Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Dlaczego nie powinieneś unikać złego samopoczucia

FAKE
Shutterstock | PixieMe
Udostępnij

Pomimo tego, co mogą nam powiedzieć reklamodawcy, ciągłe unikanie bólu i szukanie przyjemności nie poprawi naszego samopoczucia.

Nasza współczesna kultura dobrobytu sprawiła, że ​​normą jest nieustanne poszukiwanie przyjemności. Wiele osób ma obsesję na punkcie unikania bólu za wszelką cenę i we wszystkich formach. Nie chodzi tylko o to, że nie chcemy cierpieć; nie chcemy robić niczego, co kosztuje nas wysiłek, poświęcenie lub rezygnację. Sprzedano nam ideę wolności, która sprawia, że ​​myślimy, że wybór jednej rzeczy nas ogranicza, ponieważ oznacza to, że rezygnujemy z wszystkich innych opcji.

W świecie skoncentrowanym na doświadczaniu wyłącznie pozytywnych emocji koszt unikania bólu lub rezygnacji z rzeczy jest bardzo wysoki, ale niewiele osób o tym mówi. W wielu dziedzinach życia  kryje się ukryte przesłanie: „Musisz czuć się dobrze, bez względu na wszystko”.

W obliczu takiego żądania, nie zdając sobie z tego sprawy, możemy ostatecznie obwiniać się, gdy mamy zły czas. Możemy popaść w samokrytykę tylko dlatego, że przechodzimy przez sytuację bolesną, trudną lub wymagającą wysiłku.

Ale czy niektóre sprawy nie są warte przeżycia nie tylko „pomimo” związanych z tym poświęceń, ale właśnie „z ich powodu”?

Oczywistym przykładem jest ojcostwo i macierzyństwo. Stanowią one fundament naszych osobistych relacji w dzieciństwie i są podstawowym źródłem miłości w społeczeństwie. Jednocześnie przychodzą wraz z wielką ofiarą.

Jest wielu, którzy mogliby powiedzieć, że bycie ojcem lub matką jest najlepszą rzeczą, jaka im się przydarzyła, co pokazuje, że cierpienie jest potrzebne, aby kochać więcej i lepiej.

 

Zarządzasz emocjami czy po prostu je przeżywasz?

Kiedy rozwiewamy mit, że „najlepszą opcją jest unikanie bólu”, możemy lepiej zrozumieć znaczenie „przetwarzania” negatywnych emocji, zamiast po prostu walczyć z nimi, aby jak najszybciej zniknęły.

Czasami ludzie mogą uzależnić się od nastroju – zawsze w zamian za jakąś ukrytą korzyść. Dlatego niektórzy uzależniają się od ciągłego smutku, ponieważ zwracają uwagę i wywołują współczucie wokół siebie. Inni natomiast czują się zobowiązani do bycia zawsze szczęśliwymi i zabawnymi, ponieważ muszą otrzymać oklaski i aprobatę ze strony otaczających ich osób. Najczęściej jednak przechodzimy przez moment smutku, gniewu lub frustracji, podczas gdy ogólnie staramy się być spokojni i radośni. Ale czy jest to możliwe w skomplikowanych sytuacjach, takich jak ta, w której żyjemy w zamknięciu z powodu ogólnoświatowej pandemii? Czy zawsze musimy się uśmiechać, pomimo niepokoju, udręki lub strachu?

Odpowiedź jest dość jasna: nie.

Musimy uznać nasze prawo do chwilowego złego samopoczucia – nie dlatego, że lubimy cierpieć, ale dlatego, że możemy nauczyć się znacznie więcej, gdy pozwalamy sobie na nudę, smutek, a nawet lęk.

Oczywiście ten osobisty rozwój następuje, gdy staramy się zrozumieć, dlaczego tak się czujemy. Musimy uznać i zaakceptować nasze emocje, aby przez nie przejść i żyć ponownie z poczuciem spełnienia.

 

Co zrobić z emocjami

Okazuje się, że wszystkie nasze uczucia, czy to trudne, czy przyjemne, mogą być potężnymi katalizatorami na dobro w naszym życiu:

  • nuda prowadzi do świetnych pomysłów;
  • poświęcenie przynosi wielkie korzyści;
  • smutek daje nam wielką wiedzę i empatię dla innych;
  • sprawiedliwy i dobrze ukierunkowany gniew wnosi wielką motywację do czynienia dobra;
  • poczucie niesprawiedliwości motywuje wielkie inicjatywy i projekty odbudowy społecznej.

Ci, którzy osiągają wielkie rzeczy, nie starają się przez cały czas czuć się dobrze ani nie zaprzeczają swoim negatywnym uczuciom. Nie ignorują swojego dyskomfortu, topiąc go w rozproszeniu. Zamiast tego pozwolili sobie na uznanie i akceptację swoich uczuć oraz towarzyszyli tym uczuciom refleksji i pragnieniu wzrostu.

W tych dniach uwięzienia wielu z nas doświadcza negatywnych emocji. Najlepszą drogą jest ich rozpoznanie i zaakceptowanie, abyśmy mogli przejść obok nich i ukierunkować je na wzrost.

Dotyczy to nie tylko naszych nieprzyjemnych uczuć, ale także tych, którzy mieszkają z nami. Szanuj nastolatkę, która musi odizolować się w swoim pokoju. Zrozum, że twój mąż lub żona mogą chcieć uciec, oglądając przez chwilę telewizję. Jednocześnie szanuj rzeczywistość, że w niektóre dni jesteś w gorszym nastroju.

Poinformuj ludzi wokół siebie, czego potrzebujesz i pozwól sobie na takie uczucie. To doświadczenie wewnętrznej emocjonalnej wolności pomoże ci przetrwać trudne dni i chwile, wcześniej niż myślisz.