Aleteia

„Wierzę w ciebie”. Bóg biliona gwiazd zna moje imię i przeznaczenie

WIERZĘ W CIEBIE
fot. materiały promocyjne dystrybutora Monolith Films
Udostępnij

„Wierzę w ciebie” to filmowa historia muzyka Jeremy’ego Campa. U szczytu sławy poznał Melissę, z którą połączyła go wielka miłość. Dziewczyna jednak zapadła na śmiertelną chorobę…

Jeremy Camp jest wielką gwiazdą muzyki chrześcijańskiej. Na jego koncerty przyjeżdżają rzesze wiernych fanów, nie tylko z amerykańskiego miasta Lafayette, skąd pochodzi, ale z całych Stanów, Europy i świata. Stadiony, na których gra, zawsze są wypełnione po brzegi, a cztery „złote” płyty nie pozostawiają wątpliwości co do umiejętności wokalnych piosenkarza i gitarzysty.

 

„Bóg jest nieskończony, a to jest jego obraz”

Artysta, który wydał siedem albumów i sprzedał miliony płyt, mógłby być zadufany w sobie i nieczuły na potrzeby innych. Ale Jeremy jest inny. Religijność wyniósł z domu, nic więc dziwnego, że motywy związane z duchowością tak często obecne są w jego muzyce. „I Still Believe” czy „Walk by Faith” powstały z osobistych doświadczeń i życiowych inspiracji.

Prywatnie również wiedzie mu się doskonale, zwłaszcza odkąd poznał uroczą Melissę. Dziewczyna odwzajemnia uczucia młodego artysty i wydaje się, że życie nie może być dla nich bardziej idealne.

„Wiesz, ile gwiazd liczy Droga Mleczna?” – już pierwsze spotkanie tych dwojga nie zapowiada nudnych rozmów „o niczym”. Jest wypełnione treścią. (…) „300 miliardów. A Andromeda ma trylion. Wszystkie świecą razem. I to, mój drogi, jest definicją cudu”. Młodzi zazwyczaj nie rozmawiają ze sobą w ten sposób, u nich jest jednak inaczej:

Bóg jest nieskończony, a to jest jego obraz. My malujemy pędzlem, a On maluje miliardami gwiazd i bilionami galaktyk. I zna moje imię. Bóg biliona gwiazd zna moje imię i zna moje przeznaczenie, które kiedyś odkryję. Tak widzę świat i moje miejsce w nim.

Kiedy mogłoby wydawać się, że świat leży u ich stóp, a oboje urodzili się pod szczęśliwą gwiazdą, przychodzi diagnoza, która brzmi niczym wyrok. Melissa jest ciężko chora i ma niewielkie szanse na przeżycie. Mimo starań najlepszych lekarzy terapia nie przynosi rezultatów. Chłopakowi jednak zapada w pamięć ich pierwsze spotkanie. To daje mu siłę do walki.

 

„Bóg zesłał ciebie, byś mnie uratował”

W filmowej fabule nie byłoby nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że doświadczenia te stały się przed laty udziałem Jeremy’ego Campa. Jego „filmowa” historia naprawdę się wydarzyła. „A jeśli to jest przeznaczenie? Jeśli pisane nam było się spotkać i coś do siebie poczuć? Jeśli Bóg chce, żebyśmy byli razem, a nie uciekali od siebie?” – zastanawia się muzyk.

„Myślę, że bez ciebie bym umarła. Zagubiona i samotna na oceanie. Bóg zesłał ciebie, byś mnie uratował” – odpowiada Melisa. Dialogi tych dwojga są jak gotowe teksty piosenek. Nic więc dziwnego, że Jeremy tak skrupulatnie je odnotowuje.

Młodzi nie zamierzają się poddać. Wiara dodaje im sił, mimo że tygodnie walki z chorobą wloką się niemiłosiernie, a oczekiwanie na szpitalnym korytarzu zdaje się być ponad siły. Czy zdołają pokonać śmierć, a przede wszystkim czy w swojej niepewności są zdani wyłącznie na siebie? „Wierzę, że Bóg cię uzdrowi. To początek naszego życia” – u progu wspólnej przyszłości Jeremy nie może myśleć inaczej. A może oboje odnajdą sens w cierpieniu, które zgotował im los? Bez buntu, utyskiwania i pytań „dlaczego ja”.

 

„Wierzę w ciebie”. Film o sile miłości

Myślałam o historiach, które opowiadasz na koncertach. (…) Pradawne opowieści, które nadal są aktualne. W jednej z nich Bóg daje uzdrowienie. Cuda się zdarzają. W innej zsyła cierpienie, a nawet śmierć. Uświadomiłam sobie, że i jedno, i drugie ma wartość. Bo są rozdziałami większej opowieści. Pociągnięciami pędzla na Jego pięknym płótnie. Światłem jednej gwiazdy, która współtworzy galaktykę. A ja należę do szczęśliwców, którzy doświadczyli i jednego, i drugiego

– pisała Melissa w pamiętniku.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość” – fragment Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian to najpiękniejsze motto dla tej historii, i życia.

Nowy film Andrew Erwina „Wierzę w Ciebie” można oglądać w wybranych kinach studyjnych od 12 czerwca. Przygotowano również materiały edukacyjne, które – na podstawie filmu – nauczyciele mogą wykorzystać na lekcjach religii.