Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
czwartek 29/07/2021 |
Św. Marty
home iconDuchowość
line break icon

O tym, jak mistrz teologii Tomasz z Akwinu zbyt wolno niósł torby z zakupami, a brat go poganiał

ŚWIĘTY TOMASZ Z AKWINU

Renata Sedmakova | Shutterstock

Elżbieta Wiater - 25.12.20

Z Bożym Narodzeniem kojarzy mi się św. Tomasz z Akwinu. Powody są co najmniej trzy.

Św. Tomasz z Akwinu jako wół

Po pierwsze, miłujący go uszczypliwie współbracia studenci nadali mu przydomek Milczącego Wołu. Wynikał on, z jednej strony, z wysokiego wzrostu i sporej tuszy Akwinaty, a z drugiej – z tego, że przedkładał przyjemności refleksji i kontemplacji nad pogaduszki, niekoniecznie pobożne, a czasem nawet dwuznaczne.


JAN MARIA VIANNEY Z OSŁEM

Czytaj także:
Drogi Vianney, jesteś ignorantem, na co przyda się Bogu osioł? Przyszły święty odpowiedział!

Przeżuwał w milczeniu otrzymywaną wiedzę, kontemplując Boże słowo, więc jest idealnym odbiciem wołu ze stajenki. Jedyną różnicę zapewne stanowi to, że ten ostatni zapewne był cicho. Tymczasem Tomasz, zgodnie z proroczą zapowiedzią św. Alberta, ostatecznie tak „zaryczał”, że do dziś jego głos nieustannie powraca w teologii i filozofii.

Obrona prawdy o wcieleniu

Drugi powód jest taki, że dominikanie na czele z Tomaszem bronili prawdy o wcieleniu. Ich główni oponenci, wywodzący się z nurtu manichejskiego, odrzucali wartość cielesności i świata stworzonego, tym samym odrzucając prawdę o dwóch naturach Chrystusa.

Akwinata już samymi swoimi rozmiarami wskazywał, że każdy centymetr chrześcijanina (nie mówiąc o zwojach mózgowych) jest szczególnym dobrem Kościoła. A do tego dochodziło jeszcze jego hojne czerpanie z filozofii Arystotelesa, który skupiał się na świecie materialnym i czerpaniu wiedzy z doświadczenia, a nie kontemplowania świata idei.

Pokora Akwinaty

Wreszcie trzeci powód to olbrzymia pokora dominikanina. Bóg, rodząc się jako człowiek, pokazał nam, że nie należy się bać bycia uznanym za kogoś mniej, niż się jest w rzeczywistości. Ponadto stał się posłusznym swoim rodzicom, a potem szerzej – ludziom. I o tych dwóch postawach opowiada historia, jak to Tomasz pewnego razu wpadł na krótko do Bolonii.


DZIEWCZYNKA WSKAZUJE NA KSIĘDZA

Czytaj także:
„Ty wstrętny proboszczu!” – tak mała Elżbieta rozpoczęła swą drogę do świętości

Był już wtedy mistrzem teologii, a więc miał najwyższy stopień naukowy, jaki można osiągnąć w jego zakonie, choć nie był jeszcze posunięty w latach. Cieszył się też dużym poważaniem wśród wiernych, jednak nie wszyscy bracia go osobiście znali.

Właśnie jeden z tych ostatnich, otrzymawszy od przełożonych polecenie, by zrobić zakupy w mieście i wziąć do pomocy któregoś z braci, wpadł przez przypadek na Tomasza. I powiedział: „Bracie, przeor nakazał, żebyś poszedł ze mną”. Skoro przeor każe, zakonnik musi – Akwinata pokornie wyruszył w drogę.

Mistrz teologii niesie zakupy

Teraz warto użyć wyobraźni. Kupujący szybko przemykał w tłumie. Tymczasem przysadzisty współbrat, dodatkowo obciążony pakunkami, pocąc się i sapiąc, próbował dotrzymać mu kroku. Tego pierwszego zaczęło irytować, że ten drugi za nim nie nadąża. Zaczął więc go na głos poganiać i sypać przycinkami. Teolog spokojnie się usprawiedliwiał, próbując wyrównać oddech.

Wreszcie ktoś z tłumu go rozpoznał i krzyknął: „Przecież to mistrz Tomasz z Akwinu!”. Braciszek od zakupów stanął jak wryty, zbladł i rzucił się przepraszać wykładowcę. Ten zaś spokojnie odparł, wciąż na lekkim bezdechu: „Człowiek poddaje się człowiekowi ze względu na Boga”.

Tego, czy brat od zakupów poniósł jakieś konsekwencje swojej pomyłki, źródła nie przekazały. Znając jednak łagodność Tomasza, możemy spokojnie przyjąć, że nie wniósł skargi a jedyną karą dla jego „oprawcy” były docinki ze strony wspólnoty i wracanie do tej anegdoty przy każdej sprzyjającej okazji.

Na przykład na wspólnym bożonarodzeniowym spotkaniu.


JACEK WORONIECKI OP

Czytaj także:
O. Woroniecki wiedział, kiedy umrze: Kiedy Bóg skończy, wtedy Mu tak odpowiem

Tags:
Boże NarodzenieDominikanieśw. Tomasz z Akwinuświęci
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
POGRZEB FRANKA
Redakcja
Pożegnali Franka – 7-letniego pielgrzyma. „Szedłeś do Matki...
2
Marta Brzezińska-Waleszczyk
„Urodziłam martwe dziecko. Nie żałuję” [wywiad]
3
EUCHARIST
Philip Kosloski
Jak się modlić, gdy podczas mszy ksiądz wznosi hostię i kielich?
4
ŻAŁOBA
Katolicka Agencja Informacyjna
Straciła syna i napisała papieżowi o buncie n...
5
Łukasz Kobeszko
Znacie historię trzech sióstr zamęczonych na oczach matki? Ich im...
6
Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów
„Nic tak nie gniewa Boga”. Od takich drobiazg...
7
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś 27 lipca
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail