Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Misjonarz z Bergamo: „Kładę telefon przy zmarłych i modlę się z ich rodzinami”

Udostępnij

O. Aquilino Apassiti, kapelan szpitala Jana XXIII, opowiada, jak wspiera rodziny, które straciły bliskich.

„Krewni zmarłych dzwonią do mnie, ja kładę telefon przy ciałach ich bliskich i modlimy się razem” – powiedział o. Aquilino Apassiti w wywiadzie udzielonym katolickiej rozgłośni radiowej InBlu, w którym opowiada o swojej posłudze w szpitalu w czasie epidemii.

Osiemdziesięcioczteroletni zakonnik pięć lat temu wrócił z misji w Brazylii. Teraz, jako kapelan szpitala Jana XXIII w Bergamo, na co dzień stara się wspierać pracowników, pacjentów i ich rodziny, oczywiście z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa.

 

Tragedia w Bergamo

W ostatnich dniach sytuacja w mieście i w całej prowincji przybrała dramatyczny obrót. W tej części Lombardii koronawirus zbiera najtragiczniejsze żniwo: ponad 4000 zarażonych, być może tysiące wciąż niezdiagnozowanych.

Codziennie odnotowuje się dziesiątki zmarłych na Covid-19. Ponadto wiele zgonów ma miejsce w domach i nie zawsze wykonuje się później badanie na obecność wirusa.

 

Ostatnie pożegnanie z mężem

Misjonarz powiedział radiu InBlu, że codziennie udziela błogosławieństwa zmarłym i modli się przy nich, często bez rodziny, ponieważ krewni objęci są kwarantanną.

„Kilka dni temu – opowiada o. Aquilino – poprosiła mnie o to kobieta, która nie mogła inaczej pożegnać się z mężem. Pobłogosławiłem ciało, pomodliłem się, a potem razem płakaliśmy przez telefon. Przeżywam ten ból niejako podwójnie. To czas wielkiej próby”.

 

„Myślą, że jestem zarażony”

„W tej sytuacji nie mogę oczywiście odwiedzać chorych jak zwykle, szczególnie tych, którzy są dializowani. Ale podchodzę do drzwi, żeby im się pokazać. Inaczej myślą, że zostałem zarażony. Większość czasu spędzam na modlitwie w szpitalnej kaplicy. Wieczorem często przychodzi pewna lekarka z kardiologii i modli się przez 45 minut”.  

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail