Aleteia

Jak zepsuć czas kwarantanny sobie i bliskim

KWARANTANNA
Tandem X Visuals/Unsplash | CC0
Udostępnij

Można to zrobić na wiele sposobów, ale tych kilka na pewno gwarantuje sukces. Jeśli zastosujemy te strategie, zabraknie nam sił już po kilku tygodniach, a nasi bliscy będą się barykadować w swoich pokojach i marzyć, by izolacja objęła także relacje wewnątrzdomowe. Oto, co możesz zrobić, by każdego dnia było coraz trudniej.

Maksymalizm

Załóż plan maksimum. Żadne okoliczności nie powinny sprawiać, byś oczekiwał(a) od siebie mniej. Jak wiadomo, Newton w czasie kwarantanny wymyślił teorię względności, a Einstein wynalazł prawo ciążenia, i nawet jeśli coś pokręciłam, to istnieje wiele dowodów na to, że wielkość człowieka mierzy się jego niewrażliwością na wydarzenia wokół niego. I zdolnością dawania sobie wycisku.

Zabierz się szczególnie za te rzeczy, na które kompletnie nie masz sił ani ochoty. Zadbaj o wypełnienie nimi każdej minuty dnia. Prowadź dziennik, w którym szczegółowo siebie rozliczysz z wykonania stu procent planu. Jeśli wynik będzie inny niż zakładany, wymyśl sobie karę – jak zakaz oglądania ulubionego serialu i wysyłania SMS-ów z dowcipami.

 

Kontrola

Skoro tobie nie jest lekko, pamiętaj, by ludziom wokół też nie było łatwiej. Goń dzieci, gdy złapiesz je na zabawie, scrollowaniu Facebooka albo patrzeniu przez okno. Nadmiar swobody prowadzi do głupich pomysłów i innych wytworów samodzielnego myślenia. Zastaw ich biurka książkami, by nie widziały zza nich świata. Zaczynaj dzień od pytania: „jak tam w szkole?” i kończ: „wszystko zrobione?”. Na więcej rozmów nie będziecie zresztą mieć czasu.

Dbaj o to, by nic w domu nie działo się bez twojej wiedzy. Upewniaj się, że każdy nie tylko robi to, co uważasz za konieczne i jedynie słuszne, ale także że myśli we właściwy sposób. W razie rozbieżności – prowadź rozmowę tak długo, aż przekonasz każdego domownika do zmiany zdania.

 

Trzymanie ręki na pulsie

Wykorzystaj każde źródło informacji na temat tego, co się obecnie dzieje na świecie. Oglądaj dzienniki co dwie godziny, czytaj doniesienia w social mediach, patrz na drastyczne zdjęcia. W końcu gdy na chwilę się od nich oderwiesz, coś może stać się bez ciebie. Szczególną uwagą obdarz wszystkie teorie spiskowe. Czytaj przepowiednie i objawienia prywatne. Nie idź spać, dopóki widzisz w komentarzach pod publikacjami, że ktoś nie ma racji. To misja dla ciebie: oświecać, polemizować, nawracać na prawidłowe tory myślenia.

 

Dyscyplina

To nie jest czas na głupoty. Nie sięgaj po przyjemności, nie wysypiaj się, nie chodź po lesie, nie siadaj na fotelu z własnymi myślami. A już w żadnym razie nie ośmielaj się wpadać w żaden sentymentalizm czucia czegokolwiek. Radości albo smutku, ulgi albo straty. Nie ciesz się z niczego, bo tylu ludzi jest nieszczęśliwych. Nie płacz jednak także, bo tak wielu ma gorzej od ciebie i nie uskarża się na swój los.

Najlepiej zaplanuj każdy dzień co do minuty, a wtedy nie będziesz mieć czasu na zastanawianie się albo czucie czegokolwiek. Nastaw alarm, by dzwonił co kwadrans i sprawdzał, czy masz co robić. Tęp każdego, kto robi puste przebiegi albo okazuje symptomy lęku albo zmęczenia. Zwalczaj przejawy spontanicznego szczęścia. Nie pozwalaj wyrażać złości.

 

Zarażanie

Jak na pandemię przystało – zarażaj. Dziel się każdym czarnym scenariuszem, jaki ci przyjdzie do głowy. Rozmawiaj tylko o epidemii. Zarażaj frustracją i podkreślaj wszystkie możliwości, jakie się zamknęły. Zarażaj poczuciem winy. Jeśli spędzasz ten czas z rodziną w domu, przygotuj resumé wszystkich wad bliskich i codziennie bądź z nich niezadowolony. Nigdy nie będzie lepszej okazji, ponieważ teraz nie mają dokąd pójść, żeby tego nie słuchać. Oczywiście rób to tylko w przerwach od oglądania wiadomości i wykonywania zadań, które pozwolą ci poczuć przez sekundę, że zasługujesz na miano porządnego człowieka.

Zarażaj też złością na siebie, niezadowoleniem z siebie, brakiem zaufania do siebie. By jeszcze szybciej mieć wszystkiego dosyć.

Choć wiesz. Gdy poczujesz się tym zmęczony/a, możesz też spróbować inaczej. Zaczynając od czegoś małego. Na przykład od przytulenia siebie i spojrzenia na siebie z miłością.