Aleteia

Ma 99 lat. I właśnie zebrał ponad 17 mln funtów na walkę z koronawirusem

CAPTAIN TOM MOORE
MAYTRIX GROUP | AFP
Udostępnij

„Kiedy myślisz o tym, dla kogo to wszystko jest, dla tych odważnych, wspaniałych lekarzy i pielęgniarek, których mamy, to myślę, że zasługują na każdego pensa i mam nadzieję, że zbierzemy dla nich trochę więcej” – powiedział kapitan Tom Moore, kiedy zebrana kwota znacznie przekroczyła pierwszy milion.

Sto rund dookoła ogródka

Pierwsza „linia frontu” w walce z koronawirusem – tak mówi się teraz o lekarzach i służbach medycznych ratujących ludzkie życie. Jak można im pomóc? Na miarę swoich możliwości, a także przekraczając „samego siebie”, czego dowodem jest niecodzienny pomysł kapitana Toma Moore’a.

Niemal 100-letni weteran II wojny światowej postanowił zebrać pieniądze i przekazać je służbom medycznym. Na co dzień mieszka w malowniczym miasteczku Marson Morataine w hrabstwie Bedfordshiere w Anglii i porusza się przy pomocy chodzika. Ogłosił w internecie wyzwanie – w zamian za hojność, przed setnymi urodzinami (30 kwietnia) obejdzie sto razy swój ogród, mając nadzieję, że może uda się zgromadzić tysiąc funtów.

Przejście stu liczących około 25 metrów okrążeń było dla niego sporym wyzwaniem i niemałym wysiłkiem! Kapitan rozłożył to zadanie na 10 dni. Gdy w ubiegłym tygodniu rozpoczynał swoją akcję na internetowej platformie, pragnął zebrać tysiąc funtów. Chciał w ten sposób wspomóc NHS (Publiczną Brytyjską Służbą Zdrowia), której pracownicy każdego dnia walczą z epidemią i skarżą się, że z braku wystarczającej ilości sprzętu medycznego, zwłaszcza respiratorów, nie mogą skutecznie leczyć. A z powodu braku wystarczającej ilości ubrań ochronnych sami ryzykują życie swoje i swoich bliskich.

 

W odpowiedzi na niecodzienną akcję kapitana Moore’a w akcję zaangażowały się setki osób: każdego dnia, z godziny na godzinę, rosła suma funtów. Najpierw do 10 tysięcy, potem do stu tysięcy, pół miliona, miliona, czterech, aż w końcu siedemnastu milionów. Właśnie tyle do 17 kwietnia rano udało się zebrać dzielnemu weteranowi. Jednakże to jeszcze nie koniec akcji. Kapitan zapowiedział, że jak tylko skończy 100 okrążeń, zabierze się od nowa za następną setkę, co też jest dokładnie związane z jego nadchodzącymi setnymi urodzinami.

Kiedy myślisz o tym, dla kogo to wszystko jest, dla tych odważnych, wspaniałych lekarzy i pielęgniarek, których mamy, to myślę, że zasługują na każdego pensa i mam nadzieję, że zbierzemy dla nich trochę więcej” – powiedział kapitan Tom Moore, kiedy zebrana kwota znacznie przekroczyła pierwszy milion.

 

Seniorzy – oni są naszymi korzeniami

Niedawno papież Franciszek za pośrednictwem swojego profilu na Twitterze zachęcał do modlitwy w intencji seniorów: „Módlmy się wspólnie za starszych, szczególnie tych, którzy są w odizolowaniu lub w domach opieki i boją się, że umrą sami. Oni są naszymi korzeniami, przekazali nam wiarę, tradycję, sens przynależności. Prośmy, aby Pan był blisko nich”.

Niecodzienne historie, takie jak powyższa opowieść o dzielnym weteranie wojennym, przydarzają się też w innych częściach świata, chociażby w Brazylii. Swoją siłę w obliczu pandemii udowodnił również 99-letni weteran II wojny światowej Ermando Armelio Piveta, który jest najstarszym Brazylijczykiem, który wyzdrowiał z COVID-19. Armia brazylijska ogłosiła: Porucznik Piveta wygrał jeszcze jedną bitwę, tym razem z koronawirusem.

W czasie II wojny światowej Piveta był podporucznikiem armii brazylijskiej i służył m.in. w Afryce. Ponad dwa tygodnie temu dowiedział się, że ma pozytywny wynik na obecność koronawirusa. Kiedy wystąpiło zapalenie płuc, sędziwy porucznik spędził tylko dwa dni na oddziale intensywnej terapii w szpitalu i to bez pomocy respiratora! A swoją dzielnością, uśmiechem i „zarażaniem” optymizmem lekarzy i służb medycznych dodawał wszystkim odwagi i nadziei. Dlatego nie dziwi, że przy owacji personelu medycznego i honorach wojskowych opuścił szpital Brazylijskich Sił Zbrojnych znajdujący się w stolicy kraju. „Pokonanie koronawirusa to dla mnie większe zwycięstwo niż podczas wojny” – zwierzył się mediom porucznik Piveta.

 

Warto też dodać do tych optymistycznych wiadomości, że niedawno w Wielkiej Brytanii 106-letnia Connie Titchen wróciła do domu po trzytygodniowej hospitalizacji w Birmingham City Hospital. Jak podaje CNN News, pani Titchen może być najstarszą pacjentką na świecie zakażoną koronawirusem, która po leczeniu wróciła do domu. Przypadek naszej stuletniej pacjentki – mówią lekarze – jest dla nas wielką nadzieją, że nie ma rzeczy niemożliwych i można wygrać walkę z epidemią.