Aleteia

4 zaskakujące wnioski z 4 lat małżeństwa

MAŁŻEŃSTWO
SimonVera | Shutterstock
Udostępnij

Nie tylko się tego nauczyłam, ale wszystko to pomogło mi i naszemu małżeństwu w rozwoju.

Jestem mężatką od czterech lat i przy każdej kolejnej rocznicy zawsze chętnie zastanawiam się nad tym, co zmieniło się w ciągu ostatniego roku. Co nowego? Co przezwyciężyliśmy? Co dalej?

W zeszłym roku przeszliśmy wiele zmian życiowych – zastanawialiśmy się nad życiem po ukończeniu szkoły, mieszkaniu na farmie, mieszkaniu z rodziną, przeprowadzce do nowego stanu, doświadczyliśmy śmierci ludzi, których kochamy, a następnie przyszedł COVID-19 i doświadczamy szaleństwa ostatnich kilku miesięcy. Myślę, że przez to wszystko doświadczyliśmy kilku ważnych lekcji.

 

1
Obie osoby w małżeństwie zmieniają się

To naturalne, że ludzie zmieniają się na przestrzeni lat. Ale byłam tak pochłonięta tym cytowanym przez wszystkich zdaniem, że „nie możesz kogoś zmienić”, że sam fakt, że ludzie się zmieniają, zaskoczył mnie.

Mój współmałżonek i ja jesteśmy teraz innymi ludźmi niż cztery lata temu. I powiedziałbym, że większość tych zmian jest na lepsze. Jest wiele nadziei w tym, że nasze nawyki i motywacje zmieniają się, a nasze ostre krawędzie mogą z czasem się złagodzić. Czasami wystarczy zmiana harmonogramu lub okoliczności, a czasami jest to powolny proces, który trwa latami. Ale tak czy inaczej, nie pozostajemy w całkowitej stagnacji.

 

2
To, co było ogormną frustracją, często przemija

Coś, z czym walczysz w pewnym momencie swojego związku, może nie być problemem już kilka lat później. Sposób, w jaki oboje jedliśmy, był dużym punktem spornym, kiedy spotykaliśmy się i zaręczyliśmy. Mój mąż uwielbia jeść na mieście, a ja nie. Uwielbiam kreatywnie wykorzystywać resztki jedzenia, a on nie wyobraża sobie przekształcenia jedzenia w coś nowego.

Ale teraz znaleźliśmy kompromisy, a nawet zmieniliśmy gusta, co znacznie ułatwia jedzenie. On jest bardziej otwarty na moje eksperymenty i wychodzimy jeść przy mniejszych, ale bardziej specjalnych okazjach, więc mogę je przewidzieć, zamiast bać się, że się pojawią.

 

3
Małżeństwo ujawnia nasz egoizm

W małżeństwie ludzie szybko zdają sobie sprawę, jak naturalnie mogą być samolubni i małostkowi. Spędzanie czasu i życia z inną osobą pokazuje ci, jak bardzo troszczysz się o siebie. Kiedy pobraliśmy się, zdałam sobie sprawę, że jestem po prostu cholernie samolubna… i, niestety, nadal jest to prawda.

Dawno minęły moje szczęśliwe urojenia z dni, kiedy byłam singielką, i kiedy myślałam, że jestem wzorem altruistycznej dobroci i hojności. Ale nawet gdy mam już tę świadomość, pomyślałam: „OK, więc jestem bardzo samolubna. W ciągu najbliższych kilku lat nauczę się być lepszą”. Jakoś nadal nie jestem dużo lepsza. Zrobiłam jednak małe kroki. I zaakceptowałam fakt, że przez resztę życia będę nad tym pracowała. Ostatecznie to właśnie sprawia, że ​​małżeństwo działa. Codzienny wybór, by być przynajmniej trochę mniej samolubnym, niż byłeś wczoraj.

 

4
Smutek może łączyć

Ból, którego doświadczyliśmy podczas szaleństwa zmian, szukania pracy i podejmowania poważniejszych decyzji życiowych, a także żal po ostatnich poronieniach, były bardzo jednoczącymi momentami. Założyłam, że kiedy nadejdą ciężkie czasy, automatycznie zostanę z tym sama.

Ale byłam szczęśliwie zaskoczona, jak wiele łaski i wsparcia okazaliśmy sobie w najtrudniejszych momentach naszego dotychczasowego małżeństwa. Zamiast bać się cierpienia i zmiany, teraz wiem, że one mają moc zbliżenia nas i bycia po swojej stronie.

Biorąc pod uwagę wszystkie dobre i złe momenty w małżeństwie, które pojawiają się każdego dnia, jest kilku wielkich świętych, którzy mogą nam pomagać, podczas gdy my nadal będziemy żyć tym pięknym sakramentem.

Św. Ludwiku i św. Zelio, módlcie się za nami! I św. Elżbieto Węgierska, módl się za nami!