Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

„Doktorka Mroczek”? A czemu nie „Mroczkowa”? Zapomniane feminatywy

JĘZYK POLSKI
Artmim | Shutterstock
Udostępnij

Niedawno w Polsce pojawił się postulat, żeby sfeminizować wszystkie nazwy zawodów funkcji i tytułów naukowych kobiet, a więc mówić: „psycholożka”, „adwokatka”, a nawet „polityczka”, „premierka” i „ministra”. W takim razie może powinniśmy mówić również „Nowakowa” i „Kuliżanka”?

Chirurżka?

Zwolennicy rozciągnięcia feminatywów na wszystkie kobiece profesje i tytuły zwracają uwagę, że jeśli ktoś usłyszy zdanie: „Pańskiego syna operuje doktor Mroczek”, to raczej nie wpadnie na pomysł, że doktor Mroczek jest kobietą. Czy nie wystarczy zatem dodawać przed wyrazem „doktor” wyrazu „pani” („pani premier”, „pani minister”, „pani profesor”), co przecież jest z powodzeniem stosowane od lat? Nie – odpowiadają zwolennicy tej teorii – bo męskie formy dyskryminują kobiety.

Ale jeśli uznamy ten pomysł za słuszny, to może powinniśmy zrobić coś więcej? Dlaczego nie pochylić się z troską nie tylko nad zawodem wspomnianej Mroczek, ale również nad jej nazwiskiem? Może trzeba by ją nazywać nie tylko doktorką czy chirurżką (chirurginią?), ale również Mroczkową albo Mroczkówną?

 

Nazwisko (nie) jest kobietą

Nazwiska kończące się na „-ska” (Woleńska), „-cka” (Zabłocka) lub „-dzka” (Zawadzka) mają zakodowaną informację o płci swoich właścicielek. Ale przecież w języku polskim jest wiele nazwisk, które kończą się inaczej, np. Kowalczyk, Sapieha, Szydło. Dawniej te nazwiska również miały żeńskie końcówki – odojcowską (Kowalczykówna, Sapieżanka, Szydłówna) albo odmężowską (Kowalczykowa, Sapieżyna, Szydłowa).

Wiele Polek przeszło do historii pod nazwiskami w takich formach. Czy mówi wam coś nazwisko Eliza Orzeszko? A Eliza Orzeszkowa? Inne znane panie to np. piosenkarka Hanka Ordonówna, pisarka Helena Mniszkówna, autorka książek kucharskich Lucyna Ćwierczakiewiczowa oraz – ze współczesnych czasów – lektorka filmów Krystyna Czubówna czy aktorka Agnieszka Kotulanka.

Gdyby ten zwyczaj językowy był teraz żywy, mówiliby dziś o znanych kobietach: Olga Tokarczukówna (Olga Tokarczuk), Anna Muszanka (Anna Mucha), Joanna Krupianka (Joanna Krupa), Natalia Leszówna (Natalia Lesz), Joanna Kuliżanka (Joanna Kulig), Agata Buzkówna (Agata Buzek).

 

Jak tworzy się takie formy?

– Od nazwisk męskich zakończonych na spółgłoskę tworzymy nazwiska żon przez dodanie przyrostka „-owa”,a nazwiska córek przez dodanie przyrostka „-ówna”np. GrzelakGrzelakowaGrzelakówna.

Od nazwisk męskich zakończonych na „-g”, „-go”, „-ge” tworzymy nazwiska żon za pomocą przyrostka „-owa”, a córek za pomocą przyrostka -ankanp. StrugStrugowaStrużanka. W nazwiskach córek „g” przechodzi w „ż”.

– Od nazwisk męskich zakończonych samogłoską „-a” tworzymy nazwiska żon przez dodatnie przyrostka „-ina”/ „-yna”, a nazwiska córek za pomocą przyrostka „-anka”, np. CzubaCzubinaCzubianka. Tutaj mamy więcej oboczności, np. „g”/„ż” (Sapieha – Sapieżyna – Sapieżanka), „d”/„dz” (Łada – Ładzina – Ładzianka).

Dwa ostatnie wzorce są chyba dzisiaj najsłabiej pamiętane, więc warto przypomnieć, że np. nazwisko małżonki obecnego prezydenta Polski brzmiałoby: Agata Kornhauser-Dudzina, a matki św. Jana Pawła II: Emilia Wojtylina (a nie: Wojtyłowa – jak się niekiedy pisze). Nazwiska panien kończące się na „-ówna” odmieniamy jak rzeczowniki, a nie jak przymiotniki, np. „Nie ma dziś Kowalczykówny” (a nie: „Kowalczykównej”).

 

Adiunktka Nowakowa

Ależ nikt dzisiaj tak nie mówi! – powiecie. Feminatywy w nazwiskach pojawiają się co najwyżej w kontekście potocznym albo żartobliwym. Jeśli mówimy o jakiejś kobiecie „Kowalczykowa”, to zwykle wyrażamy nieprzychylne nastawienie do niej albo trochę sobie z niej żartujemy. Ale przecież wiele forsowanych dziś żeńskich nazw zawodów i funkcji (np. „doktorka”, „lekarka”, „dyrektorka”, „prezeska”) to również stare formy, które przetrwały kilkadziesiąt ostatnich lat w języku jako określenia nacechowane negatywnie lub żartobliwie.

Drugi zarzut: takie nazwiska brzmią trochę niepoważnie. To prawda, ale konia z rzędem temu, kto zachowa kamienną twarz, mówiąc: „chirurżka”, „ministra” albo „widzka”. „Premierka” kojarzy się raczej z dziewczynką bawiącą się w panią premier niż z szefową rządu. Stare formy nazwisk niekiedy trudno utworzyć, a czasem nawet trudno wymówić? A co powiecie na „architektkę” albo „adiunktkę”?

Najpoważniejszy argument przeciwko takim formom jak „Nowakówna” czy „Barcikowa” zapewne jest taki, że dzisiaj wiele kobiet unika afiszowania się swoim stanem cywilnym. Można więc mniemać, że gdyby ktoś na poważnie zaproponował rewolucję w żeńskich nazwiskach, pomysł upadłby głównie z tego powodu.