Aleteia

GPS dla mężczyzn? Małżeństwo, przywództwo, szacunek wobec żony

Marie-Michèle Bouchard/Unsplash | CC0
Udostępnij

Okazywanie szacunku żonie – jedna z najlepszych rzeczy, które możemy zrobić dla naszych dzieci – wymaga, byśmy zwolnili tempo, stali się uważni, słuchali i byli naprawdę obecni.

Małżeństwo jest w kryzysie. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie ponad połowa związków małżeńskich kończy się rozwodem. Kultura masowa karmiąca się wzorcami z Hollywood oraz materializmem stworzyła społeczeństwo, w którym małżeństwo i rodzina nie są już wartością – nade
wszystko sekunduje się egoizmowi, zachłanności oraz hołdowaniu fałszywym bożkom postawionym w miejsce Boga. Jako autor książek oraz prelegent staram się wychodzić do ludzi, oferując im to, do czego zainspirował mnie Chrystus, a co może pomóc im wieść autentyczne, harmonijne życie w duchu katolickim. Wielu wezwanych jest do innego typu zadań wymagających odwagi i wysiłku, jednak
chyba nic tak nie przyczynia się do wzmocnienia instytucji małżeństwa i rodziny, jak mężczyźni odważnie odrzucający dominującą kulturę i przyjmujący na siebie role kochających mężów, głęboko wierzących ojców oraz przywódców w domach.

Czy możliwe jest, że małżeństwo i rodzina nie są już wartością dla nowego pokolenia, ponieważ nie widzi ono wystarczająco wielu przykładów udanych małżeństw i rodzin wpatrzonych w Chrystusa? Gdybyśmy dawali taki przykład, starali się żyć w ten właśnie sposób, tego bronić i to promować, nastąpiłby renesans udanych małżeństw, rodziłoby się więcej dzieci, a parafie wypełniałyby wierne katolickie rodziny. Czego trzeba? Mężczyzn przywódców.

Panowie, musimy odrzucić kłamstwa obowiązującej kultury, fałszywych idoli i to, co oddziela nas od Jezusa. Módlmy się z oddaniem, przyjmując wezwanie do świętości, które otrzymaliśmy na chrzcie świętym. Nie jesteśmy tu, by folgować sobie w świecie moralnego relatywizmu, ale by wpatrywać się w Chrystusa, wychowywać dzieci do miłości Boga, a siebie wzajemnie wspierać w drodze do nieba. Brzmi przytłaczająco? Zadanie jest trudne, więc byłaby to zrozumiała reakcja. Jeśli jednak nie podejmiemy tego wyzwania, kryzys małżeństwa i rodziny będzie się nasilał, a kolejnymi jego ofiarami możemy być my sami. Czy ktokolwiek może nam pomóc? Tak, nasze żony.

Gdy po raz pierwszy spotkałem moją żonę ponad dwadzieścia lat temu, wiedziałem, że to ta jedyna. Ogarnęło mnie osobliwe poczucie ekscytacji, stremowania, pewności i spokoju – wszystkie naraz. Nadal niekiedy je odczuwam, choć czas leci, a my przez niejedno przeszliśmy. Postrzegam to jako łaskę i dziękuję Bogu, że postawił tę kobietę na mojej drodze. Nasze małżeństwo nie jest idealne (a czyje jest?), jednak jest udane, a owoce widać gołym okiem: to nasi synowie, wzajemna miłość, która nie zwiędła pomimo upływu czasu, oraz dom pełen wiary, który stworzyliśmy.

Jesteśmy z żoną zgranym zespołem – rozumiemy, że naszym powołaniem jako rodziców jest wzajemna pomoc na drodze zbawienia. Mamy świadomość naszych ról i wiemy, za co każde z nas odpowiada. Moja żona stawia przede mną wyzwania i pomaga mi wzrastać jako mężczyźnie, mężowi i ojcu, a nade
wszystko w życiu duchowym. Trzyma w ryzach moją dumę i ego, zwraca uwagę, gdy schodzę na manowce. Jest dla mnie inspiracją dzięki swojej cichej i żarliwej wierze. To jej krok w stronę Kościoła katolickiego w 2005 roku sprawił, że cała nasza rodzina wstąpiła do niego rok później.

Co takiego istotnego odnajdujemy w małżeństwie? 
Katechizm Kościoła katolickiego naucza, że sakrament małżeństwa jest „przymierzem”, „wspólnotą całego życia skierowaną ze swej natury na dobro małżonków” (nr 1601). Czytamy także: Głęboka wspólnota życia i miłości małżeńskiej, ustanowiona przez Stwórcę i unormowana Jego prawami, zawiązuje się przez przymierze małżeńskie (…) Sam bowiem Bóg jest twórcą małżeństwa (Gaudium et spes, 48). Powołanie do małżeństwa jest wpisane w samą naturę mężczyzny i kobiety, którzy wyszli z ręki Stwórcy (nr 1603). „Człowiek został bowiem stworzony na obraz i podobieństwo Boga, który sam jest Miłością” (Rdz 1,27; 1 J 4,8.16). Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, ich wzajemna miłość staje się obrazem absolutnej i niezniszczalnej miłości, jaką Bóg miłuje człowieka. Jest ona dobra, co więcej, bardzo dobra, w oczach Stwórcy (Rdz 1,31)” (nr 1604).

Co najważniejsze, „Pismo Święte stwierdza, że mężczyzna i kobieta zostali stworzeni wzajemnie dla siebie: »Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam«. Bóg daje mu niewiastę, »ciało z jego ciała«, to znaczy równą mu istotę, jako »pomoc przychodzącą od Pana« (por. Ps 121,2) – dlatego kobieta niejako reprezentuje Boga, od którego pochodzi ta pomoc (Rdz 2,18–25). »Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem« (Rdz 2,24). Jezus wskazuje, że oznacza to nienaruszalną jedność ich życia, przypominając, jaki był »na początku« zamysł Stwórcy: »A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało« (Mt 19,6)” (nr 1605). Treść powyższych słów jest nie do przecenienia: Bóg dał nam siebie, abyśmy się wzajemnie wspierali także w kształtowaniu relacji z Bogiem oraz naszej podróży ku zbawieniu.

Rozważmy kilka istotnych pytań:

  • Czy faktycznie postrzegamy swoje żony w tym świetle?
    Czy szukamy ich pomocy?
  • Czy gdyby zapytać twoją żonę, opisałaby siebie jako twoją „towarzyszkę życia”?
  • Co powstrzymuje cię przed przyjęciem bądź szukaniem pomocy żony? Może duma? Błędne postrzeganie roli małżonki albo własnej?
  • Czy kochamy swoje żony i traktujemy je jako dar od Boga?
  • Czy nasze dzieci i przyjaciele mogą w nas dojrzeć kochające się i pełne wiary małżeństwo ukierunkowane na Chrystusa?
  • Jak być przywódcą, który szanuje swoją żonę i kształtuje szczęśliwe małżeństwo?

Okazuj dziękczynienie Bogu, wdzięczność żonie Tak łatwo jest brać naszych bliskich – szczególnie nasze żony – za coś oczywistego, za stały element domowego krajobrazu. Czy dziękujemy naszym żonom za to, co dla nas robią, kim dla nas są? Czy nasze dzieci wiedzą, jak bardzo kochamy, szanujemy i cenimy nasze żony, tak by kiedyś – zainspirowane naszym przykładem – mogły iść naszym śladem? Czy dziękujemy Bogu każdego dnia za ten dar, którym jest nasza żona? „Prawdziwa miłość małżeńska zakłada i wymaga, aby mężczyzna żywił głęboki szacunek dla równej godności kobiety: »Nie jesteś jej panem – pisze św. Ambroży – lecz mężem, nie służącą otrzymałeś, ale żonę… Odpłać życzliwością za życzliwość, miłość wynagrodź miłością«” (Jan Paweł II, Familiaris consortio, 25).

 

Uporządkuj priorytety

Po pierwsze Chrystus, po drugie rodzina, po trzecie praca. Jeśli Chrystus nie jest na pierwszym miejscu w naszym życiu, to już po nas. Jednym z powodów kryzysu rodziny jest nasza ciągła walka z Nim o kontrolę nad naszym życiem. Przez ponad dwadzieścia lat żyłem w ten sposób i dopiero gdy odłożyłem dumę na bok i zawierzyłem się Chrystusowi, zrozumiałem, że nie mogłem w pełni kochać mojej żony i dzieci tak, jak na to zasługują, dopóki nie postawiłem Chrystusa na pierwszym miejscu. Jak powiedział papież Benedykt XVI: „Dziś nie można już być chrześcijaninem po prostu dlatego, że żyje się w społeczeństwie, które ma chrześcijańskie korzenie: również ten, kto przychodzi na świat w rodzinie chrześcijańskiej i jest wychowywany w sposób religijny, musi codziennie odnawiać wybór, jakim jest bycie chrześcijaninem, a więc przyznawać Bogu pierwsze miejsce, stając w obliczu pokus, które zsekularyzowany świat wciąż mu podsuwa, w obliczu krytycznego osądu wielu współczesnych” (audiencja środowa, 13 lutego 2013 roku).

Postrzegaj małżeństwo jako przestrzeń apostolatu oraz misję pełną łaski Przywołam w tym miejscu słowa św. Josemaríi Escrivy: „Małżonkowie chrześcijańscy powinni być świadomi, że są powołani
do uświęcenia się, uświęcając otoczenie; że są powołani na apostołów i że ich pierwszym terenem apostolskim jest dom rodzinny. Powinni zrozumieć nadprzyrodzone zadanie, które wiąże się z założeniem rodziny, wychowaniem dzieci, oddziaływaniem chrześcijańskim na społeczeństwo. Od świadomości tej własnej misji zależy w dużej mierze dorobek i powodzenie życia, ich szczęście”.

 

Bądź w domu duchowym przywódcą

Nie sugeruję bynajmniej domowej rywalizacji, faktem jest jednak, że mężczyźni zbyt często siedzą na ławce rezerwowych, z pustymi rękami, podczas gdy ich żony biorą sprawy w swoje ręce. Powinniśmy za swoje małżonki dziękować Bogu, jednak to naszą rolą jest bycie w domu duchowymi liderami, a nie tylko żywicielami rodziny. Czy pamiętacie słowa ks. Dana Kettera z rozdziału piątego? „Pismo Święte nie pozostawia wątpliwości, że mężczyźni, a szczególnie mężowie i ojcowie, mają być duchowymi przywódcami. Duchowe przywództwo nie ma być jednak sferą dominacji, władzy i kontroli, ale zgodnie z tym, jak rozumiał je Jezus, ma być przywództwem służebnym, pełnym poświęcenia”. Nie sposób przecenić pozytywny wpływ, jaki duchowe przywództwo ojca wywiera na małżeństwo oraz życie religijne dzieci.

Podobnie jak ewangelizacja jest możliwa tylko wtedy, gdy szczerze i z radością dzielimy się Dobrą Nowiną i dajemy dobry przykład, tak atrakcyjność małżeństwa objawia się, gdy coraz więcej kobiet i mężczyzn ukazuje światu swoją miłość pełną oddania, bezinteresowność, pokorę, ofiarność, odwagę i przywiązanie do Chrystusa. Sądzę, że najważniejszą i najtrwalszą rzeczą, jaką wraz z żoną możemy zostawić dzieciom oraz innym, jest przykład udanego małżeństwa wpatrzonego w Chrystusa.

Tekst pochodzi z książki Randy Hain „Kierunek: niebo. GPS dla mężczyzn„, wyd. W drodze, 2020.

KIERUNEK NIEBO GPS DLA MĘŻCZYZN