Aleteia

Usłyszeli: „powinniście przerwać ciążę”. Ale wybrali modlitwę

Photo provided by author
Udostępnij

„Powiedzieliśmy: Nie, Bóg dał nam to dziecko, więc to Bóg zabierze je, jeśli będzie chciał”.

Courtney i Andrew byli bardzo podekscytowani pierwszą ciążą. Niestety, już na pierwszym badaniu USG usłyszeli, że coś jest nie w porządku. Ilość płynu owodniowego była zbyt mała – to czasami oznacza, że nerki dziecka nie działają prawidłowo.

Drugie badanie ultrasonograficzne przyniosło potwierdzenie. Lekarka stwierdziła, że dziecko prawdopodobnie nie dożyje narodzin lub umrze wkrótce później. Doradziła, by „przerwać ciążę”.

Para nie brała aborcji pod uwagę. „Powiedzieliśmy: Nie, Bóg dał nam to dziecko, więc to Bóg zabierze je, jeśli będzie chciał” – wspomina Courtney.

Lekarka nie dawała za wygraną. „Wskazała, że mamy niewiele czasu na zmianę zdania. Byłam w 22. tygodniu, a aborcja jest legalna w Pensylwanii do 24. tygodnia”.

Courtney naprawdę zaniepokoiła się, że w tak swobodny sposób zleca się aborcję. „Lekarka nie użyła słowa »aborcja«, ale »terminacja«. To było sformułowane tak, jakby »terminacja« była mniej kłopotliwa niż posiadanie tego dziecka”.

Rodzina i przyjaciele otaczający parę zaczęli się modlić do Boga o zmianę sytuacji. Przyjaciele babci Courtney modlili się w całej wsi o zdrowy przebieg ciąży. W tym czasie kolejne badanie USG wykazało, że nerki dziecka funkcjonują dobrze. To – przy niewielkiej ilości płynu owodniowego – jeszcze bardziej zadziwiło lekarzy.

O. Gus Fernando z parafii St. Killian’s, Farmingdale, Long Island, usłyszał o trudnej ciąży. Kiedy modlił się o zdrowie dziecka, usłyszał słowa: „Dziecko będzie zdrowe i będzie ich błogosławieństwem”. To piękne przesłanie wraz ze wszystkimi modlitwami przyniosło nadzieję Courtney i Andrew.

Malutka Josie urodziła się 17 marca 2018 roku, ale jej rodzicom kazano przygotować się na najgorsze – noworodek nie mógł oddychać samodzielnie. Terapeuta poinformował ich, że dziewczynka prawdopodobnie niedługo umrze.

Josie została umieszczona w respiratorze oscylacyjnym. Miała podwyższone ciśnienie i powiększone serce. W obliczu tej trudnej sytuacji rodzina potrzebowała jeszcze więcej modlitwy. Ojciec Gus znowu poczuł, że dziecku nic nie będzie i przekazał małżeństwu: „Jezus zaopiekuje się Josie”.

Do 20.00 tego wieczoru stan dziecka znacznie się poprawił. Lekarz powiedział: „Nie wiem, co wy, ludzie, robicie, ale róbcie to dalej. Ona jest już w dużo lepszym stanie”. W ciągu niecałych 24 godzin płuca dziewczynki się rozszerzyły, rany zaczęły się goić, a ciśnienie krwi się uregulowało. Dwa dni później Josie oddychała sama.

Photo provided by author

Josie jest dziś uroczą, dwuletnią dziewczynką, otoczoną miłością. Jej mama jest wdzięczna, że nie dała się zwieść rekomendacji lekarza. „Myślę, że ciężarne kobiety, które nie są w tak dobrej sytuacji, w jakiej byłam ja (miałam męża, oboje byliśmy zatrudnieni, wspierała nas rodzina itd.), mogą zostać namówione na aborcję przez lekarza, który mówi, że to dobry pomysł”.

Courtney ma nadzieję, że uda jej się zachęcić ciężarne mamy, zwłaszcza te, które słyszą negatywne prognozy, aby nie ulegały presji aborcji. „Będziesz się zawsze cieszyć, że masz dziecko!”

Photos provided by author