Aleteia

Co kard. Wyszyński mówił o kobietach? Ożywcze i inspirujące

KARDYNAŁ STEFAN WYSZYŃSKI
Wojtek Laski/EAST NEWS
Udostępnij

Poglądy prymasa, na przykład na temat równości płci, roli kobiet, ich awansu społecznego w sferze zawodowej, publicznej i w Kościele, są ożywcze i inspirujące.

7 czerwca kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, zostanie beatyfikowany. Rzadko się zdarza, że Kościół wynosi na ołtarze człowieka, którego znali żyjący. Z drugiej strony młodzież może nie wiedzieć, kim był – zmarł prawie 40 lat temu! Beatyfikacja sprawi, że ukaże się sporo publikacji popularyzujących jego myśl. I dobrze. Poglądy prymasa, na przykład na temat równości płci, roli kobiet, ich awansu społecznego w sferze zawodowej, publicznej i w Kościele, są ożywcze i inspirujące.

Zdumiewa też fakt, że choć miały spory wpływ na nauczanie o kobiecie Jana Pawła II (na koncepcję „geniuszu kobiety” itp.), prymas wydaje się bardziej… ponadczasowy. Feministki doceniły różnicę płci w połowie lat osiemdziesiątych XX w., a dziś powołują się na czułość, empatię i troskę, które mają dać kobietom – jako ich atrybuty – prawo do władzy. Prymas Wyszyński dostrzegał nie tyle problem maskulinizacji kobiet co… cywilizacji – a pisał o tym zaraz po II wojnie światowej.

 

Prymas za równouprawnieniem

Prymas Wyszyński jest znany z wypowiedzi typu: kiedy kobieta wchodzi do pokoju, także ta wykonująca prace służebne, trzeba wstać i okazać jej szacunek. I on wstawał. Bez niego nie byłoby Ósemek – Instytutu Świeckiego Pomocnic Maryi Jasnogórskiej, nazywanego tak od liczby tworzących go 8 kobiet (dziś ma nazwę Instytut Prymasa Wyszyńskiego). Bez nich z kolei nie byłoby takiego prymasa, jaki przeszedł do historii… Dużo mniej osób wie, że dzięki kard. Wyszyńskiemu od połowy lat siedemdziesiątych XX w. działała Komisja Episkopatu ds. Duszpasterstwa Kobiet (potem – Podkomisja), która organizowała zjazdy i sympozja, wydawała Biuletyn (z pominięciem cenzury). Rozwiązano ją kilka lat po jego śmierci, choć po 1989 roku rozwinął się w Polsce ruch feministyczny i Komisja kobiet przygotowanych merytorycznie do debaty publicznej, oczywistej w demokracji, byłaby wręcz bezcenna.

Na szczęście są kazania, listy, książki, jak np. „Kobieta w Polsce współczesnej” z 1978 roku. Czy wydane 20 lat później opracowanie „Godność kobiety” z jej fragmentami, zredagowane przez Cypriana Wilanowskiego. Pamiętam moje zdumienie, kiedy ją czytałam kilkanaście lat temu. To uczucie nie jest już tylko moim udziałem. Dr Ewa Czaczkowska mówi o szoku doznanym po lekturze jego przemówień i kazań. Bo to, „co o kobietach mówił, jak mówił i jak je traktował, i to już w latach pięćdziesiątych, a więc przed Soborem Watykańskim II” może ludzi szokować. Nawet doktor historii i autorkę książki „Kardynał Wyszyński. Biografia”. 6 kwietnia ukaże się nowa publikacja Czaczkowskiej „Prymas Wyszyński. Wiara, nadzieja, miłość”. Zapytałam ją, co odkryła.

„Prymas, jeśli chodzi o kobiety i ich miejsce w Kościele, był bardzo nowatorski” – wyjaśnia Czaczkowska. „Dla mnie było naprawdę zaskoczeniem, kiedy przeczytałam jego kazanie do kobiet wygłoszone w 1957 roku (rok po opuszczeniu „więzienia”, był internowany przez władze komunistyczne) i przemówienie do księży wygłoszone w tym samym roku na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Mówił w nim o kobietach. O tym, że Kościół nie może sprzeciwiać się awansowi społecznemu kobiet. Widział w tym wielki proces cywilizacyjny, społeczny, który ma swoje przyczyny i konsekwencje. Podkreślał równość kobiet i mężczyzn. Mówił o kobiecie nie tylko w jednym, najważniejszym aspekcie płci, czyli w macierzyństwie, ale jednocześnie, i to bardzo mocno, o różnych rolach kobiety”.

Dodam, że w nauczaniu papieża Polaka można znaleźć „katalog” zawodów, które są kobiece, „dla kobiet”. Kobiety niezamężne, pojedyncze, są wpisane jednak w rolę matek – duchowych. Prymas Wyszyński nie zawężał powołania kobiet aż tak, cenił natomiast ich wykształcenie. Uważał, że to wyższe, akademickie, pomaga kobietom w pracy zawodowej i apostolskiej.

 

Awans społeczny jest dobry

Fragment przemówienia prymasa do księży na KUL: „Aspiracje społeczne współczesnych kobiet muszą być przez Kościół i przez duchowieństwo należycie rozumiane i doceniane. Ten problem nie może być przedmiotem żartów, dowcipów, jakiejś przewagi władczej instynktu męskiego”.

Dr Czaczkowska zauważa: „prymas dwukrotnie mówił, że nie wszystkie kobiety mają powołanie do życia rodzinnego. Również one mają prawo do realizacji (jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli) w życiu społecznym. Kobieta może wypełniać różne zadania w społeczeństwie. Zwłaszcza taka, która nie czuje w sobie powołania rodzinnego: »miałaby ona tę satysfakcję społeczną, którą trzeba przecież uszanować, bo jest godziwą i słuszną« – to dosłowny cytat”. „Prymas, co widać w całym jego życiu, nigdy nie był wobec kobiet protekcjonalny. Doceniał pracę kobiet świeckich i zakonnych”, mówi historyk.

Musiał mieć powody, napominając księży: „Musimy zdać sobie sprawę z poważnego obowiązku traktowania kobiety, bez tych przekąsów, których tak niekiedy pełna jest nasza praktyka duszpasterska. Może nawet w konfesjonale, w biurze parafialnym, przy lada jakiej okazji. W ten sposób po prostu Kościół pozbawia się wielkich wartości”. Uczył, że kobiety należy traktować poważnie. Równość także.

 

Naukowiec a matka

16 stycznia w Domu Arcybiskupów Warszawskich, w ramach spotkań „Myśląc z Wyszyńskim”, odbyła się debata „Prawda antropologiczna: mężczyzną i kobietą zrodził ich”. Gościem głównym była dr hab. Aneta Gawkowska z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, autorka książki „Skandal i ekstaza. Nowy Feminizm na tle koncepcji pojednania według Jana Pawła II”. Jej wystąpienie opierało się na źródłach, a przytaczane fragmenty też mogą dziwić.

Gawkowska mówiła, że według prymasa każdy ma potrzebę przekazywania życia, zarówno kobieta, jak i mężczyzna. Ale są powołania, także świeckie, dla których z wielkim trudem i ofiarnie ktoś jednak z tego rezygnuje. Jako przykład podała naukowców. Kobieta naukowiec może poświęcić się pracy i tak, rozumem i sercem w jednym, służyć Bogu. Dalej prelegentka cytowała słowa: „Rewolucje społeczne przyspieszyły proces równouprawnienia”. Prymas widział plusy i minusy rewolucji. Nie znał wtedy teorii gender, ale czy bał się komunizmu?

Prymas jednał równość i różnicę płci. Nie wyolbrzymiał różnic, ale też nie minimalizował ich znaczenia. Uważał, iż kobietę i mężczyznę obowiązują te same wymagania etyczne, w równym stopniu. 10 przykazań dotyczy obojga. Oczywiste? Ale jesteśmy wyrozumiali, gdy mąż jest niewierny. Kiedy zdradzi żona, wyzywamy ją od najgorszych. A czy wymóg bezinteresownego poświęcenia i służby kierujemy do nich obojga czy do „matek”?

Gawkowska dodaje, że według prymasa oboje mają działać razem, wspólnie pracować nad zbawieniem świata. Mówił: „Raz po raz, gdy świat za bardzo się maskulinizuje i myśli kategoriami Soboru Trydenckiego czy Watykańskiego, wtedy jest jakieś Lourdes lub Fatima. I znowu przed światem staje niewiasta obleczona w Słońce”. To ciekawy motyw.

 

Dramat hipermaskulinizacji

W książce „Godność kobiety” są fragmenty, które mogą zachwycić zachodnie, współczesne feministki. Prymas pisze: „Pierwiastki męskie doszły za bardzo do głosu i świat otwartych ramion macierzyńskich zmienił się w świat stalowych tanków i latających śmiercionośnych fortec. Coraz więcej przybywa potężnych zbrodniarzy i nikt nie ma sił na to, aby z nich zrobić ludzi. W takiej sytuacji trzeba nawrócić do drogi, którą wyznaczył Ojciec niebieski w  szóstym dniu stworzenia, gdy powołał do życia tych dwoje i powiedział do nich: »Czyńcie sobie ziemię poddaną (Rdz 1,28) – wy oboje! […]«.

Musi się to powtórzyć i w cywilizacji współczesnej, aby wyrównać Boże wartości męskie i kobiece. Przez czerpaną ze współdziałania Jezusa i Maryi nadprzyrodzoną symbiozę, trzeba je zharmonizować do wspólnego działania na różnych odcinkach współczesnego życia, które na skutek przerostu elementów męskich są wynaturzone i prowadzą do okropnych katastrof. Zmaskulinizowana a przez to wynaturzona cywilizacja współczesna, o formalnie zboczonych przejawach życia, nie jest zdrową cywilizacją. Abyśmy mogli osiągnąć w świecie współczesnym prawdziwą kulturę, bardziej ludzką, a przez to bardziej Bożą, potrzeba harmonijnego współdziałania w życiu i całej duchowości współczesnej, elementów męskich i kobiecych […]. Nadzieja odrodzenia kultury – aby była bardziej ludzka – już się […] kształtuje, bo świat kobiecy dochodzi do głosu w różnych dziedzinach życia: w wychowaniu, w medycynie, w kulturze twórczej i literackiej, a nawet w architekturze itp.”.

Jeśli kobieta pozostanie czuła, kobieca, może „nieludzki świat stalowych potęg zamieni się w ludzki świat otwartych ramion macierzyńskich, w których prawem będzie nie stal i pięść, lecz miłość”.

Znamy takiego prymasa?