Aleteia

Praktyka „family Bible time” – może to dobra tradycja dla twojego domu?

FAMILY BIBLE TIME
PhotoGranary | Shutterstock
Udostępnij

Dzieci fantastycznie wchodzą w Słowo Boże i je rozumieją, szybko znajdują odniesienia do życia codziennego. Warto im i sobie zaufać i po prostu zacząć wspólnie czytać.

Jest dużo rodzin, które czytają Biblię. Można odnieść inne wrażenie, ale naprawdę: rodziny czytają Biblię. Byłam zaskoczona, jak na jednym z amerykańskich blogów usłyszałam o family Bible time. Ta rodzina co niedzielę zbiera się w salonie i każdy czyta Biblię. Maluszki przeglądają obrazki w opowieściach biblijnych dla dzieci, rodzice czytają swoje Pismo, a starsze dzieci swoje.

W praktykowaniu „family Bible time” chodzi o wspólne spotkanie ze Słowem Bożym. Oczywiście miałam wyobrażenie, że będziemy robić tak samo. W naszej rodzinie się to nie sprawdziło, bo u nas w takim momencie musi być dyskusja, dopowiadanie, pytania, szukanie odniesień do naszego życia.

Jednak to jest „nasze” family Bible time, nasz rodzinny czas z Pismem Świętym. Nie musi on wchodzić w schemat. Najważniejsze jest, aby taki czas był stale obecny w katolickim domu. Nasz rodzinny czas z Biblią to przeczytanie Ewangelii niedzielnej, codzienne czytanki obrazkowych Biblii dla dzieci, historie na bazie Biblii układane na bieżąco przez mojego męża, opowiadane przed snem, ale też samotne czytanie Biblii, które dzieci i tak podejrzą. Zapadła mi taka historia sprzed roku:

Czterolatek siedzi na kanapie i trzyma Pismo taty.

– Co robisz?

– Patrzę sobie.

– Yhm. W tej Biblii nie ma obrazków, prawda? To Pismo taty.

– Mamo, jak dorosnę, będę jak tata. Będę czytał Pismo.

Czytanie Biblii jest poznawaniem Boga. Gdy chcemy przekazać dzieciom wiarę, pokazać, jak buduje się relację z Bogiem, powinniśmy (niemodne słowo) pokazywać im i uczyć ich czytania Słowa Bożego.

 

Jak znaleźć czas?

Dla większości rodzin najlepszym czasem na tą praktykę będzie ten po niedzielnym obiedzie. Nie jest to oczywiście czas zbywający. Jednak, co ważne, nie musi być to czas bardzo długi, wystarczy dziesięć czy piętnaście minut.

 

Co czytać?

Niby odpowiedź powinna być jedna: oczywiście Pismo Święte. Kiedy jednak ma być to rodzinny czas, razem z dziećmi, można wspomóc się książkami skierowanymi do dzieci. Najlepsze w mojej ocenie są te, które najbardziej oddają tekst oryginalny, a obrazki są dodatkiem, wytłumaczeniem i pomagają szczególnie małym dzieciom skupić się na temacie. Są jednak wydania, które zubożają przekaz Pisma Świętego. Warto zatem poświęcić chwilę na poszukanie książki odpowiedniej dla dzieci i przyjrzeć się jej treści.

 

„Dorosła” Biblia dobra dla dzieci?

Nie ma się jednak co bać tekstu samej „dorosłej” Biblii. Dzieci fantastycznie wchodzą w Słowo Boże. Warto jednak czytać je małymi fragmentami lub wybranymi historiami i po prostu tłumaczyć swoimi słowami, pozwolić dzieciom zadawać pytania. Gdy na jakieś nie znamy odpowiedzi, nie bójmy się jej wspólnie poszukać np. w internecie.

Dzieci fantastycznie wchodzą w Słowo Boże i je rozumieją, szybko znajdują odniesienia do życia codziennego. Warto im i sobie zaufać i po prostu zacząć wspólnie czytać.