Aleteia

Mąż i żona na pierwszym miejscu? Jak o to dbać, gdy pojawia się dziecko?

RODZICE
fizkes | Shutterstock
Udostępnij

Ważne, żeby troszczyć się o siebie wzajemnie, szczególnie w tym trudniejszym czasie, i łapać momenty, robić przestrzeń, żeby pobyć razem jako małżonkowie.

Każdy „porządny” psycholog, artykuł czy osoba pracująca nad małżeńskimi relacjami powie ci, że najważniejsza jest relacja małżeńska. Że ta więź jest ponad rodzicielstwem, należy troszczyć się o nią i pamiętać, że pierwszy jest współmałżonek, a dopiero później dziecko. Dlaczego więc tak wiele się zmienia, kiedy urodzi się dziecko?

 

Małżeństwo buduje dom

„Najlepsze, co możesz dać swoim dzieciom jako ojciec, to kochać ich mamę”. Mówił zarówno ks. Dziewiecki, jak i inni księża. To prawda. I odwrotnie: „Najlepsze, co możesz dać swoim dzieciom jako matka, to kochać ich tatę”. Pod słowem „kochać” kryje się bardzo dużo. To zarówno wzajemny szacunek, przyjaźń, troska, przebaczenie, intymność, jak i dbanie o relację małżeńską.

Będąc mamą 4-letniej dziewczynki, 3-letniego chłopca i najmłodszego, jeszcze nienarodzonego synka, obserwuję, że nasze dzieci są naprawdę szczęśliwe właśnie wtedy, kiedy nasze małżeństwo kwitnie. Kiedy dbamy wspólnie o nasz domowy kominek, dorzucając do niego wszystko, co powyżej, żeby nie zabrakło ciepła zarówno w naszej relacji, jak i w całej rodzinie.

 

Co z dziećmi?

Kiedy pojawia się mały człowiek, może zmienić naprawdę dużo… I najczęściej tak właśnie jest. Zatem jak dbać wtedy o relację, skoro w domu jest rewolucja? Warto pamiętać o tym, że nie chodzi tu o jakieś skrajności typu: nasze dziecko płacze w łóżeczku, a my cieszymy się sobą, bo akurat na dziś zaplanowaliśmy sobie randkę, żeby zadbać o naszą relację. Do dziś miewamy takie sytuacje, że nasze wieczorne randkowanie kończy się tym, że słyszymy tupot małych stópek i potrzebę bycia blisko nas.

Te małe istotki do pewnego momentu zależą zupełnie od nas. Karmienie, ubieranie, przemieszczanie, tulenie, emocje… Przez jakiś czas wszystko to dzieje się z naszym aktywnym udziałem. I tutaj jest moment na to, żeby zadać sobie pytanie, w jaki sposób postawić małżonka na pierwszym miejscu?

Nasze dzieci dużo widzą, obserwują, są wręcz jak kalka. Rozumieją więcej, niż nam się wydaje. To jest czas, kiedy np. można kochać bardziej poprzez troskę czy „służenie” swojej rodzinie, swojej żonie, mężowi. Taka postawa nie tylko przyniesie dobre owoce dla naszych dzieci, ale także dla naszej małżeńskiej relacji.

 

Oddalenie

Jesteśmy teraz na takim etapie z mężem, że nasze dzieci dużo bawią się razem, lepiej sypiają, mamy więc więcej czasu dla siebie nawzajem. Częściej możemy spędzić czas tylko we dwoje, nawet jak są w pobliżu. Aczkolwiek perspektywa narodzin naszego najmłodszego synka przypomina mi o bardzo ważnym i zaskakującym dla mnie okresie.

Kiedy urodziła się nasza pierwsza córeczka, wiele się zmieniło. Kiedy mąż wracał z pracy i chciał się np. przytulać jak zawsze po powrocie, ja najzwyczajniej nie miałam na to ochoty. Serio, (przed porodem) nie myślałam, że przyjdzie taki czas, przecież to bardzo przyjemne i potrzebne. Szybko zrozumiałam ten mechanizm.

Kiedy dziecko jest bardzo małe i w zasadzie cały czas jest w bliskości z mamą, przytula się, jest dużo na rękach, w pewnym momencie mama, której ciało niemalże przez całą dobę jest do dyspozycji małego człowieka, potrzebuje przestrzeni. Ja właśnie tak miałam, uważam, że to jest bardzo naturalne i kiedy to odkryłam i podzieliłam się tym z moim mężem, poczułam się lepiej, a on mógł zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.

 

Małżeństwo w drodze

Małżonkowie cały czas są w drodze, ich relacja jest dynamiczna. Jest okres, kiedy nasze dzieci potrzebują nas bardziej, i jest etap, kiedy tej bliskości potrzebują coraz mniej. Musimy znaleźć złoty środek dla nas.

Dobrze jest o tym po prostu rozmawiać, rozwiewać wątpliwości, wyjaśniać, mówić o swoich potrzebach i ograniczeniach. Jak w przypadku, o którym wspomniałam powyżej. Mój mąż przez moment czuł się odtrącony, nie wiedział, co się dzieje. Dopiero jak usłyszał ode mnie, dlaczego tak jest, zrozumiał to i uszanował.

Jest wiele momentów trudnych, związanych z codziennymi obowiązkami, etapami rozwoju dzieci. Bywa naprawdę ciężko poświęcić czas małżeństwu w takim stopniu, w jakim by się chciało. Nie należy tego demonizować, to są momenty… Ważne, żeby troszczyć się o siebie wzajemnie, szczególnie w tym trudniejszym czasie i łapać momenty, robić przestrzeń, żeby pobyć razem jako małżonkowie.