Aleteia

Małgorzata Ostrowska-Królikowska żegna męża: „Pawku, najlepsza podróży mojego życia”

PAWEŁ KRÓLIKOWSKI
VIPHOTO/East News
Udostępnij

„Kiedy stawialiśmy nasz dom – najpierw malutki – wiedzieliśmy, że to będzie nasze miejsce. Dzieci, cokolwiek by się nie działo, zawsze mają gdzie wracać. My, rodzice, również. Wszyscy ciągniemy do domu, to nasza skała”.

Małgorzata i Paweł Królikowski byli małżeństwem 32 lata. Poznali się w szkole teatralnej we Wrocławiu, ale zanim się ze sobą zeszli, minęło trochę czasu. W wywiadzie z okazji 30. rocznicy ślubu dla portalu „Fakt” tak wspominali początki swojej znajomości: „Pamiętam wszystkie randki z moją żoną. Ja przystojny nie byłem i musiałem zabiegać o tę pierwszą randkę wielokrotnie. A jak już się spotkaliśmy, to mi się wydawało, że to randka, a tak naprawdę ta pierwsza właściwa była dopiero po jakimś czasie”. Jego żona za to dodała:

A ja pamiętam kilka takich randek. Byliśmy razem w szkole i razem chodziliśmy na zajęcia. Był taki przedmiot „elementarne zadania aktorskie”. Profesor kazał nam pójść do zoo, obserwować zwierzęta. My z Pawłem wybraliśmy się tam razem i to była nasza pierwsza randka. Obserwowaliśmy małpy w klatkach i inne zwierzęta, a potem musieliśmy to na scenie wykorzystać. A jeszcze wcześniej pamiętam, że Paweł zaczepił mnie w autobusie. Podszedł do mnie i zapytał, czy możemy razem jechać. Nie wiedziałam o co mu chodzi, bo był bardzo dużym bajerancikiem. Odpowiedziałam: „Z tobą?!” (śmiech). Do dziś czasami mi to wypomina.

 

Dom to dla nas skała

Doczekali się 5 dzieci i jak sami często podkreślali, dom który stworzyli, był dla nich najważniejszym miejscem na ziemi. W rozmowie dla naszego portalu Małgorzata Królikowska wyznała: „Kiedy stawialiśmy nasz dom – najpierw malutki – wiedzieliśmy, że to będzie nasze miejsce. Dzieci, cokolwiek by się nie działo, zawsze mają gdzie wracać. My, rodzice, również. Wszyscy ciągniemy do domu, to nasza skała”.

 

W czasie choroby Małgorzata mocno wspierała męża. Podkreślał to sam aktor, który w ostatnim wywiadzie jakiego udzielił w październiku powiedział, że wszystko zawdzięcza swojej żonie.

Wczoraj popołudniem Małgosia Ostrowska wrzuciła na swoje konto na Instagramie wzruszające pożegnanie ukochanego męża.

 

Dla dzieci staram się być lepszą wersją siebie

Aktor wielokrotnie podkreślał w różnych rozmowach, że to dzięki dzieciom zmieniał się na lepsze, choć jak przyznawała jego żona, to on był tym surowszym rodzicem. „Dla moich synów nie jestem kolegą, tylko ojcem. Kolegów mogą mieć wielu, a tatę tylko jednego. Bywam bankomatem i pogotowiem od zadań specjalnych. Muszę jednak być czujny i obecny w ich życiu” – wyznał w rozmowie z „Faktem”.

A w innym miejscu dla magazynu „Gala” dodał: „Wychowanie dzieci to coś rodzaju tresury własnego serca (śmiech). Patrząc przez pryzmat miłości, trzeba czasem stawiać malutkiego człowieka wobec sytuacji, które w jego mniemaniu są nie do pokonania. Na przykład tak pozornie proste czynności jak porządkowanie skarpet czy mycie zębów mogą stać się nie do zniesienia, jeśli na polecenie rodziców trzeba je wykonać tu i teraz”.

Wczoraj na portalach społecznościowych zmarłego aktora pożegnali również synowie Antek i Jasiek.

View this post on Instagram

Do zobaczenia, padre

A post shared by Jan Ignacy Królikowski (@jan_ignacy) on