Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

77. rocznica Akcji pod Arsenałem. To była też historia pięknej przyjaźni – „Rudy jest tego wart!”

AKCJA POD ARSENAŁEM
Darek Redos/REPORTER
Udostępnij

26 marca mija 77. rocznica Akcji pod Arsenałem, czyli jednej z najbardziej spektakularnych akcji zbrojnych Grup Szturmowych Szarych Szeregów.

Wszystko zaczęło się od aresztowania Henryka Ostrowskiego, który był członkiem Grup Szturmowych. Gestapo znalazło w jego domu liczne materiały oraz notatki, które były świadectwem jego udziału w działalności podziemnej. Na nieszczęście tajna niemiecka policja znalazła również adres Janka Bytnara „Rudego”.

W nocy z 22 na 23 marca „Rudy” z ojcem zostali aresztowani. Informacja o pojmaniu Janka bardzo szybko została przekazana do wszystkich zainteresowanych. Wiadomość mocno dotknęła Tadeusza Zawadzkiego „Zośkę”. „To straszna była dla mnie chwila, coś się urwało, skończyło, uleciało w przestrzeń. Powstała pustka” – pisał w swoim pamiętniku „Zośka”. Ostatnie miesiące przed aresztowaniem były dla nich czasem głębokiej przyjaźni.

 

„Zośka” i „Rudy”

Błyskawicznie w miejscu pustki zrodziło się pragnienie czynu. Szybkie narady, odprawy i przejście do działania, którego celem miało być odbicie przyjaciela. Pomysł Tadeusza spotkał się z entuzjazmem kolegów, jak i Floriana Marciniaka, naczelnika Szarych Szeregów. Trzeba było jednak uzyskać akceptację jeszcze wyższej, wojskowej instancji.

Podczas spotkania z kpt. Mieczysławem Kurkowskim „Mietkiem” Tadeusz stanowczo naciskał na szybką decyzję. Stanisław Broniewski w „Akcji pod Arsenałem” pisał:

Gdy „Mietek” wysuwał (…), że nikogo, nawet delegata Rządu dotąd nie odbijano, dlaczego więc „Rudy” miałby być pierwszym – „Zośka” nie miał wątpliwości –  bo „Rudy” jest tego wart i „Rudy” ma przyjaciół, którzy decydują się to zrobić.

Ostateczna decyzja należała do mjr. Jana Wojciecha Kiwerskiego, który niebawem miał wrócić do Warszawy. Pełną parą kontynuowano przygotowania do akcji w oczekiwaniu na decyzję majora. Całą koncepcję i szczegółowy plan przygotował Tadeusz. Akcji dowodził Stanisław Broniewski „Orsza”.

 

Akcja pod Arsenałem

Jest 26 marca 1943 roku. Z Pawiaka przychodzi informacja, że „Rudy” został przewieziony na al. Szucha. Informator z siedziby Gestapo przekazuje wiadomość, że dotarł na miejsce. Trasa bardzo dobrze rozpracowana. Powrót jak zwykle tą samą drogą. Wszystko więc idzie zgodnie z planem.

Blisko 30 ludzi czeka u zbiegu ulic Bielańskiej, Nalewki i Długiej. Cały oddział podzielony jest na dwie grupy: atak i ubezpieczenie. Grupy dzielą się na sekcje. Każdy doskonale zna swoje zadania. Cel jest jeden. Odbić przyjaciela. W końcu przychodzi informacja od majora, który 40 minut przed akcją wrócił do Warszawy. Powiedział krótko: Trzaskać! Kończy się przesłuchanie i znajome auto z więźniami rusza w kierunku Pawiaka. Do Tadeusza dociera informacja – ruszyli.

Gdy pojawia się ciężarówka z więźniami, bitwa o „Rudego” rozpoczyna się na dobre. Padają niemieccy żołnierze, ranni wśród naszych. Świstają kule, latają butelki. Wielka determinacja młodych Polaków doprowadza do chwili ciszy. Teren czysty, można uwolnić więźniów. Oprócz Janka jest ich jeszcze 20.

Tadeusz Zawadzki pisał: „Gdy wszyscy więźniowie wysypali się na ulicę, z głębi wozu ukazał się Janek, gramoląc się na czworakach przez ławki. Ogolona głowa, twarz zielono-żółta, zapadnięte policzki, olbrzymi siniec pod okiem, sine uszy. Wielkie oczy szeroko otwarte, patrzące na nas. Porwaliśmy go na ręce. Każde dotknięcie go przez nas wywoływało krzyk bólu (…) Na twarzy malował się uśmiech poprzez skurcz bólu. Wziął moją rękę w swoją dłoń i trzymał mocno. Dłonie miał czarne i spuchnięte. Mówił: Tadeusz, ach Tadeusz, gdybyś wiedział. Uspokajałem go, mówiąc, że za chwilę będzie w domu. Po chwili: Nie myślałem, że to zrobicie”.

Janek przeżył jeszcze kilka dni i zmarł 30 marca 1943 roku. Dzięki poświęceniu przyjaciół mógł odchodzić wśród bliskich. Tak ci młodzi chłopcy wypełniali w piekielnie trudnym czasie przysięgę: „Ślubuję na Twoje ręce pełnić służbę w Szarych Szeregach, tajemnic służbowych dochować, do rozkazów służbowych się stosować, nie cofnąć się przed ofiarą życia”. Nie cofali się.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail