Aleteia

Trójca Święta w malarstwie. Tajemnica nie do uchwycenia

Jan Cornelisz Vermeyen, Trójca Święta I. poł. XVI w.
Jan Cornelisz Vermeyen, Trójca Święta I. poł. XVI w. | Domena Publiczna
Udostępnij

Czy da się uchwycić w malarstwie centrum tajemnicy wiary chrześcijańskiej? Ci wielcy malarze podjęli tę próbę. Zobaczmy efekty.

Katolicka doktryna o Trójcy, która uczy, że Bóg jest trzema osobami, a jednak jedną Boską istotą, jest niezwykle trudna do zrozumienia. Nawet Katechizm Kościoła katolickiego opisał „tajemnicę Świętej Trójcy” jako „centrum tajemnicy wiary chrześcijańskiej i życia chrześcijańskiego” (KKK, nr 261).
Od swojego powstania – około 2000 lat temu – Kościół katolicki posługuje się sztuką, aby uczyć o wierze, inspirować i pomagać przeżywać relację z Bogiem i poszukiwać Go.

Ale dopiero podczas Soboru Nicejskiego II w 787 r., Który zakończył bizantyjski zakaz czczenia świętych obrazów (ikon), w sztuce sakralnej zaczęły pojawiać się wizerunki Boga Ojca i Jezusa Chrystusa. Wczesne obrazy Trójcy zwykle wykorzystywały wizerunek „Trójcy Starego Testamentu” przedstawiającej trzy anioły odwiedzające Abrahama. Pod koniec XV wieku zaczęły pojawiać się obrazy Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Warto podkreślić, że o ile wizerunek Jezusa może być traktowany dosłownie, ponieważ przyjął ludzkie ciało, o tyle przedstawienia Boga Ojca oraz Ducha Świętego należy odczytywać symbolicznie. Jak czytamy choćby w Ewangelii według św. Jana „Bóg jest duchem” (J 4, 24a), podobnie Duch Święty – choć ta osoba Boska przybrała postać gołębicy podczas chrztu Jezusa i w ten sposób bywa obrazowana. Nie jest to jednak przedstawienie mówiące w pełni o Jego istocie.

Czytając fragmenty Starego Testamentu o zakazie tworzenia obrazu Boga możemy dziś zadawać sobie pytanie – dlaczego w takim razie Kościół zamawiał te dzieła u wybitnych malarzy? Odpowiedzią wydaje się być chęć wyjaśnienia tajemnic wiary nie potrafiącym czytać wiernym, a także wyjście naprzeciw ich osobistym poszukiwaniom relacji z Bogiem.