskiej scenie muzycznej pojawiło się wielu hip-hopowych twórców, którzy zaczęli nawijać o Panu Bogu. Ich śladem postanowili udać się twórcy reportażu „Głosem Boga być – tu nie ma ściemy”.

Wychowani przez ulicę, przygnieceni szponami nałogów, bez wsparcia w rodzinie i bez nadziei na lepsze jutro, czekali tylko na własną śmierć:

Ania Szmidt: Imprezowałam non stop. Zaczęłam jak miałam 15, a skończyłam dopiero jak miałam 20 parę…

Dobromir Makowski: Żyłem cieleśnie i to mnie pokonało. Pierwszy raz przedawkowałem, jak miałem 12 lat…

Anatom: Może byłoby inaczej, gdyby rodzice próbowali mnie wychować w jakimś wzorcu. A ja z jednej strony słyszałem od rodziców, jak mam się zachowywać, a z drugiej strony widziałem, jak tata nokautuje moją mamę…

I wtedy nagle stało się coś. Czyjeś słowo, przypadkowe spotkanie, świadectwo pięknej miłości w codzienności. I nadzieja, że jednak, życie może wyglądać inaczej. Każde z nich w trudnym momencie swojego życia spotkało Pana Boga, który jak to On ma w zwyczaju zrewolucjonizował ich życie.

Jak wspomina Dobromir swój czas nawrócenia: Usłyszałem, że jak Jezus szedł, to nawet trupy zmartwychwstawały. Bardzo mnie te słowa dotknęły. Zrozumiałem, że z Nim można wyjść z każdej beznadziejnej sytuacji w swoim życiu..

Teraz to on stara się powtarzać innym te słowa. A gdzie głosi? Przyznaje, że współcześnie powinniśmy stać i krzyczeć na dachach o Ewangelii, bo tyle zagubionych ludzi. Przywołuje statystki, które podają, że w jego rodzinnych Pabianicach około 30 młodych osób odbiera sobie życie. Chodzi po ulicach, podwórkach, miejscach, gdzie wie, że są ludzie potrzebujący pomocy.

Stworzył projekt Rap-pedagogia, z którym chodzi do szkół i opowiada o Panu Bogu, który dał talenty, dał muzykę, tylko szatan stara się ją zniszczyć.

Podobnie Ania Szmidt wykorzystuje hip-hop terapeutycznie. W swojej grupie Hope 4 street ma młodzież, po różnych trudnych przejściach i razem z nimi praktykuje hip-hopową nawijkę. Dzięki temu młodzi mogą wyrzucić z siebie trudnej emocje i opowiedzieć swoje często traumatyczne przeżycia.

Choć jak sama Ania przyznaje, niestety jako twórcy ciągle spotykają się z różnych stron z hejtem: Chrześcijanie o nas myślą: imprezowicze, jaracze. Z drugiej strony, środowisko rapowe mówi o nas chrześcijańscy raperzy to frajerzy. A według mnie hip-hop bardzo dobrze pasuje do Pana Boga i jest wielką nadzieję dla kultury chrześcijańskiej, bo jest o czymś.

To samo przyznaje Anatom, który podkreśla, że jako hip-hopowiec rapujący o Bogu jakościowo musi być o niebo lepsi niż inni twórcy, bo śpiewa o prawda, które raczej z założenia nie podobają się innym.

Czy chrześcijański hip-hop ma szansę zawojować polską scenę muzyczną? Cały reportaż w najbliższą niedzielę 23 lutego w TVP1 o 12:45.