Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jakie nawyki zabrałeś do małżeństwa z rodzinnego domu?

NAWYKI
Leszek Glasner | Shutterstock
Udostępnij

Różnice między naszymi rodzinami mogą dotyczyć spraw błahych i bardzo ważnych. I o ile kwestia tego, czy w niedzielę jemy obiad dwudaniowy czy nie jest dość łatwa do ustalenia, o tyle wprowadzenie niektórych zwyczajów rodzinnych wymaga większej pracy i zmiany myślenia każdej ze stron.

Nie tylko geny

„Zachowujesz się jak twoja mama!”, „Mówisz to zupełnie w ten sam sposób, co twój tata” – takie i podobne teksty wybrzmiewają czasami w naszych małżeństwach. Wyłapujemy podobieństwa między nami a naszymi rodzicami – niekiedy jako zwykłe spostrzeżenia, nierzadko zaś jako dokuczliwe uwagi.

Wchodząc w małżeństwo, każde z nas niesie bagaż przyzwyczajeń, zachowań i tradycji wyniesiony ze swojego domu rodzinnego. Czy tego chcemy czy nie, nasze rodziny mają na nas ogromny wpływ. Zwykle mniej lub bardziej odmienny.

 

Proces chłonięcia

W psychologii podobne zależności określa się mianem „transmisji międzypokoleniowej”:

Transmisja międzypokoleniowa wartości jest mechanizmem, który ukazuje ciągłość pokoleniową w zakresie przejawianych wartości (czyli wskazuje na podobieństwo między rodzicami a dziećmi). Proces ten polega na przekazywaniu wartości ważnych dla rodziców poprzez specyficzny kontakt ze swoimi dziećmi. W ramach ciągłości pokoleniowej istnieje tendencja do odtwarzania postaw, zachowań, ale i wartości w kolejnych pokoleniach. (H. Elżanowska „Międzypokoleniowa transmisja wartości w rodzinie”)

Proces ten zaczyna się więc od najmłodszych dziecięcych lat. Dojrzewamy w określonym środowisku, które chcąc nie chcąc, modeluje nasze zachowania teraz i na przyszłość. Wrastamy tu w pewne postawy. To, co nam wydaje się czymś naturalnym, dla naszego małżonka może być dziwne – i odwrotnie.

 

W czym się różnimy?

Ciekawe jest to, że nasze odmienności mają różną wagę. Bo czy to, jak w naszych domach składało się ubrania, ma duże znaczenie dla naszego małżeństwa? Raczej nie. Natomiast fakty, kto zarządzał finansami albo czy modliliśmy się wspólnie są istotne, bo otrzymany wzorzec przykładamy do nowej rodziny i oczekujemy od naszego małżonka podobnych zachowań, jakie miały miejsce w naszym rodzinnym domu.

Różnice między naszymi rodzinami mogą zatem dotyczyć spraw błahych i bardzo ważnych. I o ile kwestia tego, czy w niedzielę jemy obiad dwudaniowy czy nie, jest dość łatwa do ustalenia, o tyle wprowadzenie niektórych zwyczajów rodzinnych wymaga większej pracy i zmiany myślenia każdej ze stron.

 

U mnie było inaczej…

Znajome małżeństwo pochodziło z domów, które można określić mianem „dom zamknięty” i „dom otwarty”. On był z domu, gdzie goście pojawiali się naprawdę rzadko, a jeśli już – było to wielkie wydarzenie i planowało się skrupulatnie sposób przyjęcia ich. Podobnie z odwiedzinami w domach u innych, które były sporadyczne.

Ona zaś wzrastała w domu pełnym ludzi, i nie chodzi tu o licznych domowników. Często ktoś wpadał, czy to zapowiedziany czy nie, zawsze przyjmowany był z radością, nawet jeśli jedynym poczęstunkiem była herbata i krakersy. Rodzina chętnie spędzała czas w domach znajomych i rodziny. Ich kontakty z najbliższymi i przyjaciółmi były liczne i żywe.

Kiedy więc się pobrali, dla niej naturalne było to, aby często zapraszać gości i często u kogoś bywać. On tymczasem bardzo się przed tym bronił i tym samym ranił żonę. Jego postawa wcale nie wynikała z introwertycznego charakteru czy egoizmu. Po licznych – początkowo kłótniach, później rozmowach, okazało się, że tak bardzo wrósł w styl życia swojej rodziny, że takie zachowanie wydawało mu się zupełnie normalne.

 

Trzy rady

Co zrobić, aby uniknąć kłótni związanych z naszymi odmiennymi przyzwyczajeniami wyniesionymi z domu?

Po pierwsze – poznajmy dobrze swoje rodziny. Wówczas dużo łatwiej będzie nam zrozumieć pewne schematy, którymi posługuje się nasz mąż czy nasza żona. Po drugie – nie porównujmy w negatywny sposób zwyczajów danego domu i nie licytujmy się, kto robił coś lepiej. Nawet jeśli pewne zachowania są wyraźnie niepożądane, nikt z nas nie ma wpływu na to, z jakiego domu pochodzi.

Po trzecie i najważniejsze – rozmawiajmy o naszych oczekiwaniach i ustalmy własne zasady. Tworząc nową rodzinę, musimy zetrzeć ze sobą bagaż doświadczeń wyniesiony z naszych domów i wypracować optymalny dla każdego z nas sposób funkcjonowania na różnych płaszczyznach wspólnego życia – od drobiazgów po rzeczy naprawdę fundamentalne.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail