Aleteia

Radość – dar, który mamy na wyciągnięcie ręki, czy luksus dla nielicznych? [wywiad]

KATARZYNA MAZIERSKA-BIAŁEK
fot. archiwum prywatne
Katarzyna Mazierska-Białek - autorka książki "Sekret radości"
Udostępnij

– Zanim potracimy siebie i swoje życie, najpierw tracimy radość. To duchowy sygnał ostrzegawczy, który alarmuje, że zbaczamy z drogi mądrości – mówi Katarzyna Mazierska-Białek.

Katarzyna Szkarpetowska: Radość to dar, który mamy na wyciągnięcie ręki, czy luksus, na który pozwolić mogą sobie nieliczni?

Katarzyna Mazierska-Białek*: I dar, i luksus. Dar, ponieważ Duch Święty tylko wyczekuje momentu, w którym mógłby nam tę niesamowitą radość podarować. Luksus z kolei dlatego, że prawdziwej radości, ukrytej głęboko w sercu – radości, z której nie może ograbić nas żaden człowiek i zdarzenie – doświadcza garstka ludzi.

W książce „Sekret radości” opisuje pani m.in. swoje zmagania z depresją, z nieumiejętnością przebaczenia. Dziś depresja jest dla pani jedynie wspomnieniem, a o swoim oprawcy nie pozwala pani powiedzieć nawet złego słowa.

Wszystko sprawiła łaska Boża, która spłynęła na mnie, gdy postawiłam pierwszy krok ku Chrystusowi. Lubię porównywać łaskę Boga do ponadnaturalnej mocy. O tym mówi 2 List do Koryntian 12,9. Dawid napisał, że z Bogiem przeskakuje mury (Ps 18,30). To właśnie dzieje się, gdy Bóg obdarza łaską. To, co jest niemożliwe po ludzku, możliwe jest w Panu. Dzięki łasce moje życie tak bardzo się zmieniło.

Dzisiaj rzeczywiście wypełnia mnie radość. Kiedy zapragnęłam słuchać mądrości Jezusa, On rozpoczął naprawę mojego życia. Najpierw dotknął mnie swoją miłością. Pokazał, że był, jest i zawsze będzie po mojej stronie. Potem odkrył przede mną te zranienia, które bardzo mnie pokrzywiły. Zaprosił do przebaczenia. Gdy zgodziłam się, dał moc, by to wszystko stało się możliwe. Kiedy jest w nas zgoda na drogę miłości, Pan rozpoczyna odbudowę zburzonych murów naszego życia.

Na łamach książki przekonuje pani, że o radość należy walczyć. W jaki sposób?

Zanim potracimy siebie i swoje życie, najpierw tracimy radość. To duchowy sygnał ostrzegawczy, który alarmuje, że zbaczamy z drogi mądrości. Gdy widzę, że nie mam pasji w wykonywaniu prac, panicznie się boję, nie cieszy mnie życie, tkwię w pajęczynie myśli, to wiem, że znów potrzebuję resetu. Moim resetem są adoracja Najświętszego Sakramentu, Eucharystia, spowiedź, konfrontacja ze słowem Bożym. Słowo Pana jest „żywe, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4,12). Zawsze gdy medytuję nad nim, to odkrywam coś przełomowego.

Widzę swoje niewłaściwe myślenie, które prowadzi do smutku. Wszystko co nie jest właściwe, podczas czytania Biblii wybija mi się na pierwszy plan. Tego doświadczyłam w tym Wielkim Poście. Byłam ociężała wewnętrznie i nie miałam radości. Potrzebowałam resetu. Zaczęłam gorliwiej czytać Pismo Święte i wtedy przeszyły mnie słowa: „Nie zioła ich uzdrowiły ani nie okłady, lecz słowo Twe, Panie, co wszystko leczy” (Mdr 16,12). Natychmiast zobaczyłam źródło mego smutku.

Całą swoją ufność położyłam w diecie i w wiedzy o mojej przewlekłej chorobie. To nie było złe, jednak ja odsunęłam mojego Lekarza od tych spraw. Owocem tego był smutek i lęk. Na nowo zapragnęłam, aby Pan uczestniczył w moich staraniach o zdrowie. Bardzo szybko powróciła radość i pokój. Oprócz tego, Pan rzeczywiście sprawił, że moje wyniki krwi mocno się polepszyły i obecnie jestem na drodze do wyzdrowienia.

Czym jest radosny trójkąt, o którym pisze pani w książce i kiedy warto zastosować go swoim życiu?

To moja najprostsza droga do radości. Jest nią słuchanie, posłuszeństwo i zaufanie Jezusowi. Bóg zna ponad siedem miliardów języków, toteż potrzebujemy najpierw nauczyć się swojego własnego stylu porozumiewania z Bogiem. Każdy z nas jest inny, ma inną historię, wrażliwość, charakter, zainteresowania, gust, talenty itd. Bóg o tym wie i we właściwy nam sposób do nas przemawia. Możemy nauczyć się Go słyszeć poprzez praktykowanie czytania Biblii.

Etap drugi polega na tym, by pójść za natchnieniem Bożym. To jest moment na odważne decyzje i działanie. Potem już trzeba „tylko” zaufać, choć w mojej opinii to najtrudniejszy krok. Wiele razy nic się nie zmieni, a może wydawać się, że jest jeszcze gorzej. A jednak zaufanie Panu, bycie stałym, trwanie mimo wszystko, przenosi nas z miejsca, w którym nie chcemy być, w miejsce, o którym marzyliśmy, by być. Bóg uwielbia działać w najmniej oczekiwanym momencie i gdy wydaje się, że już wszystko stracone. To uczy pierwszej cechy miłości – cierpliwości.

Na kartach książki zachęca pani do przeżycia rekolekcji „W łonie Maryi”. Na czym polega ich wyjątkowość?

Maryja w moim sercu i życiu ma szczególne miejsce. To dzięki Niej zbliżyłam się do Jezusa. Rekolekcje miały być sekretem między mną, Maryją a Bogiem. Miały. Pewnego dnia Duch Święty mnie natchnął, by przez dziewięć miesięcy modlić się z Maryją. Bardzo potrzebowałam Jej macierzyńskiego dotknięcia, przeżycia z Nią początków swego istnienia.

Poprosiłam Maryję, aby mnie duchowo poczęła. Przez kolejne dziewięć miesięcy codziennie modliłam się za Jej wstawiennictwem o uzdrowienie mnie ze wszystkich zranień z okresu prenatalnego i dzieciństwa. Działo się w tym czasie wiele pięknych rzeczy. Zaczęłam to spisywać. Tak powstała książka „Sekret radości”, utworzyła się Winnica Radości, a mój słodki sekret wypłynął.

Czym jest Winnica Radości?

Jest to internetowa wspólnota ludzi, którzy pragną codziennie modlić się za pogrążonych w depresji i smutku, za chorych, pokrzywdzonych, za czytelników „Sekretu radości”. Raz w miesiącu ofiarujemy Eucharystię we wszystkich intencjach, które do nas spływają. Zamawiamy także msze święte. Moje serce wypełnia jednak pragnienie, by taka wspólnota spotykała się regularnie i na żywo. Naszym charyzmatem i orężem jest radość.

Poprzez modlitwę i słuchanie Pana chcemy zarażać radością Ducha, nieść ją tam, gdzie jej brakuje. Uczymy również tej radości poprzez książkę „Sekret radości”, spotkania w parafiach, konferencje. Naszym hasłem są słowa Archanioła Rafała do niewidomego Tobiasza: „Niech cię spotka wiele radości!” (Tb 5,10). Uwielbiam tę historię. Naszym Patronem jest św. Filip Neri, a patronką Maryja.

Od kilku tygodni, dzień w dzień, docierają do nas niepokojące wiadomości w związku z pandemią koronawirusa. Co pani pomaga zachować pokój serca w tym – tak trudnym – czasie?

Lubię odcinać dopływ tego, co tworzy chaos i niepokój. Skupiam się na treściach, które generują radość, a znajduję je w Piśmie. Nie odczuwam żadnego lęku z tą sytuacją, gdyż mój Pan upewnia mnie darami Ducha, że nie ma podstaw do życia w strachu. W chwilach zalęknienia potrzeba ochłonąć, pomodlić się, poprosić o mądrość, bo nie ma mowy o trzeźwej ocenie wydarzeń.

Słowo mówi: „Nie dał nam Pan ducha bojaźni, ale mocy, miłości i trzeźwego myślenia” (2 Tm 1,7). Zamiast dezinformacji, poddaję się słuchaniu Boga. Mam jeszcze tak wiele marzeń, pragnień i celów do zrealizowania, dlatego nie chcę, by ten cenny czas upływał mi w bezowocnym trwaniu w tym, co nie przybliża mnie do radości!

*Katarzyna Mazierska-Białek – dziennikarka, autorka książki „Sekret radości”, założycielka e-wspólnoty Winnica Radości, prowadzi stronę http://www.winnicaradosci.pl. Należy do Sodalicji Mariańskiej. Jej pasją jest czytanie Słowa Bożego, w którym nieprzerwanie od dziewięciu lat odkrywa najmądrzejsze wskazówki do życia w radości.

„Sekret radości” to dająca nadzieję opowieść o życiowych zmaganiach autorki, która w swoich trudnościach, rozterkach i smutkach zaufała Panu Jezusowi. Dzięki zawartemu w książce słowu Bożemu każdy czytelnik prowadzony jest przez Ducha Świętego inaczej, o czym przeczytać możemy w świadectwach na stronie www.winnicaradosci.pl.