Aleteia

Po co chwasty na Boskiej roli? [komentarz do Ewangelii]

Udostępnij

Dlaczego świat, żyzną rolę Boga, obsianą przez niego miłością i dobrem, niszczy chwast zła i niesprawiedliwości? Czy Boski Gospodarz rzeczywiście panuje nad dziejącymi się wydarzeniami?

„Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który zasiał dobre ziarno na swoim polu”. W przypowieści Jezusa gospodarz, właściciel pola, staje się obrazem królestwa niebieskiego, czyli – mówiąc inaczej – panowania Boga. Władza Boga ukazana jest jednak w kontekście szczególnym, stawiającym nas w pewnej bezradności i prowokującym do pytania: „dlaczego?”. Kontekstem tym jest problem obecności „chwastu” (zła) na obsianym dobrym ziarnem (czyli przeznaczonym do owocowania dobrem) polu gospodarza, czyli w świecie, w którym żyjemy.

 

Dlaczego świat, żyzną rolę Boga, niszczy chwast zła?

W postępowaniu gospodarza widać – przynajmniej na pozór – pewną niekonsekwencję. Z jednej strony, nie ma powodów, by wątpić, że panuje nad sytuacją. Żyzne pole jest jego własnością. Ma nad nim władzę. Sieje na nim dobre ziarno. Z nadzieją na bogaty plon.

Z drugiej jednak – z niewiadomych powodów – dopuszcza, by jego nieprzyjaciel zanieczyścił pole, siejąc nań chwast. On sam nie czuwa. Nie czuwają też jego słudzy. Ciemność nocy staje się sprzymierzeńcem wroga. Gdy po pewnym czasie pojawiają się kiełkujące źdźbła, jakość przyszłych plonów wydaje się co najmniej wątpliwa.

Dlaczego świat – żyzna rola Boga, obsiana przez niego miłością i dobrem – niszczony jest chwastem zła i niesprawiedliwości? Czy Boski Gospodarz rzeczywiście panuje nad dziejącymi się wydarzeniami? Czy nie stał się obojętny na los swej własności? Nie dziwi go nawet ani nie oburza szkoda, jakiej doznał. Czemu nie interweniuje?

 

Obumrzeć pośród chwastu zła, by wydać plon życia

Słudzy gospodarza wiedzą, jak uzdrowić sytuację. Człowiek często ma swój pomysł na walkę ze złem. I w swej walce chce być radykalny. Chwast należy wyrwać! Pole oczyścić! Przywrócić nadzieję na dobry, czysty plon. Słowa gospodarza studzą jednak emocje: „Nie! Abyście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim zboża. Zostawcie obydwoje razem aż do żniwa”.

Czym jest ów chwast, który mądry gospodarz każe pozostawić na swoim polu? W Ewangelii opisany jest jako „dzidzania”, czyli „życica”. To rodzaj trawy, rozpowszechnionej dziś na całym świecie, a pochodzącej właśnie z basenu Morza Śródziemnego. Swą łodygą, płaskimi liśćmi, małym kłosem, przypomina zboże we wczesnej fazie wzrostu. Zdecydowaną różnicę widać dopiero, gdy zbliża się czas żniwa. Gospodarz wie o tym doskonale. Dlatego jego pole nie jest „strefą wolną od chwastów”. Nie okazuje swej mocy, wyniszczając złych.

Troszcząc się o plon, czyli dając wszystkim możliwość nawrócenia się i przemiany, pozwala rosnąć obojgu, nie godząc się na rozwiązywanie problemu zła według koncepcji ludzi. Plan Pana żniwa jest zupełnie inny. Objawia się w pełni w Tym, który przychodzi, by samemu stać się pszenicznym ziarnem, rzuconym w ziemię. By obumrzeć, pośród chwastu zła. By wydać plon życia, objawiając dobroć Boga.