Aleteia

Kazimierz Junosza-Stępowski – najbardziej tajemniczy aktor kina przedwojennego

KAZIMIERZ JUNOSZA STĘPOWSKI
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Udostępnij

Junosza-Stępowski szukał towarzyszki życia i znalazł ją, ale jak się później okazało, była to bardzo niszcząca i nieszczęśliwa miłość.

Filmowy partner Poli Negri

Kazimierz Junosza-Stępowski związany był z teatrem, a później z filmem, 40 lat, licząc od jego debiutu teatralnego w wieku 18 lat, kiedy to wystąpił na scenie w 1898 roku. Przez dziesięciolecia uważany był za jednego z najwybitniejszych aktorów polskiego teatru i filmu i za największą osobowość złotego wieku kina polskiego w dwudziestoleciu międzywojennym.

Junosza-Stępowski wystąpił prawie w sześćdziesięciu filmach, w których jak w zwierciadle odbija się historia kinematografii z tamtego okresu. Aktor swoje wykształcenie zdobywał m.in. w szkole średniej w Krakowie i u jezuitów w Chyrowie. Później studiował w Klasie Dramatycznej przy Warszawskim Towarzystwie Muzycznym. Dość szybko nawiązał kontakt z kinem, pojawił się w pionierskich produkcjach Kazimierza Prószyńskiego: „Powrót birbanta” i „Przygoda dorożkarza” (filmy z 1902).

Ciekawostka: Kazimierz Junosza-Stępowski zagrał w pierwszych filmowych dramatach u boku Poli Negri, m.in. w filmie „Studenci”, pochodzącym z 1916 roku. Junosza szybko zasłynął jako aktor pozbawiony przesadnej scenicznej maniery i jako artysta o niezwykłej charyzmie, z wyrazistą mimiką twarzy: głęboko osadzone, zamyślone oczy oraz ekspresyjnie uniesione brwi, a także charakterystyczna sylwetka aktora z często założonymi do tyłu rękoma.

Kreacje filmowe Stępowskiego były doceniane nie tylko przez szeroką publiczność, ale też przez liczne grono krytyków X Muzy. Do początkującego wówczas aktora, Jana Kreczmara, w rozmowie o swojej życiowej pasji, jaką był dla niego film, Junosza powiedział: „Ty myślisz, że ja to robię dla nich? (widzów). Ja to robię dla siebie”. Można powiedzieć, że największą rolą Junosza-Stępowskiego była fenomenalnie zagrana przez niego postać profesora Rafała Wilczura, znakomitego lekarza chirurga w filmie „Znachor”(1937) według powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza oraz druga część tej historii w filmie „Profesor Wilczur”(1938) w reżyserii Michała Waszyńskiego.

Warte podkreślenia jest to, że Stępowski oprócz talentów aktorskich był też mistrzem charakteryzacji, chociażby w filmie „Dzieje grzechu”(1933) czy „Pan Twardowski” (1936) Henryka Szaro. Stępowski rewelacyjnie też zagrał postać przedwojennego arystokraty, czyli nestora rodu Michorowskich w „Trędowatej” (1936) oraz w jej kontynuacji – „Ordynacie Michorowskim” (1937). Aktor swoją charyzmatyczną osobowością potrafił w każdym filmie poruszyć widza. Nie tylko emocje, ale też wyobraźnię i morale.

 

Miłość potężniejsza niż śmierć?

Artysta, choć mógł „celebrować” swoje duże sukcesy filmowe, nie robił tego. Był raczej osobą bardzo skrytą i tajemniczą. Już po I wojnie światowej był uważany za gwiazdę kina polskiego. Był jednym z ulubionych aktorów wśród kobiecej części miłośników filmu, zdarzało mu się angażować w krótkie romanse.

Jego pierwsze małżeństwo trwało bardzo krótko: już w 1915 roku na zawał serca umarła jego 25-letnia żona, początkująca aktorka Helena Jankowska. Aktor, pomimo tej straty, spotkał wkrótce – jak mówił wszystkim – swoją największą miłość, czyli 17-letnią studentkę Marę, z którą spędził 6 lat i która miała twórczy wpływ na jego dalszą karierę.

Junosza-Stępowski szukał towarzyszki życia i znalazł ją, ale jak się później okazało, była to bardzo niszcząca i nieszczęśliwa miłość. Zakochał się w Jadwidze Galewskiej, młodszej od siebie mężatce, której mąż w trakcie rozprawy rozwodowej popełnił samobójstwo. I ta tragiczna śmierć, niczym cień, towarzyszyła parze do końca ich wspólnych dni. Junosza poślubił Jadwigę i adoptował jej kilkumiesięczne dziecko. Żona przyjęła pseudonim Jaga Juno i próbowała kariery aktorskiej, razem wystąpili tylko raz, w filmie „Tajemnica przystanku tramwajowego” (1922). Junosza pragnął dla swej żony kariery artystycznej i wysłał ją do Włoch na studia.

Niestety, żona nie sprostała marzeniom aktora i zamiast ukończenia ze świetnym wynikiem szkół, powróciła z Włoch, będąc bardzo uzależniona od morfiny, co było początkiem końca normalnego funkcjonowania ich małżeństwa.

 

Zginął, zasłaniając swoim ciałem żonę

Kazimierz Junosza-Stępowski został postrzelony w swym warszawskim mieszkaniu przez oddział egzekucyjny polskiego podziemia, kiedy zasłaniał ciałem swoją żonę. Aktor po kilku godzinach zmarł po przewiezieniu do szpitala na Powiślu. Dlaczego stała się taka tragedia? Jadwiga Galewska będąc uzależniona od morfiny, która po pierwsze była bardzo droga, a po drugie trudna do zdobycia, w czasie wojny oszukiwała, wyłudzając pieniądze od rodzin osób aresztowanych przez niemieckiego okupanta, pod pretekstem załatwienia ich zwolnienia, co było nieprawdą.

Za ten proceder otrzymała wyrok śmierci wydany przez władze Polski podziemnej. Niestety, pomimo tego, że aktor był ofiarą tej egzekucji, to wyrok na jego żonie i tak wykonano skutecznie wiosną 1944 roku. Chociaż Kazimierz Stępowski nie pozostawił po sobie dzieci, to warto przypomnieć, że był stryjem aktora i piosenkarza Jaremy Stępowskiego, który po słynnym wuju odziedziczył nie tylko talent, ale też charyzmę.

Ostatnim filmem Kazimierza Junoszy-Stępowskiego był dramat obyczajowy pod wymownym tytułem „U kresu drogi”. Podobno do tej roli aktor – jakby przeczuwając nadchodzące, dramatyczne chwile w jego życiu osobistym – szczególnie się przygotowywał. Do dzisiaj, kiedy miłośnicy filmu i krytycy mają wskazać najlepszego odtwórcę doktora Wilczura – genialnego lekarza chirurga, na przełomie dziesięcioleci – zawsze wskazują na Kazimierza Junoszę-Stępowskiego: on nie gra tej roli, aktor zwyczajnie jest dramatyczną postacią wielkiego profesora chirurgii i wrażliwego na ludzką krzywdę człowieka.