Aleteia

„Mamo, czy ja umrę?” Czyli jak rozmawiać z dziećmi o koronawirusie

WYSTRASZONE DZIECKO
SeventyFour | Shutterstock
Udostępnij

Pandemia koronawirusa to nie tylko temat do rozmowy o tym, jak myć ręce. W rozmowach z dziećmi pewnie nie unikniemy takich tematów jak śmierć czy sens cierpienia.

Dzieci łagodnie przechodzą infekcję wywołaną wirusem COVID-19, nie zanotowano jak dotąd ani jednego przypadku śmierci nieletniego. Ale mogą one zarażać dorosłych, dla których choroba wywołana tym wirusem bywa śmiertelna. Poza tym pandemia i to, co się wokół niej dzieje, może mieć fatalny wpływ na psychikę dzieci. Jak więc z nimi rozmawiać na ten trudny temat?

 

W domu

Wszyscy – starszaki, maluchy i dorośli – musimy wziąć na serio rady, jak myć ręce (a przede wszystkim: że trzeba to robić po każdym powrocie do domu i przed każdym posiłkiem), jak kichać (w chusteczkę, a jeśli jej nie mamy – w rękaw, nigdy w dłoń), jak unikać przenoszenia wirusa na błony śluzowe (nie dotykać ust, nosa i oczu, zwłaszcza kiedy nie mamy pewności co do stanu higienicznego rąk). Z kilkulatkiem pewno trzeba kilka razy przećwiczyć dokładne mycie łapek, ale starszym dzieciom też przyda się obejrzenie filmu instruktażowego. Małym dzieciom trzeba spokojnie, rozsądnie i przystępnie wytłumaczyć, czemu służą te wszystkie zabiegi, np.: „Myjemy ręce i siedzimy w domu dlatego, że pojawiła się bardzo zaraźliwa choroba, na którą na razie nie ma lekarstwa, więc musimy unikać zakażenia”.

Bardzo ważne jest to, żeby dzieci i młodzież zastosowały się do zalecenia, by w najbliższym czasie unikać przebywania w miejscach publicznych. Dwutygodniowa przerwa w lekcjach to wcale nie jest dobra okazja dla nastolatków do wypadu z kolegami do galerii handlowej. Muszą oni zrozumieć, że wystawiając się na infekcję, ryzykują zdrowiem i życiem rodziców, dziadków i wielu innych osób.

 

A może lepiej nic nie mówić?

Dzieci słyszą więcej, niż nam się wydaje. Nawet jeśli nie macie w domu telewizora, a wasze dzieci edukują się domowo, z pewnością dowiedziały się już wiele o koronawirusie. Jeśli mają w tej sprawie jakieś obawy czy wątpliwości, zostawienie ich samych sobie spotęguje te problemy. Pamiętajmy też, że kiedy strach przekroczy pewną granice, może blokować w dziecku zdolność do rozmawiania na dany temat.

Dzieci nie tylko słuchają tego, co im mówimy. Bezbłędnie rozpoznają też nasze emocje. Na nic się nie zda uspokajanie dziecka przez mamę, która jest wewnętrznie rozdygotana. Najpierw więc trzeba zaczerpnąć wiedzy z rzetelnego źródła (np. ze strony internetowej Ministerstwa Zdrowia albo Głównego Inspektora Sanitarnego, z odpowiedzialnych mediów, od lekarza), dobrze przemyśleć temat i ewentualne wyciszyć emocje, a dopiero później można zacząć rozmowę z dzieckiem.

 

Uwaga, filmik!

Trzeba chronić dzieci przed nieodpowiedzialnymi przekazami medialnymi. Po internecie krążą filmiki z ludźmi umierającymi w drgawkach i teorie spiskowe. Nawet rzetelne, obiektywne informacje mogą budzić przerażenie, jeśli są np. podawane na tle muzyki, która budzi grozę.

Przy okazji – kiedy dajemy dziecku niekontrolowany dostęp do internetu w smartfonie, może ono zobaczyć znacznie gorsze rzeczy niż niemądry film o koronawirusie. Znajomy nauczyciel przyłapał kiedyś pierwszoklasistę (sic!) na pokazywaniu kolegom filmiku o tym, czym się różni seks analny od oralnego. Może pandemia z Wuhan to dobra okazja do tego, żeby zrewidować rodzinne zasady dotyczące telefonów i internetu?

 

Czy ja umrę?

COVID-19 ma sporo ofiar śmiertelnych i bardzo szybko się rozprzestrzenia. Nie można udawać, że sprawa nie jest poważna. Trzeba jednak bardzo uważać, żeby dziecko czegoś źle nie zrozumiało (np. żeby nie pomyślało, że podczas pogrzebu zakopuje się żywych ludzi) i nie przestraszyło się.

Z drugiej strony – śmierć to jeden z najważniejszych tematów w życiu, bo dotyczący wieczności, Boga, celu życia. Zastanówmy się przez chwilę, co sami na ten temat myślimy. Czy naprawdę uważamy, że naszym najważniejszym celem jest spędzenie wieczności z Bogiem? Czy patrzymy na śmierć właśnie przez ten pryzmat? Jeśli jesteśmy przekonani, że nasza egzystencja mimo trudności i bólu ma głęboki sens, to właśnie tak to przedstawmy dziecku.