Aleteia

Biuro matrymonialne u stóp Matki Bożej. Poznało się tu już 50 małżeństw!

MAŁŻEŃSTWO
Vasilii Kireev | Shutterstock
Udostępnij

Biuro matrymonialne na Jasnej Górze działa od kilku lat. Pomaga samotnym, którym nie udało się, aż do wieku średniego, znaleźć męża lub żony. Dzięki wspólnocie Niespokojni Nadzieją niejedna już para stanęła na ślubnym kobiercu.

Maria Emanuel Dziemian od pięciu lat organizuje spotkania ludzi, którzy chcą założyć rodzinę, ale z różnych przyczyn nie udało im się tego zrealizować. Pomysł powstania wspólnoty wyniknął z potrzeby pomocy młodym katolikom.

Od ponad 20 lat na Jasnej Górze odbywają się zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski.

– Zauważyłam, że wiele osób prosi o męża lub żonę. Wtedy zrodziło się we mnie pragnienie, by im pomóc – mówi w rozmowie z Aleteią Maria Emanuel Dziemian, Starsza Bractwa Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej.

Z kilkoma młodymi osobami udała się do arcybiskupa Wacława Depo po błogosławieństwo i patronat nad inicjatywą. Ksiądz arcybiskup Depo odniósł się pozytywnie do ich prośby i nadał nazwę wspólnocie – Niespokojni Nadzieją.

 

Tańce na parkingu

Grupa organizuje spotkania wyjazdowe, wycieczki, bale karnawałowe i sylwestrowe, wyjazdy w góry i na spływy kajakowe. Odbywają się również dwa razy w roku rekolekcje z zabawami tanecznymi oraz pielgrzymki w intencji znalezienia dobrego męża/dobrej żony. Rekolekcje kończą się dyskoteką na parkingu jasnogórskim.

Zdarza się, że ktoś deklaruje pragnienie posiadania rodziny i jej założenia, ale nie jest jeszcze w pełni gotowy. Zasada więc jest taka, że po trzech miesiącach chodzenia para musi zadeklarować, w którym kierunku zmierza ich relacja.

Na spotkaniach kobietom nie wolno nosić spodni, a mężczyźni nie mogą zwlekać z podejmowaniem decyzji.

 

Co drugi weekend zabawa na weselu

– Dzięki wspólnocie sakramentalne „tak” powiedziało już ponad 50 par. W 2019 roku odbyło się 16 ślubów, a w tym roku już 4. Matka Boża troszczy się o nich – opowiada z radością Maria Emanuel Dziemian, która często gości na ślubach młodych ludzi.

Kobieta wspomina, że był czas, gdy co drugi weekend bawiła się na weselu. Czuje radość, patrząc na szczęście nowożeńców.

 

Wspólnota czeka na nowych członków

Zapisać się do wspólnoty można na kilka sposobów. – Można to zrobić drogą elektroniczną przez stronę avemaria.pl lub bractwokrolowejpolski.pl, albo można przyjechać osobiście na spotkanie Niespokojnych Nadzieją odbywające się w każdą pierwszą sobotę miesiąca o godzinie 11.00 w kaplicy Domu Pielgrzyma im. Jana Pawła II. Spotkanie zaczyna się konferencją, potem jest praca w grupach, integracja, a o godzinie 17.00 wspólnota dołącza do uczestników zawierzenia, które odbywa się tego samego dnia – tłumaczy Maria Emanuel Dziemian.

 

Z balu andrzejkowego przed ołtarz – świadectwo Moniki

Monika pierwszy raz dowiedziała się o wspólnocie, będąc na zawierzeniu na Jasnej Górze. Było w niej pragnienie założenia rodziny, ale nie mogła znaleźć odpowiedniego kandydata na męża.

– Zależało mi, by poznać osobę, dla której ważny będzie Pan Bóg. Pozostawiłam swoją przyszłość Jego woli. Miałam wtedy 35 lat, ale nie czułam presji wychodzenia za mąż – mówi w rozmowie z nami Monika.

Modliła się, aby osoba, którą pozna była przede wszystkim wierząca, troskliwa i opiekuńcza. Okazało się, że Pan Bóg miał już swoje plany.

Męża poznała na balu andrzejkowym organizowanym przez Niespokojnych Nadzieją. Nie spodziewała się, że wyjdzie z tego coś poważniejszego. Ona jednak nie traciła nadziei, ale i nie naciskała.

Monikę i Jacka dzieliło około 400 km. Kontaktowali się telefonicznie, spotykali się co dwa/trzy tygodnie. Relacje się zacieśniały. Oboje modlili się o rozeznanie powołania i wolę Pana Boga w ich życiu. Po pół roku znajomości Jacek oświadczył się Monice.

W 2018 roku wydarzyło się coś niezwykłego. Siostra bliźniaczka Moniki miała wychodzić za mąż. Monika marzyła, by na wesele pójść z osobą, która później zostanie jej mężem. Zawierzyła to Maryi i tak też się stało. Jak przyznają, w okresie narzeczeńskim dużo rozmawiali o tym, co jest dla nich ważne. Pomocne w przygotowaniu do małżeństwa były modlitwa, kurs przedmałżeński. Chodziło im o to, by spojrzeli na siebie w prawdzie, a nie przez różowe okulary oczekiwań i fizycznej fascynacji.

Oboje chcieli, by słowa przysięgi były wypowiedziane przez nich dojrzale i świadomie. – Rozmawialiśmy o tym jakbyśmy widzieli naszą rodzinę, zależało nam, by uniknąć błędów, które dostrzegaliśmy w naszych pierwotnych rodzinach – wyjaśniają. Dzięki szczerości poznali swoje wzajemne słabości. Pragnęli zawierzyć się Maryi. I tak zrobili. Są po ślubie niecałe dwa lata, a Ona wciąż wyprasza w ich wspólnym małżeńskim życiu łaski.

Małżonkowie starają się troszczyć o siebie i nie zamiatać trudnych tematów pod przysłowiowy dywan.

– Zdarzają się trudności. Powołanie małżeńskie jest trudniejszym z powołań. Gdy po ludzku jest ciężko, powierzamy się Panu Bogu. Sakrament małżeństwa to łaska od Boga, a On nam pomaga – mówi Monika.