Aleteia

Urząd kapłański przyjęliśmy, ale zadania nie wypełniamy [komentarz do Ewangelii]

PRIESTS
Antoine Mekary-Aleteia
Udostępnij

„Świat pełen jest kapłanów, ale na żniwie Pana bardzo rzadko widać robotnika” – pisał papież Grzegorz Wielki.

Jezus, chorzy i ubodzy

Opisując działalność Pana Jezusa, ewangelista Mateusz zauważa: „Obchodził Jezus wszystkie miasta i wsie, nauczając w synagogach, głosząc dobrą nowinę o królestwie i uzdrawiając każdą chorobę i każdą niemoc”.

Pragnieniu dotarcia do wszystkich, którzy „poginęli z domu Izraela” i są porzuceni „jak owce, które nie mają pasterza”, towarzyszy uczucie, które ewangelia wyraża greckim czasownikiem „splanchnidzomai”. Pochodzi on od rzeczownika „splanchna”, który oznacza „wnętrzności”, „serce”, ale także „serdeczność”, „czułość”, „miłość”, „litość”. Właśnie takie uczucia towarzyszą Jezusowi zawsze, gdy spotyka ubogich, chorych, bezradnych, dotkniętych cierpieniem.

Tak jest, gdy rozmnaża chleb, karmiąc tysiące głodnych na pustkowiu i gdy uzdrawia niewidomych pod Jerychem. Kiedy oczyszcza trędowatego i gdy wskrzesza zmarłego chłopca, przywracając go jego matce-wdowie.

 

Bóg i miłosierdzie

„Zmiłowanie” i „litość”, o których tak często mówi Ewangelia to – tłumacząc dosłownie – „poruszenie wnętrzności”. Jezus niejednokrotnie ukazany jest jako poruszony „aż do trzewi” – jak można wyrazić to mocno w języku polskim.

Owo greckie „splanchna”, wyrażające właśnie to uczucie, jest odpowiednikiem hebrajskiego „rechem”, oznaczającego wnętrzności, a ściślej – łono kobiety, w którym rozwija się nowe życie. Stąd już blisko do pojęcia, które jest jednym z najważniejszych biblijnych określeń Boga: „rachamim” – „miłosierdzie”.

Objawiający się człowiekowi Bóg jest „El rachum” – Bogiem miłosiernym. Ukochany przez Niego człowiek rozwija się „w łonie Boga”, ogarnięty Jego miłosierdziem.

 

Sens kapłańskiej służby

Takiego właśnie Boga, troskliwego i miłosiernego Ojca, uobecnia Jezus litując się nad ludźmi. To uczucie towarzyszy Mu także wtedy, gdy po imieniu powołuje, a potem rozsyła apostołów z misją głoszenia królestwa Bożego. Daje im moc uzdrawiania, by – podobnie jak On – mogli „wyrzucać złe duchy” i „uzdrawiać każdą chorobę i każdą niemoc”.

Wysłanie apostołów dokonuje się w kontekście słów Pana Jezusa o „żniwie wielkim”, na którym wciąż niewielu jest pracowników. To właśnie tu tkwią korzenie dzisiejszej misji Kościoła. I sensu kapłańskiej służby.

Czyż nie jest nim bowiem – przede wszystkim – uobecnianie w świecie miłosiernej czułości Boga?

„Świat pełen jest kapłanów, ale na żniwie Pana bardzo rzadko widać robotnika. Urząd bowiem kapłański przyjęliśmy, ale zadania, które do niego należą, nie wypełniamy” – pouczał w VI wieku biskupów i kapłanów papież Grzegorz Wielki. Dziś powtórzyłby zapewne te słowa.