Aleteia

Pomylił numer telefonu. A to doprowadziło do urodzinowej niespodzianki!

GEDIVISUAL - Youtube
Udostępnij

Poprzez takie szczęśliwe „przypadki” może przejawiać się Boża miłość wobec tych, którzy jej szczególnie potrzebują.

Szczęśliwe „przypadki” naprawdę się zdarzają. Wystarczy wspomnieć o ważnym odkryciu penicyliny czy chociażby optymistycznym podejściu Boba Rossa do pomyłek podczas malowania. Jeśli tylko będziemy na to uważni, nasze niezamierzone działania mogą przynieść niespodziewane korzyści.

Taka historia przydarzyła się niedawno Giovanniemu Denaro, prawnikowi z Palermo, na południu Włoch. Próbując dodzwonić się do sądu lokalnego, wybrał niewłaściwy numer.

Po trzech sygnałach zdał sobie sprawę z pomyłki i szybko się rozłączył. Jak się okazało, po drugiej stronie była starsza kobieta, Annamaria, która… tego dnia czekała na dźwięk telefonu. Co prawda nie zdążyła w porę odebrać połączenia, ale chwilę potem oddzwoniła, by sprawdzić, kto to był.

W wideorozmowie z lokalnym wydaniem dziennika „La Repubblica” Giovanni opowiada: „Usłyszałem głos starszej kobiety, która pytała mnie, czemu do niej zadzwoniłem. Kiedy wyjaśniłem swoją pomyłkę, usłyszałem rozczarowanie w jej głosie. »Myślałam, że chcesz mi złożyć życzenia. Dzisiaj kończę 80 lat«„. Givanni życzył jej więc wszystkiego dobrego i rozłączył się.

Annamaria miała nadzieję, że usłyszy w słuchawce głos członka rodziny lub przyjaciela – co jest zrozumiałe w każdych okolicznościach, a zwłaszcza w trakcie pandemii. Mieszkając samotnie, z niecierpliwością czekała na kontakt w tym wyjątkowym, urodzinowym dniu.

Giovanni podzielił się tą historią na Facebooku. Jeden z jego życzliwych znajomych uznał ten zbieg okoliczności za okazję i zasugerował: „Zadzwońmy do niej!”. Wkrótce Annamaria otrzymała dziesiątki połączeń od zupełnie obcych osób, które życzyły jej wszystkiego najlepszego.

W rozmowie z „La Repubblica” wyznała, że cieszy się, że wszystko zaczęło się od pomyłki. To sprawiło, że jej urodziny były „inne niż wszystkie”, bo oprócz jej własnych dzieci zadzwoniło do niej z życzeniami tak wiele osób.

To była naprawdę mała rzecz, która kosztowała niewiele wysiłku Giovanniego, jego przyjaciela i wszystkich tych, którzy entuzjastycznie podeszli do pomysłu. Doprowadziła jednak do wielkiego szczęścia kobietę, która – jak wielu z nas – zmaga się z izolacją w tych trudnych czasach.

Relacje, okazywanie miłości – nawet na odległość – są potrzebne każdemu człowiekowi. Widać to zwłaszcza w przypadku noworodków i osób starszych, które tego pozbawione, bardzo szybko gasną.

Nie wystarczy być najedzonym, czystym i ubranym. Potrzebujemy drugiego człowieka. Potrzebujemy relacji. A właściwie: całej struktury relacji, które będą karmiły nasze najbardziej podstawowe potrzeby: bycia uznanym, kochanym, zaopiekowanym. Tylko ze względu na to, że istniejemy na tym świecie i jesteśmy dobrzy.

A zatem: wszystkiego najlepszego, droga Annamario! Niech każdy z nas będzie uważny na ludzi, których spotyka, nawet na niespodziewanych drogach. Dostrzegajmy ich i doceniajmy za to, kim są.