Aleteia

Uratować jak najwięcej ludzi. Chirurg na linii frontu

MEDYK
PRESSLAB | Shutterstock
Udostępnij

Profesor David Nott od ponad 25 lat wykorzystuje swoje urlopy po to, żeby ratować ludzi w najbardziej niebezpiecznych strefach działań wojennych. Operuje wtedy po kilkanaście godzin na dobę. Przeprowadzał zabiegi nawet w szpitalach pod ostrzałem i na oczach stojących nad nim bojowników ISIS.

W książce „Lekarz wojenny. Chirurg na linii frontu” David Nott opisuje to, co widział na własne oczy, a co nam, żyjącym we względnie bezpiecznych warunkach, wydaje się tak odległe. Jego relacje na zmianę przerażają i wzruszają, po raz kolejny przypominając o bezsensie wojny, w której cierpią najbardziej nie ci, którzy ją wywołują, ale ci, którzy chcieliby trzymać się od niej jak najdalej.

 

Lekarz wojenny. Chirurg na linii frontu

Każdy z rozdziałów opowiada o innym miejscu, w którym działał Nott. W Afganistanie pracował w szpitalu, którym zarządzali talibowie. Przy wejściu do sali operacyjnej stał policjant w wielkim czarnym turbanie. Nie miał pojęcia o medycynie, prawdopodobnie był nawet niepiśmienny, a mimo to żaden zabieg nie mógł odbyć się bez jego zgody.

U jednej z kobiet na oddziale położniczym doszło do rozerwania łożyska i wstrząsu, niezbędna była natychmiastowa interwencja chirurgiczna. Nott chciał pomóc, ale policjant nie wyraził zgody i nie dawał się przekonać. Mijały kolejne bezcenne minuty. Razem z przełożoną pielęgniarek Ingrid postanowili pojechać do mułły i tam próbować coś wskórać. Kobieta była tak zdenerwowana, że zaczęła na niego krzyczeć, a ten ostatecznie, zaskoczony tym, że ktoś podnosi na niego głos, wyraził zgodę.

Zdążyli wrócić w ostatniej chwili. Uratowali pacjentce życie.

 

Aleppo. Operacja pod okiem ISIS

W Aleppo operował kolejnego postrzelonego pacjenta z rozległymi obrażeniami. Tak jak zazwyczaj, nie znał jego tożsamości czy poglądów i zgodnie z zasadą neutralności pomagał każdemu.

W pewnym momencie na salę operacyjną wpadło szcześciu w pełni uzbrojonych mężczyzn, ubranych w czarne mundury z charakterystycznymi białymi napisami. Gdyby ci bojownicy ISIS dowiedzieli się, że Nott jest Brytyjczykiem, prawdopodobnie porwaliby go lub zabili, aby później szantażować lub zastraszać brytyjski rząd. Nie mógł więc się odezwać i musiał za wszelką cenę opanować drżenie rąk. Zamiast niego odpowiadał anestezjolog. Okazało się, że operowany był bratem jednego z tych, którzy wtargnęli.

Krwawienie w końcu ustało, operacja się udała. Nott nigdy nie dowie się, co mężczyzna robił, kiedy już wydobrzał.

 

Operować czy uciekać?

W Strefie Gazy przywieziono kolejnych rannych po bombardowaniu. Nott zauważył 7-letnią dziewczynkę siedzącą w kącie. Gdy obejrzał jej obrażenia, było dla niego jasne, że tylko natychmiastowa operacja może uratować jej życie. Kiedy dziecko zostało uśpione, poszedł umyć ręce. Po chwili do sali wpadł szef ochrony szpitala. Dostał informację, że za 5 minut zbombardują szpital, wszyscy musieli się ewakuować.

Nott patrzył na podłączoną do respiratora dziewczynkę i wiedział, że pozostawiona sama sobie na pewno wykrwawi się na śmierć. Był wykończony fizyczne i psychicznie, przytłoczony ogromem oglądanego cierpienia. Pomyślał wtedy, że skoro i tak może tu umrzeć, to woli odejść tak jak żył – próbując uratować drugiego człowieka.

Został on i drugi współpracujący z nim lekarz. W milczeniu kontynuowali zabieg. Było niespodziewanie spokojnie. Po dwóch godzinach zakończyli pracę, a personel zaczynał wracać na oddziały. Atak nie nastąpił, choć informacje o nim pochodziły z pewnego źródła. Dziewczynka wydobrzała, a Nott zaprzyjaźnił się z jej rodziną. Do dziś przechowuje ich wspólne zdjęcie.

 

Pomoc humanitarna

Także przebywając w Londynie, potrafi poruszyć niebo i ziemię, żeby pomóc przyjaciołom pozostawionym w strefie wojny. Dodzwonił się do Bashara al-Assada (dyktator słuchał go, ale nie odpowiadał), był w kontakcie z amerykańskim sekretarzem stanu, przekazywane przez niego raporty miały docierać do Putina. Próbował wszystkiego, aby osiągnąć cel – pięciodniowe zawieszenie broni w Aleppo i czas na ewakuację najsłabszych, w tym pięciuset dzieci uwięzionych we wschodniej części miasta. Wspólne wysiłki odniosły skutek i wreszcie ciąg autokarów z cywilami mógł ruszyć w bezpiecznie miejsca.

Jednym z uratowanych dzieci była pięciomiesięczna Maram, którą Nott później operował. Dziewczynka straciła oboje rodziców i sama doznała znacznych obrażeń. Jakiś czas później odnalazł ją w Turcji i jako prezent wręczył jej lalkę.

Wyraz twarzy tego dziecka, pełen nadziei, radości, niewinności, a być może i przebaczenia, był uosobieniem tego wszystkiego, co w tym świecie mieni się dobrem.