Aleteia

Bardzo praktyczny poradnik pielgrzyma „duchowego”. To się da zrobić!

Beata Zawrzel/REPORTER
Udostępnij

Nie poniesiesz nikomu plecaka? Ale zakupy sąsiadce już możesz. Napisz komunikat, że cię nie ma w mediach społecznościowych, bo… pielgrzymujesz. A niech się ludzie dziwią.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Banda Bożych dziwaków

Być może niektórym z nas trudno w to uwierzyć, ale są tacy, którzy rok w rok czekają, by „zmarnować” lwią część swojego urlopu na kilkunastodniowy „spacer” z rodzinnego miasta do Częstochowy.

Nie góry, nie plaża, nie dalekie kraje, ale właśnie to mozolne dreptanie noga za nogą w tłumie podobnie spoconych, zlanych deszczem i często kulejących z powodu bąbli i odcisków, a przecież szczęśliwych ludzi. Krok za krokiem, raz po piachu, raz po błocie, a najczęściej po roztapiającym się od upału lub śliskim od deszczu asfalcie, aż na Jasną Górę.

 

Pandemia. I po pielgrzymce?

Jednak w tym roku, w związku z pandemią i reżimem sanitarnym, większość z nich nie będzie miała okazji „zmarnować” w ten sposób kanikuły. Być może należysz do tych „dziwaków” i zastanawiasz się, co to będą za wakacje bez pielgrzymki. A może masz takiego zrozpaczonego, niedoszłego w tym roku pielgrzyma gdzieś w twoim najbliższym otoczeniu.

Podpowiadamy, jak wybrnąć z pandemiczno-pielgrzymkowego impasu. Warto bowiem wiedzieć, iż to, że tradycyjne pielgrzymki nie ruszą na szlak (czy też ruszą nań w bardzo okrojonym lub wręcz symbolicznym jedynie składzie), nie oznacza jeszcze, że pielgrzymowanie stało się definitywnie niemożliwe!

 

Pielgrzymka „duchowa”? Co to właściwie ma być?

Rozwiązaniem – jakie zresztą proponuje swoim uczestnikom większość organizowanych do tej pory pielgrzymek – jest „pielgrzymowanie duchowe”. Na czym ono polega?

Kto choć raz był na pielgrzymce, ten wie doskonale, że choć kilometry asfaltu pod stopami są bardzo ważne, to jednak najważniejsza jest droga, którą przemierza się w sercu. A na to wewnętrzne pielgrzymowanie składa się kilka ważnych elementów: modlitwa, Słowo Boże, wspólnota, wyrzeczenie.

Być może „odtworzenie” ich „na miejscu” nie jest aż tak trudne, jak ci się wydaje?

 

Więcej modlitwy

Lubisz pielgrzymkę, bo wtedy wreszcie masz czas na modlitwę? A więc zaplanuj te pielgrzymkowe dni, które spędziłbyś w drodze w taki sposób, żeby modlitwa była priorytetowa. Dopasuj do niej wszystko inne.

Zrób sobie program dnia, w którym uwzględnisz różne rodzaje modlitwy, i którego potem będziesz się trzymał. Skoro co roku potrafisz wygospodarować sobie czas na pielgrzymowanie, to przecież tym bardziej uda ci się wygospodarować czas na modlitwę, pozostając w domu. Chociaż…

Tak. Na pielgrzymce jest to znacznie łatwiejsze, bo nagle zostajesz odcięty od codziennych „rozpraszaczy”, jak telewizor, komputer, niekończący się zasięg internetu. No to je wyłącz na te dni. Wyciągnij wtyczki z gniazdek, wyłącz wi-fi i powiadomienia aplikacji na telefonie. Napisz komunikat, że cię nie ma w mediach społecznościowych, bo… pielgrzymujesz. A niech się ludzie dziwią.

Idź codziennie na mszę. Poranną albo wieczorną. Może lepiej poranną, bo bardziej będzie ci przypominała pielgrzymkowe zrywanie się przed świtem. W ciągu dnia odmów różaniec, koronkę, wieczorem o 21:00 zanuć sobie Apel Jasnogórski.

Jeśli co roku zabierałeś ze sobą intencje znajomych, to w tym roku też ich o nie poproś. Będziesz się w nich modlił codziennie przez ten czas.

Warto też zainteresować się, czy parafia lub duszpasterstwo, z których do tej pory wyruszałeś na pielgrzymi szlak, nie organizują przypadkiem jakichś pobożnych „eventów” dla duchowych pielgrzymów, jak czuwania czy konferencje. To także może być pomocne.

 

Jedyne takie rekolekcje

Pielgrzymkowe etapy „umilało” ci słuchanie rozważań Słowa Bożego i różnych konferencji duchowych? Pielgrzymka to były najważniejsze dla ciebie w roku rekolekcje? Nie ma problemu.

Wiele pielgrzymek – od wielu już zresztą lat – proponuje tym, co zostają w domach materiały dostępne w formie drukowanej lub w sieci, skorelowane z programem duchowym pielgrzymki. Tematy, treści, teksty konferencji lub konferencje w formie wideoblogów i modlitwy. Wystarczy poszukać.

A jeśli akurat „twoja” pielgrzymka tego nie robi, to skorzystaj z materiałów jakiejś innej (która trwa tyle samo dni) lub po prostu sam rzetelniej przysiądź w te dni nad Biblią i jakąś lekturą duchową.

 

Ludzie!

Bardzo ważną sprawą w pielgrzymowaniu jest też doświadczenie wspólnoty i bycia razem w drodze. I to niewątpliwie tracimy w tym roku. Być może to właśnie najbardziej. Wzajemna pomoc, życzliwość, wspólny prosty posiłek na postoju czy noclegu – aż łezka w oku się kręci, prawda?

A może da się coś z tego uratować. Nie poniesiesz nikomu plecaka. Ale zakupy sąsiadce już możesz. Nie podzielisz się z nikim swoją kanapką. Ale kanapkę bezdomnemu możesz zrobić.

Nie łaź przez ten czas do kawiarni i nie jedz na mieście, a zaoszczędzone pieniądze wrzucane przez te dni do pielgrzymkowej skarbonki (niech robi za nią choćby i twój plecak) wykorzystaj na koniec na pomoc komuś. A może uda się zaprosić znajomych (na przykład tych pielgrzymkowych lub innych) na taką bardzo prostą quasi-pielgrzymkową kolację, na której powspominacie poprzednie lata?

 

A co z pielgrzymkowym trudem?

Pielgrzymka to też asceza, wyrzeczenie, podjęty trud i zmaganie ze sobą. One mają swoje znaczenie. Wielu z nas za to właśnie kocha pielgrzymowanie – że uświadamia nam, bez jak wielu rzeczy możemy w sumie żyć i mieć się nieźle. Zadbaj i o ten wymiar duchowego pielgrzymowania.

Żyj przez te dni maksymalnie prosto. Spróbuj „odstawić” to wszystko, co i tak normalnie zostawiłbyś na czas pielgrzymki. Może to śmieszne, ale kto właściwie zabroni ci spać obok łóżka na karimacie. Może właśnie takiej „głupoty” potrzebujesz, by poczuć pielgrzymie „flow” w te dni. Każdy sposób dobry!

 

A jednak bym się przeszedł…

No to, jeśli tylko masz czas (a w sumie miałbyś go i tak – prawda?), to ruszaj. Przynajmniej na codzienny spacer. Albo każdego kolejnego dnia wybierz się na piechotę do innego kościoła w twojej okolicy lub choćby do jakiejś kapliczki czy przydrożnego krzyża.

Wersja dla „hardkorów”: sprawdź, jaki etap pokonywała każdego dnia „twoja” pielgrzymka i spróbuj go zrobić samodzielnie, po okolicy, po lesie, polną drogą albo po miejskim chodniku.

Ty nie dasz rady? Do Częstochowy dawałeś radę dojść, a nie dasz rady pielgrzymować duchowo? Nie żartuj! W drogę! „Ruszaj, ruszaj, ruszaj tam…” – jak w pielgrzymkowym hicie.