Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Sposób na szczęście według Arystotelesa? Na 100% wykorzystywać swoje możliwości!

ARYSTOTELES
Ververidis Vasilis | Shutterstock
Udostępnij

Sens ludzkiego życia jest jedną z najważniejszych kwestii filozofii. Jest też często podstawowym powodem, dla którego ludzie zwykle do królowej nauk zwracają się o pomoc. Nie inaczej było w przypadku systemu Arystotelesa, którego poglądy etyczne do dziś cieszą się ogromną popularnością.

Co więc jest celem ludzkiego życia? Najpierw warto uświadomić sobie, co nim według greckiego filozofa być nie może. Bez sensu byłoby poświęcić życie w pogoni za czymś, co jest celem ze względu na inne rzeczy. Odpadają więc choćby pieniądze, bo zdobywamy je, by móc coś za nie sobie kupić i zdrowie, bo nikt nie chce być zdrowym dla samego zdrowia, ale by móc bez przeszkód robić inne rzeczy. Te sprawy są dla Arystotelesa ważne, ale wyłącznie jako środek do osiągnięcia celu.

A celem tym jest szczęście. Co to jednak jest szczęście? Arystoteles, podobnie jak i inni starożytni Grecy, miał na tą kwestię nieco inne spojrzenie niż my. Nie utożsamiał szczęścia z życiowym powodzeniem ani przyjemnościami (o nich na końcu), lecz z dobrem. A kiedy mówimy, że coś lub ktoś jest dobre? Od dobrego samochodu nie oczekujemy, że będzie nim można latać w powietrzu albo ugotować obiad. Dobro według Greka wiąże się z wypełnianiem swojej naturalnej funkcji (a więc dobry samochód to taki, który z powodzeniem służy do podróży po drogach). Takie podejście związane jest z mentalnością antycznej greckiej polis, miasta-państwa, w którym każdy człowiek miał swoje przydzielone funkcje, których wypełnianie od niego oczekiwano.

Stąd też Arystoteles uważał, że dobro dla każdego człowieka jest określone indywidualnie i towarzyszy mu od urodzenia w formie jego naturalnych predyspozycji i uzdolnień. Czasami doprowadzało to filozofa ze Stagiry do absurdalnych wniosków, na przykład do usprawiedliwiania niewolnictwa i to na ordynarnie rasistowskim tle (Grecy mieliby nie być z natury niewolnikami, nie to co barbarzyńcy). Dużo częściej jednak ma on uniwersalne przesłanie związane zresztą z antyczną maksymą „poznaj samego siebie”. Jak jednak wykonać to zadanie?

Podobnie jak dla Platona i Sokratesa istotną rolę w myśli Arystotelesa odgrywało „arete”. Termin ten tłumaczy się zwykle jako „cnota”, jednak dużo bardziej intuicyjne jest jego rozumienie jako pewnej „doskonałej biegłości”. Arete utożsamiał Grek z kierowaniem się rozumem. Tylko na drodze poprawnego rozumowania możliwe jest racjonalne rozeznanie w zakresie swoich wad i zalet, a następnie podjęcie się takiej pracy, która jest w ich świetle najlepsza.

 

Zasada złotego środka

Wskazówką, jaką miałby kierować się rozumny człowiek jest najbardziej chyba znany element arystotelesowskiej etyki, czyli zasada złotego środka. Zdaniem Stagiryty najlepsze etycznie są te cechy, które leżą pośrodku między skrajnościami. Przykładowo, odważne zachowanie to takie, które unika z jednej strony tchórzostwa, z drugiej zaś niepohamowanej zuchwałości. Także tu Arystoteles realizuje maksymę często powtarzaną przez Greków: „nic ponad miarę”.

O ile jednak człowiek nie powinien dążyć do przyjemności, nie oznacza to jednak, że szczęśliwe życie je wyklucza. Co więcej, zdaniem Arystotelesa jeżeli ktoś nie czerpie przyjemności z tego co robi i w swoim życiu nie odnosi sukcesów, to nie może być szczęśliwy. Jednak dla filozofa przyjemności i sukcesy nie były szczęściem, a ze szczęścia wynikały, tak jak „piękny wygląd wynika z młodości”. Dobre wypełnianie swojej funkcji jest zdaniem Arystotelesa z natury przyjemne, zaś należne swemu stanowisku pożytki są jego nieodłączną funkcją. Jeżeli więc ze swojego życia jesteśmy niezadowoleni, to albo dzieje nam się obiektywna krzywda, albo… chcemy tego, do czego tak naprawdę nie jesteśmy stworzeni.

Źródła: F. Copleston – Historia filozofii t. I