Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Czy pierwsze dziecko naprawdę zmienia wszystko? A co zmieniło u ciebie?

DZIECKO
gpointstudio | Shutterstock
Udostępnij

4 nieoczywiste rzeczy, które zmieniło macierzyństwo. Ty też tak to widzisz?

Twój czas wolny już nie będzie należał do ciebie, ale będzie uzależniony od małego człowieka – mówili.

Nie będzie czasu na sen – powtarzali do znudzenia.

Trzeba będzie dbać o związek, żeby wszystko nie kręciło się wokół dziecka – wryło ci się w mózg.

Co się jeszcze zmieniło, gdy zostałaś mamą?

 

Chorowanie

Jesteś jedną z tych osób, które mają szczęście chorować rzadko – raczej nie więcej niż raz w roku. Zanim zostałaś mamą, ten trzydniowy blackout uzupełniał topos jesieniary i wpisywał się we wszystkie instrukcje dotyczące wytworzenia wokół siebie atmosfery hygge: był miły koc, ciepły napar z imbirem i cynamonem i nareszcie wymówka do utonięcia w zaległych lekturach i serialach, przerywanych regeneracyjnymi drzemkami o różnych porach doby.

Przez warstwy majaków sennych dociera do ciebie chwilowo niezidentyfikowany odgłos, którego rytm synchronizuje się z bolesnym pulsowaniem w czaszce. Z trudem rozklejasz zaropiałe powieki, żeby niechętnie spojrzeć na twoją pierworodną, roczną dumę – właśnie udało mu się dosięgnąć do lampki nocnej i teraz radośnie nawala nią w ścianę.

Nie ma, że boli, leci z nosa, drapie w gardle, a w głowie huczy jedno pytanie: „Czemu nie poszedłeś z tatusiem do pracy…?” – wstać musisz, śniadanie dać, przewinąć, przebrać, przetrwać.

 

Stosunek do chirurgii jednego dnia

Od dziecka bałaś się zastrzyków, widok krwi cię obrzydzał, a mocz (dla celów badawczych) oddawałaś w ostateczności. Pocieszę cię: nie ma lepszego sposobu na oswojenie się z tematami medycznymi niż poród. Po tej wielkiej bitwie o własne ciało i przede wszystkim o to drugie, malutkie ciałko, bez protestów zgadzasz się, żeby kuzynka, studentka pielęgniarstwa, ćwiczyła na tobie do woli zakładanie wenflonu. W lustro patrzysz (a przynajmniej powinnaś!) z ukrytym respektem. W końcu stoi przed nim zaprawiona w boju wojowniczka.

Poród to wrota do świata medycyny, w którym – niestety – każda matka prędzej czy później się znajdzie. Podejrzanie długie chwile ciszy, przepaść wokół łóżka rodziców i nieszczęsne podwórkowe trzepaki – jest wiele okazji do zapoznania się z miejscowym SOR-em. I tu znowu musisz być bohaterką, bo twoja panika tylko pogorszy histerię małego człowieka, za to krzepiący uśmiech na widok potoków krwi lecącej z palca ma moc sprawić, że zabawa w szpital nabierze nowych kolorów.

 

Zakupy

W dawnych czasach lubiłaś spędzać czas na różnego rodzaju shoppingu – poczynając od trenowania łowieckich zdolności w okolicznych lumpeksach, aż po sezony dzikich wyprzedaży w centrach handlowych.

Czy mniejsza mobilność młodej mamy oznacza w dzisiejszych czasach mniejsze wydatki? Nic bardziej mylnego! Jak dotąd, przez internet nie kupiłaś chyba tylko samochodu (jeszcze!). Z kurierem widujesz się przeciętnie dwa razy dziennie – rano przy odbiorze przesyłki, po południu przy zwrocie tej z wczoraj.

Ale wiadomo, pensja nie guma, a minimalistki wzywają do myślenia kapsułowego – dlatego równolegle do kupowania stajesz się fachowcem od sprzedaży zalegających po szafach przedmiotów. Magiczne hasło „zapraszam na inne moje aukcje” działa cuda: jesteś w stanie sprzedać jednemu odbiorcy użytą kiedyś przez tydzień ortezę na kolano i nietrafiony prezent w postaci zestawu akcesoriów do wina.

 

60 minut

Kiedyś: jedna z wielu jednostek czasu, z których składa się doba.

Teraz potrafi wlec się w nieskończoność, zwłaszcza w okresach ząbkowania, gdy mąż akurat tego dnia musiał zostać dłużej w pracy.

Natomiast czas codziennej drzemki, którą ucina sobie twoje dziecko – należy do sfery sacrum. Do dzwoniących w tym czasie domofonem odczuwasz silną niechęć. Wiesz, że ta błoga chwila nie będzie trwać wiecznie, pozostaje jeszcze trudna sztuka dokonania wyboru. Czy wreszcie wydepilować sobie nogi? Czy nastawić pralkę i zacząć gotowanie zupy, jednocześnie dzwoniąc do przyjaciółki? Zacząć tłumaczenie, którego się podjęłaś? A może olać wszystko i poczytać książkę przy kawie? Czego nie wybierzesz, TA godzina mija zawsze za szybko.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail