Aleteia

Jak budujesz bliskie więzi? Sprawdź, czy nie ma w nich lęku

RELACJA
Galina Kovalenko | Shutterstock
Udostępnij

Poznanie własnego stylu przywiązania ma wielki sens, gdy jesteśmy rodzicami, ponieważ właśnie w tej relacji ma szansę odtworzyć się w największym stopniu nasze własne doświadczenie więzi.

Gdy opisujemy, w jaki sposób ludzie wchodzą w relacje, wspomagamy się rozmaitymi szufladami. Ekstrawertyk – introwertyk. Mężczyzna – kobieta (ze stereotypami nieraz na granicy karykatury). Wzrokowiec – słuchowiec. Melancholik – choleryk. Szuflady jednak, choć pomagają porządkować rzeczywistość, są ciasne i łatwo przeoczyć w nich coś ważnego. Dlatego bardzo przemawia do mnie głębia spojrzenia Johna Bowlby’ego, który zapoczątkował w psychologii badania nad stylami przywiązania.

Styl przywiązania to złożona kategoria, która zagląda w głąb człowieka i jego historii. Opisuje, jacy byli wobec nas najbliżsi opiekunowie, jak my odnosimy się do siebie samych i jak wchodzimy w relacje z innymi. Teoria więzi bada, jaki wpływ na widzenie siebie i związków międzyludzkich mają doświadczenia bliskości od pierwszych chwil życia.

 

Bezpieczna więź

Bowlby i jego następcy podzielili style przywiązania ogólnie na dwie grupy: bezpieczna więź i to, co nią nie jest. Bezpieczny styl przywiązania, umożliwiający ufną postawę wobec siebie, ludzi i świata, wykształca się, gdy dziecko ma kontakt z obecnym, wrażliwym, reagującym i przewidywalnym opiekunem. Gdy wie, że rodzic dostrzega jego potrzeby i chętnie na nie odpowiada, wspiera w trudnościach i pomaga koić trudne emocje.

Rodzic dla dziecka jest bezpieczną przystanią i kimś, komu można komunikować siebie. Osoba dorosła, która wykształciła dzięki takim doświadczeniom bezpieczny styl przywiązania, potrafi opiekować się sobą i rozumieć siebie. Więzi postrzega jako miejsce wzajemnego spotkania i ubogacenia życia, a trudności w nich powstałe – jako możliwe do rozwiązania na drodze dialogu.

 

Przywiązanie pełne lęku

By nazwać style przywiązania, które do bezpiecznych nie należą, badacze więzi używali różnych terminów; mi odpowiada przejrzysty podział opisany przez Siegela i Bryson w „Potędze obecności”. Pierwszy z lękowych stylów – unikający – powstaje, gdy rodzic nie zwraca uwagi na potrzeby dziecka i nie dostraja się do jego uczuć (na przykład, gdy dziecko płacze – dorosły pyta, czy odrobiło lekcje; gdy jest przybite – przypomina o zjedzeniu śniadania). Dziecko uczy się, że świat jego uczuć i potrzeb jest nieważny. Dorosła osoba z unikająco-odrzucającym stylem przywiązania nie dostrzega i nie rozumie ani swoich własnych uczuć, ani emocji innych. Nie przywiązuje też wagi do więzi. Jest nieobecna w relacji.

Drugi z lękowych stylów przywiązania – to styl ambiwalentny. U swych źródeł ma lękowego opiekuna, który czasem dostraja się do potrzeb dziecka, a czasem zapada się w świat własnych emocji i staje się niedostępny. W dziecku pozostaje niezaspokojona potrzeba bezpieczeństwa i kontaktu, która w dorosłości prowadzi do bardzo intensywnego przeżywania bliskości. Ta wiąże się jednak z niepewnością, wycofaniem własnych potrzeb i dużą ilością chaosu emocjonalnego. W rezultacie dorosły z ambiwalentnym stylem przywiązania jednocześnie przyciąga do siebie ludzi i ich odpycha na skutek lęku przeżywanego w relacjach.

Najwięcej trudności niesie ostatni lękowy styl – zdezorganizowany. Można go porównać do pejzażu poatomowego powstałego w sercu dziecka, którego najbliższy opiekun jest dla niego jednocześnie źródłem zagrożenia (jak w przypadku przemocy fizycznej i/lub psychicznej). Dochodzi wtedy do zaburzenia wzorca bliskości – osoba bliska to jednocześnie ta, która wyrządza krzywdę. Dorosły ze zdezorganizowanym stylem przywiązania nie wie, co oznacza więź i z powodu ilości przerażających doświadczeń nie wie, czego się po niej spodziewać. Doznaje lęku przed bliskością i nie potrafi interpretować zachowań innych ludzi w sposób, który wspiera budowanie relacji. Z powodu dezorientacji może reagować agresją.

Poznanie własnego stylu przywiązania ma wielki sens, gdy jesteśmy rodzicami, ponieważ właśnie w tej relacji ma szansę odtworzyć się w największym stopniu nasze własne doświadczenie więzi. Gdy stajemy się go świadomi, możemy zaopiekować się swoją historią i mieć większy wpływ na tę, jaką stworzymy sami, zwłaszcza, że styl przywiązania ma wpływ na wszystkie nasze relacje – z sobą samym, mężem/żoną, dziećmi, przyjaciółmi i otaczającym nas światem.