Aleteia

Czemu podobają nam się rzeczy, które podobać się nie powinny. Immanuela Kanta pogląd na estetykę

ESTETYKA
Mr TT/Unsplash | CC0
Udostępnij

Wiele dzieł sztuki, często dziś niebudzących żadnych negatywnych emocji, rodziło się w atmosferze skandalu. Jak to jest, że potrafimy uznać za piękne sceny przedstawiające ludzką krzywdę albo obrażające czyjeś uczucia? Ciekawe rozwiązanie tej kwestii zaproponował Immanuel Kant.

Królewiecki filozof, przez wielu uważany za najważniejszego myśliciela w dziejach świata w kwestii estetyki musiał zająć stanowisko wobec dwóch szkół. Pierwsza – sięgająca jeszcze czasów antycznych i towarzysząca poglądom filozofów średniowiecza – źródła piękna upatrywała w poznawanym przedmiocie. Jakiś obraz, rzeźbę czy naturalny krajobraz uważamy za piękne, bo „właściwość bycia pięknym” jest ich przyrodzoną cechą, tak jak np. wymiary geometryczne czy masa.

Druga linia poglądów głosiła coś zupełnie innego: piękno to tylko i wyłącznie subiektywne odczucie każdego człowieka, mówić, że coś jest piękne to po prostu powiedzieć „to mi się podoba”, a komuś innemu może się podobać coś zupełnie innego. Rozmowa o pięknie byłaby po prostu prezentacją własnych sympatii, bez możliwości obiektywnego rozstrzygnięcia, kto ma rację.

Kant zajął tu stanowisko pośrednie. Owszem, sądy estetyczne są subiektywne, ale na swój szczególny sposób. Jeżeli mówię o jakimś budynku, że ma taką i taką powierzchnię, to mogę o niej pisać, nie widząc go na oczy. Budynek może nawet nie istnieć, a obliczenia powierzchni mogą być wyłącznie hipotetyczne i nadal taka dyskusja ma sens. Natomiast by stwierdzić, że jakiś budynek jest piękny, trzeba jego piękna doświadczyć osobiście. Mogę kogoś przekonać, że mój dom ma 130 metrów kwadratowych, a jego budowa pochłonęła tyle i tyle pieniędzy. Ale nie dam rady go przekonać, że jest piękny – musi sam przyjechać i mój dom obejrzeć, by tego piękna doświadczyć.

Jak jednak Kant odróżniał takie subiektywne stwierdzenie piękna od zwykłego wyrażenia, równie subiektywnych upodobań? To jest właśnie cecha, która szczególnie wyróżniała estetyczną teorię filozofa: o pięknie decyduje jego bezinteresowność. To właśnie ta cecha pozwala za piękne uznać bramki strzelone przez piłkarza nielubianej przez nas drużyny albo obrazy, które przedstawiają w jakiejś mierze bulwersujące moralnie sceny. Można nawet za piękny uznać pożar który właśnie trawi majątek całego naszego życia albo pogrzeb bliskiej osoby.

To ujęcie bezinteresowności jako kluczowej cechy przeżyć estetycznych pozwoliło wybrnąć Kantowi z problemu, jaki sprawiało uznanie ich za przejaw subiektywnych odczuć podmiotu. Piękno jest więc subiektywne, ale dlatego, że wiąże się z niesubiektywną bezinteresownością, ma ono walor powszechnie uznanej właściwości, a nie tylko przejaw czysto osobistych preferencji. Można więc na przykład rozmawiać o tym, że jakieś buty są piękne i można oczekiwać, że nasz rozmówca się z nami zgodzi. Szaleństwem natomiast byłoby mówić, że jakieś buty nam się podobają i oczekiwać, że inna osoba na podstawie argumentów również zacznie żywić do nich sympatię.

Estetyka słynnego Niemca byłą rozwinięciem jego podstawowego poglądu, że świat zawsze oglądamy przez swego rodzaju subiektywne okulary, a rzeczy same w sobie są dla naszego poznania niedostępne. Ale Kant równocześnie nie uważał, że te okulary są jakaś przeszkodą – u wszystkich ludzi maja działać podobnie. Sensowna jest więc rozmowa z innymi, choć musimy uwzględnić, że będzie ona dotyczyła nie tego, jaki świat jest, a tego, jakim się nam jawi.

Nie każdy się z tymi poglądami zgadza, nie ulega jednak wątpliwości, że każda szkoła filozoficzna po Kancie musi się do niego w jakiś sposób ustosunkować.