Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 04/12/2020 |
Św. Barbary
home iconDuchowość
line break icon

Ten moment, gdy moralność zaczyna ciążyć. Taka wiara traci sens

MORALNOŚĆ

Donovan Valdivia/Unsplash | CC0

O. Włodzimierz Zatorski OSB - 04.06.20

Niestety, katecheza mistagogiczna została zaniechana i katecheza została sprowadzona do przekazania najbardziej podstawowych prawd wiary i zasad życia moralnego. W ten sposób religia została w potocznym odbiorze sprowadzona do moralności.

Najważniejsze przykazanie

Religijność zazwyczaj kojarzona jest z moralnością, to znaczy z właściwym postępowaniem. Niewątpliwie chrześcijaństwo jest religią miłości, czyli żywej relacji osobowej. Właściwie jedyne przykazanie, jakie nam pozostawił Pan Jezus, to przykazania miłości Boga i bliźniego.


MORALNOŚĆ

Czytaj także:
Wiara i moralność. Nierozłączne? A może wcale nie muszą iść w parze?

Miłość natomiast musi się wyrazić czynem, właściwym postępowaniem w odniesieniu do Boga i do bliźniego i na tym opiera się moralność zajmująca się ludzkim postępowaniem. Mówi ona jak postępować, określa, co jest dobre a co złe w ludzkim działaniu.

Kiedy jednak akcent zostaje postawiony na samych zasadach postępowania, z zapomnieniem, że chodzi w nich o realizację miłości, więzi osobowej, która nie redukuje się do właściwego zachowania, ale prowadzi do pełnej komunii osób, sama moralność zaczyna ciążyć i traci swój sens.

Akcent na moralność

Wydaje się, że w naszym Kościele zachodnim od czasów średniowiecza położono akcent właśnie na moralności z jednoczesnym zaniedbaniem wprowadzania człowieka w misterium Boga obecnego w życiu, szczególnie w sakramentach.

Starożytna katecheza poza zapoznaniem katechumenów z podstawowymi prawdami wiary i zasadami życia moralnego, prowadziła tak zwaną katechezę mistagogiczną. Miała ona wprowadzać nowo ochrzczonych w życie sakramentalne w całej świadomości tego, co ono oznaczało.

Niestety później katecheza mistagogiczna została zaniechana i katecheza została sprowadzona do przekazania najbardziej podstawowych prawd wiary i zasad życia moralnego. Od tego czasu zasadniczy nacisk w życiu religijnym położono na wypełnianie przykazań, starając się je bardzo precyzyjnie interpretować. W ten sposób religia została w potocznym odbiorze sprowadzona do moralności.

W okresie oświecenia wystarczyło wyeliminować z tak przeżywanej wiary „zbędne założenie istnienia Boga”, jako podstawy moralności, aby powstał w ten sposób humanizm oświeceniowy. Wydaje się, że ten humanizm stanowi największą współczesną herezję. Najgroźniejsze w niej jest to, że koncentrując się na samym czynie i jego ocenie, nie uwzględnia całej historii zbawienia konkretnego człowieka.

Faryzeizm

Nie wszystko, co człowiek w życiu robi, jest moralnie czyste – wszyscy jesteśmy grzeszni i upadamy, ale nie zawsze to, co było złe, okazuje się złe w swoich skutkach. Czasem Bóg dopuszcza upadek, bo jedynie w ten sposób może człowiekowi pyszniącemu się swoją porządnością uświadomić jego grzeszność i potrzebę Bożej łaski.

Człowiek pokonany przez własną słabość uczy się pokornego przyjmowania pomocy. Bywa, że jedynie w ten sposób człowiek jest w stanie otworzyć się na Boga żywego. Tak właśnie było z synem marnotrawnym. Faryzeizm, czyli pragnienie osiągnięcia zbawienia przez własne „dobre” czyny, stale pozostaje największym zagrożeniem dla religii i to nie tylko żydowskiej, ale i chrześcijaństwa. Pan Jezus, przychodząc na świat, mówi o sobie, że jest lekarzem i przychodzi do tych, którzy się źle mają:

Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników (Mk 2,17).


LENIWA KOBIETA

Czytaj także:
Po czym poznać leniwego człowieka? Oto cztery jego cechy według Biblii

Skoncentrowanie na moralności wiąże się z potrzebą precyzyjnego określenia wartości moralnej czynu. Bóg nie dał nam takiego precyzyjnego kodeksu prawnego. Trzeba więc go samemu tworzyć. Robili to faryzeusze, z którymi się spotykał Pan Jezus. Starali się oni wciągnąć Go nawet w dyskusje na temat właściwych ocen poszczególnych przykazań i ich wzajemnych relacji. Pan Jezus nie wchodził w te dyskusje, pozostawiając nam tylko jedną wypowiedź w tej materii. Na pytanie o największe Boże przykazanie odpowiedział:

Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy (Mt 22,37–40).

W ten sposób właściwie zostawił nam jedynie te dwa przykazania, a właściwie mówiąc, jedno przykazanie o dwóch wymiarach. W ich świetle poleca odczytywać wszystkie inne, jakie znamy z Pisma Świętego.

Nadmierny aktywizm

Nieodparta chęć precyzowania wartości moralnej rozmaitych czynów ostatecznie powoduje, że człowiek sam zaczyna orzekać, co dobre a co złe i w jakim stopniu. Prowadzi to do różnic w ocenach, a to pociąga za sobą nieustanne dyskusje, które w efekcie grożą relatywizmem.

W odpowiedzi na rozbudzone dyskusje powstałe po Drugim Soborze Watykańskim odnośnie do całej teologii, w tym teologii moralnej, pojawia się tendencja do kurczowego trzymania się dawnych zwyczajów i sposobów oceny i nadawania im w ten sposób wartości quasi-sakralnej. W takim podejściu od żywego spotkania z Bogiem i człowiekiem ważniejsza staje się wykładnia prawdy wiary i moralności.

Zapomina się o podstawowej metafizycznej zasadzie: agere sequitur esse, to znaczy, że działanie, czyn wyrasta z istnienia, z głębi tego, kim jest ten, który działa. Skoncentrowanie się na samym działaniu prowadzi do zagubienia własnej tożsamości, a często jest wyrazem ucieczki w aktywizm i chęci zasłużenia sobie na zbawienie na zasadzie: „coś za coś”.

Nadmierny aktywizm wydaje się przyczyną największego dzisiejszego kryzysu w chrześcijaństwie zachodnim. Jest wielu ludzi znakomicie pracujących na rzecz Kościoła i biednych, wielu działaczy, ale niewielu ludzi prawdziwie zakorzenionych w Bogu, którzy mogliby prowadzić innych do żywego spotkania się z Nim.

Na szczęście we współczesnej teologii moralnej dostrzega się konieczność wyjścia od uświadomienia prawdziwej tożsamości chrześcijanina. Szczególną drogą do jej odkrycia i jednocześnie do spotkania Boga żywego są sakramenty, które są misterium budowania swojej tożsamości w najgłębszym sensie, przez zakorzenienie w samym Bogu.

Fragment książki „Droga człowieka”

Włodzimierz Zatorski OSB – urodził się w Czechowicach-Dziedzicach. Do klasztoru wstąpił w roku 1980 po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pierwsze śluby złożył w 1981 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1987 r. Założyciel i do roku 2007 dyrektor wydawnictwa Tyniec. W latach 2005–2009 przeor klasztoru, od roku 2002 prefekt oblatów świeckich przy opactwie.  Autor książek o tematyce duchowej, między innymi: „Przebaczenie”, „Otworzyć serce”, „Dar sumienia”, „Milczeć, aby usłyszeć”, „Droga człowieka”, „Osiem duchów zła”, „Po owocach poznacie”. Od kwietnia 2009 do kwietnia 2010 przebywał w pustelni na Mazurach oraz w klasztorze benedyktyńskim Dormitio w Jerozolimie. Od 2010 do 2013 był mistrzem nowicjatu w Tyńcu. W latach 2013-2015 podprzeor. Obecnie pełni funkcję asystenta Fundacji Opcja Benedykta.




Czytaj także:
Jesteś jak celnik, ubogi czy jak faryzeusz? Papież Franciszek przedstawia trzy rodzaje modlitwy

Tags:
nawrócenieprzykazaniarozwój duchowywiara
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Otwarte Pismo Święte na deskach
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [1 grudnia]
CHŁOPIEC W AUTOBUSIE
Stefan Czerniecki
Chłopiec wprawił w osłupienie cały tramwaj! A...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [30 listopa...
PIOTR PAWLUKIEWICZ
Salve NET
Ks. Pawlukiewicz: w Adwencie musimy się oducz...
Anna Salawa
Najpierw się przypatrz, a potem wybierz posta...
Gelsomino del Guercio
Święty lekarz, który rozmawiał z Jezusem w Na...
Michał Lubowicki
„Wypiłem herbatę przed mszą. Czy mogę przyjąć...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail