Aleteia

W ciąży żyj po swojemu! Jak nie dać się zwariować doradcom i zadbać o to, co najważniejsze

CIĄŻA
Dmytro Zinkevych | Shutterstock
Udostępnij

Są trzy wyjścia. Pierwsze – można zwariować. Drugie – można się z tego pośmiać. Trzecie – po prostu, po arystotelesowsku, znaleźć swój własny złoty środek.

Kilka historii z życia wziętych. Doświadczeń, które były udziałem wielu. Sytuacji prawdopodobnych, o wysokim potencjale powtarzalności w życiu kobiet w ciąży w XXI wieku.

 

1
Co wolno, co może zaszkodzić

Późno, wszyscy już śpią, ona nie może. Zmęczenie zbyt duże, żeby coś czytać lub oglądać. Pomysł – herbata z melisą. Zaraz, zaraz, chyba nie wszystkie zioła można w ciąży. Wyszukiwarka Google. Przykładowe odpowiedzi, obie na górze strony, jedna za drugą, obie z portali przeznaczonych dla mam: „Melisa pita w ciąży w postaci herbaty jest całkowicie bezpieczna. Pomaga zmniejszyć poranne mdłości i działa uspokajająco.” „Trafiłaś na informację, że picie herbaty z melisy w ciąży jest całkowicie bezpieczne? Zanim zaparzysz sobie filiżankę naparu, przeczytaj…”.

Miłośniczka porannej kawy już drży na myśl o odpowiedziach o kofeinę w ciąży. Gdy nie zadaje pytań, wszystko wydaje się prostsze. A może jest ignorantką i przez to niechcący i nieświadomie zaszkodzi dziecku? Stara się uspokoić, z tym internetem to nigdy nic nie wiadomo, zapyta specjalistów. Pyta więc o różne rzeczy. Lekarz odpowiada jedno, położna coś innego, koleżanka z kolei, że jej lekarz powiedział, że w umiarkowanych ilościach można, ale ktoś, kto niedawno skończył studia, twierdzi, że teraz już tak nie uczą i lepiej, żeby nie… Co teraz? Ciężarówka rusza w podróż po bibliotekach? Przecież jeszcze świat książek i czasopism naukowych stoi przed nią otworem. Co za „wspaniała” przygoda!

 

2
Kolejka

Brzuch już widoczny. W niektórych sklepach, przychodniach, urzędach wisi informacja o tym, że ciężarne są obsługiwane bez kolejki. Jednak nie we wszystkich. Jeśli kobieta okaże się na tyle bezczelna, że postanowi nie stać w długiej kolejce, musi liczyć się nie tylko z reakcjami typu: „dobrze, proszę, proszę”, ale także z wysyczanym w jej kierunku przez zęby: „ciąża to nie choroba”, wykrzyczanym wzburzonym tonem: „ciężarne to święte krowy?!” albo z serdecznymi radami typu: „trzeba było przyjść wcześniej”, „na drugi raz nie trzeba się na zakupy wybierać, skoro w kolejce ciężko ustać”.

Co wrażliwsza, ponieważ spotkała ją przykrość, postanowi opowiedzieć o sytuacji komuś bliskiemu. Oprócz słów wsparcia może otrzymać w zamian szereg wygłoszonych w dobrej wierze rad: „to może rzeczywiście nigdzie nie chodź, bo widzisz, jakie chamstwo”, albo „trzeba było tak i tak odpowiedzieć, trzeba się bronić!”. I tak oto, szybciej niż nowe życie, rodzi się pytanie: wychodzić czasem z domu czy zniknąć na tych parę miesięcy?

 

3
Dieta, wygląd i inne…

Jedz za dwoje. Nie przesadzaj, bo dziecko będzie takie wielkie, że nie dasz rady urodzić. Teraz to sobie możesz pozwolić na zachcianki. Sprawdzasz składy? Nie jedz takich przekąsek, w ciąży to trzeba szczególnie zdrowo się odżywiać. Możesz to jeść? Tego to chyba nie powinnaś pić. A ile już przytyłaś? Dlaczego ty tak mało jesz? Masz rozstępy? No i dobrze, to normalne całkiem. Oj, a jakich kremów używasz? Może ten byłby lepszy? Jejku jak ładnie wyglądasz, tylko taka piłeczka z przodu. Nooo, już konkretny ten brzuch, naprawdę jeszcze trzy miesiące do końca?

Pytania, porady, komentarze dotyczące płci i imienia dziecka, historie ciążowo-porodowe z życia własnego lub innych znajomych kobiet. Wszystko bez zwracania uwagi na to, czy sama posiadaczka stanu zmienionego jest tymi sprawami zainteresowana. Uznawanie za oczywistość, że skoro jest w ciąży, to lubi i bardzo chce z każdym rozmawiać o swojej oraz o przeszłych i obecnych ciążach innych pań. Bo przecież o czym z taką pomówić? O pracy? Polityce? Książkach? Jej i twoich zainteresowaniach?

Przytoczone przykłady to ledwie kropla w morzu sprzecznych informacji i reakcji ludzkich. Są trzy wyjścia. Pierwsze – można zwariować. Drugie – można się z tego pośmiać. Trzecie – po prostu, po arystotelesowsku, znaleźć swój własny złoty środek. Zadbać o osoby, które ten temat najbardziej dotyczy – mamę i człowieczka, którego nosi, jego tatę, i jeśli są, to oczywiście o pozostałe dzieci, które staną się wkrótce rodzeństwem.

Dla mnie oznacza to żyć po swojemu, do czego każdy ma prawo, i ciągle uczyć się śmiać albo ignorować wszystkich doradców, czy to tych internetowych czy realnych, z najbliższego otoczenia, którzy zasiewają w głowie mętlik. A nie ignorować tematów, które dla mnie są ważne i ciekawe w kontekście dziejących się i nadchodzących zmian. Zgłębiać je u rzetelnych źródeł. I nie dać się zwariować.