Aleteia

Jak zaopiekować swoją wolność w czasie izolacji

FRUSTRACJA
fizkes | Shutterstock
Udostępnij

Każdy domownik w obecnym czasie doświadcza naruszenia tej potrzeby – autonomii, swobody i wyboru. I dlatego bardzo warto zrobić sobie nawzajem trochę więcej miejsca.

Pewnie na poziomie intelektu wszyscy wiemy, że ograniczenia obecnego czasu mają nas chronić. Wierzymy, że wszelkie wyrzeczenia dzisiaj pracują na nadzieję jutra – wolnego od epidemii. Nie zmienia to jednak faktu, że staliśmy się trochę podobni do zwierząt w zoo: mamy co jeść i nie kapie nam na głowę, a jednak nie czujemy się normalnie. Okoliczności naruszają naszą potrzebę autonomii i prawdopodobnie jeszcze długo tak będzie.

 

Usłyszeć swoją złość

Nawet w świecie zwierząt ograniczenie wolności powoduje napięcie i agresję. Pies na łańcuchu przy budzie może ugryźć, bo jego poczucie bezpieczeństwa i swobody jest tak niewielkie. Wśród ludzi podobnie – sfrustrowane potrzeby odzywają się poprzez złość. Ta, niewysłuchana i niezaopiekowana, z czasem może przerodzić się w apatię.

Ważne, żeby usłyszeć tę złość w sobie. Bez karania siebie, że ją czujemy. Choć dla naszego dobra, to jednak wielu wyborów zostaliśmy pozbawieni. Czy pracować, czy nie. Możesz chcieć pracować i nie móc. Albo dla bezpieczeństwa rodziny wolałbyś być w domu, a musisz być w pracy, której nie da się wykonać zdalnie. Albo nie da się przestać jej wykonywać, bo wtedy nie będzie na spłacenie kredytu i chleb.

Dla wielu ludzi, którzy pozostają w domu – szczególnie mi bliskich mam małych dzieci – zniknął wybór, gdzie pójść z dziećmi na spacer. Z kim się spotkać, by pogadać i by dzieci mogły się razem pobawić. Nawet już do szafy nie trzeba zaglądać, by wybrać wyjściową sukienkę. Przemierzamy trasy z pokoju do kuchni i z sypialni do łazienki. Najczęściej jednak do domu weszła szkoła i trudno już stwierdzić, gdzie on jest. Wstawiamy na Facebooku posty #zostanwdomu, bo wiemy, że tak teraz trzeba. I tylko gdy komuś potłucze się szklanka, może nastąpić detonacja.

 

Potrzeba autonomii

Dlatego dobrze jest się przyjrzeć szczególnie potrzebie autonomii. Nie da się jej teraz realizować w taki sposób jak dawniej, może jednak są sposoby, by robić to inaczej. Może znaczenia i sensu nabierają choćby najmniejsze decyzje i warto je celebrować, tak jak wtedy, gdy uczymy tego dzieci. Nie zjadać na śniadanie „byle czego”, ale wybrać, ile tego będzie i co.

Możemy wybierać, co dziś i w jakiej kolejności zrobimy. To ważne, by nie zakładać stałego planu na miesiąc z góry i nie dokładać sobie frustracji – żyjemy w dynamicznej sytuacji, w dużym stresie i nie na wszystko będziemy mieć siły. Możemy rezygnować z rzeczy drenujących na rzecz tych, które rozświetlają nas od środka. Nie musi być wszystko tak samo i nie na wszystko starczy nam zasobów. To nie znaczy też jednak, że ze wszystkiego, co nam służyło, trzeba zrezygnować. Na basen nie da się już pójść, ale można potańczyć albo się pogimnastykować. Wstawić do domu rower treningowy.

Myślę, że bardzo może pomóc rodzinom świadomość, że każdy domownik w obecnym czasie doświadcza naruszenia tej potrzeby – autonomii, swobody i wyboru. I dlatego bardzo warto zrobić sobie nawzajem trochę więcej miejsca. W praktyce – powstrzymać się od komentarzy i ocen, że ktoś akurat robi coś niezgodnego z naszymi oczekiwaniami. Że w inny sposób niż ja chce odpoczywać albo dbać o nasz dom. Im więcej mamy ograniczeń na zewnątrz, tym bardziej potrzebujemy szukać miejsc wolnego wyboru w tym, co jest.

 

Izolacja w samotności

Osobom, które spędzają ten czas izolacji samotnie, też pomoże szukanie miejsc decydowania o sobie. I docenianie decyzji, które już w życiu podjęliśmy. Dowartościowywania także wszelkich wyborów, jakich dokonujemy, by pomóc sobie i innym funkcjonować w tym czasie. Wybór, żeby coś odpuścić i zdrzemnąć się, wyłączyć internet, nie wziąć na siebie więcej pracy i nie zacząć sprzątania domu od strychu do piwnicy jest równie ważny jak ten, by coś zrobić.

Nasze poczucie autonomii wzrośnie też, gdy określimy, co jest dla nas najważniejsze. Jeśli najważniejsze będzie dla mnie człowieczeństwo, na drugi plan zejdzie wyrabianie się dzieci z lekcjami albo realizacja planu rozwoju zawodowego z początku roku. Podobnie z decydowaniem, na co mam wpływ. Nie jestem w stanie uratować polskiej służby zdrowia, ale może mogę zrobić zakupy w aptece starszej sąsiadce.

Pięknie o wolności opowiada Marta Sikorska, właścicielka Pasikoni – miejsca, gdzie konie żyją dziko. Znajdziecie je jako stronę na Facebooku i grupę pod tym samym tytułem. Słuchanie Marty zainspirowało ten tekst.