Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 29/10/2020 |
Św. Felicjana
home iconStyl życia
line break icon

To naprawdę bardzo ważne. Lekarz o zaleceniach na czas walki z koronawirusem

MYCIE RĄK

kasarp studio | Shutterstock

Joanna M. Kociszewska - publikacja 17.03.20

To z pewnością trudna próba, wymagająca cierpliwości i radykalnej zmiany stylu życia. Ale zdecydowanie w tym momencie konieczna.

Koronawirus to od kilku tygodni najważniejszy temat. Powraca w rozmowach i informacjach medialnych. Codziennie pojawiają się kolejne ograniczenia, być może nie do końca zrozumiałe. Nie ma przecież jeszcze bardzo wielu przypadków zachorowań… Z drugiej strony: bardzo wiele jest w nas niepokoju, manifestującym się choćby w robieniu na zapas dużych zakupów spożywczych czy higienicznych, także w popularności katastroficznych informacji czy… proroctw i przepowiedni. Nic dziwnego: obecna sytuacja to dla nas nowość. Niemniej: tylko spokój może nas uratować. Spokój, ale także przestrzeganie zaleceń. To naprawdę bardzo ważne.

Jak się zarażamy?

Fakty są takie. Wirus rozprzestrzenia się głównie drogą kropelkową, to znaczy znajduje się w drobinkach płynu, które wyrzucamy z siebie, kaszląc, kichając, ale także po prostu mówiąc. Drobinki te jakiś czas mogą unosić się w powietrzu, ale także osiadają na powierzchniach wokół nas. Na rękach, ubraniu, uchwytach, pulpitach… Najczęściej nie tyle je wdychamy, co przenosimy na siebie za pomocą rąk. Stąd podstawowe zalecenie mycia lub dezynfekowania dłoni. Jeśli chodzi o drobinki krążące w powietrzu, to mówi się o zasięgu do dwóch metrów. Innymi słowy: jesteśmy narażeni, jeśli przebywamy w towarzystwie osoby zakażonej bliżej niż dwa metry przez co najmniej 15 minut. Niestety, osoba zakażona może nie wiedzieć, że nią jest, nie mieć (jeszcze) żadnych objawów, a mimo to zarażać.

Jaki jest sens kwarantanny?

Nowy koronawirus nie jest dla większości z nas groźny. Znaczna większość zakażonych będzie miała niewielkie objawy, a ich organizm szybko zwalczy wirusa. Niestety, kilkanaście do dwudziestu procent zachoruje ciężko, a z tych, którzy zachorują, kilkanaście procent umrze, przede wszystkim z powodu ciężkiego zapalenia płuc.

Zagrożeni są ludzie starsi, z chorobami serca i płuc, także z cukrzycą i palący papierosy. Problem podstawowy polega na tym, że nie mamy im jak pomóc. Nie możemy ich zaszczepić, jak na grypę – nie istnieją jeszcze szczepionki. Nie mamy leków, które pozwalałyby zwalczyć chorobę. Owszem, z powodzeniem stosowano gdzieniegdzie leki hamujące reakcję zapalną w płucach, jeden z tych leków dopuszczono nawet do stosowania w Polsce, jest to jednak tylko lek wspomagający. Ostatecznie organizm musi pokonać wirusa sam. W tej chwili jedynym sposobem obrony najsłabszych jest zmniejszenie ryzyka ich zarażenia.

Taki jest podstawowy sens izolowania osób chorych lub choćby podejrzanych o zakażenie. Taki jest sens kwarantanny. Taki jest sens wszystkich nałożonych ostatnio ograniczeń: im mniej się przemieszczamy, im mniej się spotykamy, im mniej jest możliwości bliskich kontaktów, tym mniej zarażonych, tym mniej poważnie chorych, tym mniej zmarłych. Każdy lub niemal każdy z nas ma przecież w swoim otoczeniu osoby starsze, chore czy z zaburzeniami odporności. Nie chcemy, żeby zachorowały – mogą sobie nie poradzić.

Najbardziej typowe objawy

Z drugiej strony trzeba pamiętać, że wczesna wiosna to sezon na infekcje, a jakby tego było mało, intensywnie pylą już drzewa. Alergicy zaczynają kichać, chorym na astmę nasila się kaszel i duszność. Nie można wszystkich wysłać do szpitali zakaźnych, już nawet nie tylko dlatego, że natychmiast zabraknie w nich miejsca (o testach nie wspominając), ale zwyczajnie dlatego, że to jednak narażenie na kontakt z wirusem. Trzeba zatem spróbować rozdzielić tych, których podejrzewamy o zakażenie nowym koronawirusem od tych, którzy po prostu są przeziębieni albo mają alergię. Temu służą algorytmy i testy.

Od początku, od pierwszych prac chińskich lekarzy (bardzo szybko publikowały je czołowe światowe pisma medyczne) wiadomo, że najbardziej charakterystyczne dla tego wirusa objawy to gorączka, suchy kaszel i duszność. Wszystkie inne związane z przeziębieniem dolegliwości, typu katar czy ból gardła, choć się zdarzają, to jednak rzadziej. Stąd najpoważniej traktowane są osoby, które mają te kluczowe objawy. Z nieco mniejszą uwagą ci, którzy mają mniej charakterystyczne dolegliwości lub nie mają ich wcale. Ważne: dotyczy to osób, które podejrzewamy o kontakt z wirusem, to znaczy takie, które w ciągu ostatnich dwóch tygodni wróciły z zagranicy lub miały kontakt z osobą zarażoną. Te osoby są – co do zasady – izolowane na dwa tygodnie, by nie przekazały infekcji dalej. Te, które mają najbardziej typowe objawy, a zatem są najbardziej podejrzane o chorobę, są kierowane do szpitala zakaźnego i mają wykonywane testy.

Z miłości do bliźniego

Co najmniej od pierwszej poznańskiej pacjentki, niestety już nieżyjącej, wiemy, że wirusem można zakazić się w Polsce, nie wyjeżdżając. Kilka dni później potwierdziło ten fakt WHO, pisząc że w naszym kraju zachodzi lokalna transmisja wirusa. Przypomnę: mogą zarażać ludzie niemający żadnych objawów. Dlatego sanepid zaleca również, by wykonywać test na obecność wirusa u każdej osoby, u której stwierdza się ciężką infekcję układu oddechowego, której przyczyna nie jest dla nas oczywista, nawet jeśli nic nie wiadomo o potencjalnym narażeniu. Po pierwsze, daje to szansę włączenia leków wspomagających. Po drugie: chroni innych pacjentów i personel medyczny. Późno rozpoznane zakażenie może spowodować zakażenie (i kwarantannę) całego szpitala. Mieliśmy już niestety takie przypadki.

Podobny efekt może wywołać osoba, która „zapomni” powiedzieć, że wyjeżdżała zagranicę, miała kontakt z osobą, która wróciła albo taką, o której wie, że jest podejrzana o zakażenie.

Nie sposób nie nawiązać do ogłoszonej przez wielu biskupów dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej, ograniczania liczby jej uczestników lub wprowadzania wręcz zakazu jej odprawiania z ludem. To dla nas wszystkich bardzo trudne, zwłaszcza że przeżywamy obecnie Wielki Post. Niemniej te zarządzenia naprawdę są konieczne.

W przestrzeni liturgicznej praktycznie nie ma możliwości uniknięcia kontaktu, który przez sanepid definiowany jest jako bliski. Jest nim nie tylko podanie ręki czy kontakt z wydzielinami osoby chorej (kaszel, ślina), ale także samo przebywanie w odległości mniejszej niż dwa metry przez co najmniej 15 minut. Warto też zwrócić uwagę, co znaczy według sanepidu kontakt bliski w środkach transportu zbiorowego (to pod pewnymi względami sytuacja podobna). Otóż są to osoby zajmujące dwa miejsca – w każdym kierunku – od osoby zakażonej, a w przypadku jej przemieszczania się wszyscy w danej sekcji pojazdu lub nawet w całym pojeździe. Przełóżmy to na nasze warunki: co trzecia ławka może nie pomóc, przecież się przemieszczamy, choćby podchodząc do Komunii świętej.

I znów: możemy nie wiedzieć, że jesteśmy chorzy. A obok nas mogą siedzieć osoby starsze i schorowane. Takich zapewne jest większość. Szacunek dla ich życia wymaga nałożenia ograniczeń.

Jak długo to będzie trwać? Na razie mowa jest o dwóch tygodniach. Tyle trwa okres wylęgania wirusa. Nie potrafię powiedzieć, czy to wystarczy. Z pewnością zależy to też od naszego przestrzegania narzuconych zakazów. Nie dlatego, że wszyscy jesteśmy w sytuacji śmiertelnego zagrożenia, bo zdecydowanie nie jesteśmy, ale dlatego, że musimy chronić najsłabszych.

To z pewnością trudna próba, wymagająca cierpliwości i radykalnej zmiany stylu życia. Ale zdecydowanie w tym momencie konieczna.


LEKARZE

Czytaj także:
Są na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem! Tak ludzie wspierają lekarzy


CORONAVIRUS

Czytaj także:
Koronawirus – modlitwa za chorych ułożona przez lekarkę

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
koronawiruslekarze
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
KOBIETA NA POLU
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [26 paździe...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail